Motoestate, Christopher Iotti „Walka z liderami, teraz jest więcej zabawy”

Ważne było, aby dobrze zacząć pierwszy rok w prawdziwym zespole. Christopher Iotti może powiedzieć, że jest zdecydowanie zadowolony z pierwszej rundy WRS Motoestate Trophies 2024, która odbędzie się w weekend 21 kwietnia w Varano de’ Melegari. Kierowca MMP Racing był bowiem jednym z czterech wielkich bohaterów 300 SS, stając wreszcie na trzecim stopniu podium po dyskwalifikacji zwycięzcy Cervioni (relacja). Punkt wyjścia dla Iottiego w sezonie, który stanowi dla niego szansę. Przypominamy, że ekskluzywne treści dotyczące trofeów MES są dostępne w CorsedimotoTV.

Christopherze Iotti, czy możesz nam opowiedzieć o weekendzie w Motoestate w Varano?

Poszło całkiem nieźle, nawet nie spodziewaliśmy się, że pójdzie nam tak dobrze! Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że w teście półtora miesiąca temu jechaliśmy dość wolno… W zasadzie musiałem przejechać kilometry i nabrać większej pewności w motocyklu. Następnie miesiąc temu przeprowadziliśmy kolejny test i był krok do przodu, ale wciąż dzieliły nas lata świetlne. Kiedy nadszedł weekend wyścigowy, odbyłem tylko jedną darmową sesję treningową, było zimno i nie podejmowaliśmy żadnego ryzyka, po czym od razu przystąpiliśmy do kwalifikacji.

Co zmieniło się w tej darmowej sesji treningowej?

Jedyne, co się zmieniło, to ustawienia, które nadal nie są idealne, poza tym, że czułem się coraz pewniej w prowadzeniu motocykla. Od tego momentu udało mi się jechać szybciej niż w testach i zrobiliśmy kilka kroków do przodu, jestem pewien, że obraliśmy właściwy kierunek. W kwalifikacjach nie przejechałem jednak idealnego okrążenia, szczerze mówiąc popełniłem kilka błędów i wystartowałem z 5. pozycji. Nieźle, ale mogłem spisać się trochę lepiej, jednak w drugich kwalifikacjach było chłodniej i zaczął padać deszcz, więc zrobiliśmy 2-3 okrążenia, żeby to przetestować.

Zdjęcie: Matteo Canova

Jednak w wyścigu od razu znalazłeś się w gronie bohaterów.

Znaleźliśmy bardzo szybkie tempo w wyścigu i ukończyliśmy wyścig bardzo blisko lidera, zawsze walcząc. Na mecie dojechałem na 4. miejscu, jednak wykryto usterkę techniczną i zdyskwalifikowano pierwszego, w wyniku czego zająłem 3. miejsce, pierwszy z Yamah.

Jak bardzo było to dla ciebie satysfakcjonujące?

Świetna niespodzianka! Po zakończeniu wyścigu nadal byłem bardzo szczęśliwy, ponieważ nie spodziewałem się, że będę miał taki wyścig, zwłaszcza że przez cały wyścig walczyłem z liderami. Mnie się to praktycznie nigdy nie zdarzyło! Smak jest zupełnie inny, niewiele jest do zrobienia.

To także niezły wzrost pewności siebie, prawda?

Wszystko zmienia się w Twojej głowie, dodaje Ci to większej odwagi i pobudzenia. Myślisz, że już tam dotarłeś, jeśli będziesz podążać tą ścieżką, możesz wznieść się jeszcze wyżej. To naprawdę dobra motywacja, ale czwarte miejsce też by było, byłem już bardzo szczęśliwy. Oczywiście potem, gdy dowiedziałem się, że jestem trzeci, zatarłem ręce, jest już lepiej! [risata]

  • 2
  • Obrazy



    Można zatem powiedzieć, że jest to doskonały start w Motoestate 2024.

    Tak, to dobry początek sezonu, ale nie możemy tracić czujności. Nadal musimy nad tym popracować i przeprowadzić wiele testów ustawień, a także zwiększyć moją pewność siebie dzięki temu nowemu rowerowi. Muszę jednak przyznać, że wyścig ma gorzki posmak.

    To znaczy?

    W połowie wyścigu popełniłem błąd, popełniłem błąd przy hamowaniu i na zakręcie, potem w swoim entuzjazmie zrobiłem jeszcze 2-3 z rzędu i grupa dzieliła mnie jakieś pół sekundy. Potem odzyskałem siły, mieliśmy podobne tempo, ale z okrążenia na okrążenie udało mi się skrócić kilka dziesiątych. Na ostatnim okrążeniu na piątym zakręcie było nas trzech, jeden obok drugiego, a ja byłem już na trawie, więc musiałem się poddać i zostać z tyłu, nie mając już okazji do ataku na tych z przodu. Jednak bardzo ciekawa sytuacja, mi też się to nigdy nie przydarzyło, ale gdyby się to powtórzyło, zachowałbym się inaczej, musimy spróbować jeszcze raz!

    Jakie są teraz cele po pierwszej rundzie Motoestate?

    Celem jest zawsze walka o podium przez cały rok, co byłoby już potwierdzeniem. Skoro udało nam się za pierwszym razem, mam nadzieję, że uda się także w każdym innym! Wtedy oczywiście trzeba mierzyć coraz wyżej i wyżej…