Na horyzoncie nowe, ważne wyzwanie. Christopher Iotti, urodzony w 1995 roku i pochodzący z Guastalla (Reggio Emilia), zawsze będzie startował od nowa w 300 SS Motoestate, ale w barwach MMP Racing. Dla młodego Emiliana będzie to pierwszy pełny sezon w prawdziwym zespole, w dodatku to zespół, który triumfował także w 2023 roku z Mattią Sorrenti. Cele są zdecydowanie ambitne dla Iottiego, który w swoim „życiu codziennym” zajmuje się czymś zupełnie innym: jest kierownikiem warsztatu w firmie „Tecnogomma” w Fabbrico, w prowincji Reggio Emilia, a jednocześnie zarządza biznesem internetowym w którym sprzedaje samochód i motocykl. Opowiadamy Wam całą jego historię, oto nasz wywiad.
Christopherze Iotti, w tym roku będziesz ścigał się w Motoestate 300 SS z MMP Racing.
Dokładnie, użyję Yamahy R3 mistrza Mattii Sorrenti, a więc motocykla, który zwyciężył w 2023 roku. Jeśli dobiegnę ostatni, problem będzie we mnie! [risata] Początkowo myśleliśmy o wzięciu udziału w CIV 300: w październiku dali nam OK, w listopadzie obniżyli maksymalny wiek o rok i zostałem odcięty na pół roku… Kolejnym pomysłem na rok 2024 był Puchar Yamaha R7, ale niestety przekroczył budżet, to pytanie dla nas wszystkich, pilotów.
Musisz sam uporać się z kwestiami budżetowymi. Ale sukces daje dodatkową satysfakcję, prawda?
Nie mówię, że satysfakcja jest prawie podwójna, ale mniej więcej. Zdobyłem już kilka podium, jestem bardzo szczęśliwy! Od roku jednak zacząłem mieć sponsorów i stopniowo ich przybywa. Wcześniej wszystko było na wyczerpaniu, więc znalazłem się na rozdrożu ze względu na bardzo wysokie koszty. Nie opisałem jeszcze całego sezonu, jeśli przyjdzie ktoś inny, będę bardziej zrelaksowany. Korzystam jednak z okazji, aby podziękować zespołowi Motoclub Team Rosso & Nero i wszystkim sponsorom, których już mam, ponieważ to dzięki ich wsparciu mogę kontynuować ściganie.
Masz 28 lat: w twoim wieku też panuje inne przekonanie niż mały jeździec.
Zanim wsiądziesz na motocykl, pomyśl więcej o pewnych rzeczach. Jeśli o mnie chodzi, to zauważam tę różnicę w porównaniu do sytuacji sprzed 4-5 lat. Wcześniej wszedłem i nie obchodziło mnie, czy upadnę, może powalę też przeciwnika. Teraz każdy ruch jest wykonywany według bardzo precyzyjnej logiki, a celem jest ciągłe doskonalenie.
Christopherze Iotti, jak doszło do porozumienia na ten sezon?
Porozumienie między mną a zespołem zostało osiągnięte dzięki Giuliano Sartoniemu, który towarzyszy mi we wszystkich wyścigach i sesjach treningowych. Mniej więcej w połowie 2023 roku, latem, przedstawił mnie chłopakom z zespołu MMP: w końcu między jedną rozmową a drugą poprosili mnie, żebym spróbował. Po moim ostatnim wyścigu w Cremonie wymieniliśmy kontakty, spotkaliśmy się kilka razy i wtedy przekonali mnie do projektu na rok 2024. Od razu poczuliśmy się w zgodzie.
To będzie twój pierwszy pełny sezon w drużynie, prawda?
Tak, w poprzednich latach dałem radę: zawsze „zrobiłem to sam” swoim motocyklem. Jednak moje pierwsze doświadczenie z zespołem miało miejsce w 2023 roku: po raz kolejny zepsuł mi się silnik w motocyklu i utknąłem, ale dzięki Giuliano dołączyłem do zespołu Pedercini i w dwóch ostatnich wyścigach Motoestate jeździłem Kawasaki którymi dysponowali, za co wciąż im dziękuję.
Obrazy
‘
‘
Christopherze Iotti, jak to znalazłeś?
To było naprawdę pozytywne pierwsze doświadczenie, coś zupełnie nowego! Nie musiałem już rozkładać roweru własnymi rękami, a także wciskać gazu na torze, więc było też trochę bardziej relaksująco. Ciekawie było także wypróbować Kawasaki, biorąc pod uwagę, że zawsze miałem Yamahę, zwłaszcza „starą”, ponieważ pochodziła z 2016 roku. Zdobyłem nowe doświadczenie, które przyda się również w tym roku: zespół się zmienia, ale dało mi to podstawa tego, co to może być.
To dla Ciebie zdecydowanie duży skok!
Będzie to moje drugie doświadczenie z zespołem, ale tym razem na cały rok, z zespołem i motocyklem, który również wygrał w zeszłym roku! Nie mogę się doczekać pierwszego testu, jestem bardzo ciekawa! Jednak nadal nie mamy planów w tym sensie, ale prawie na pewno odbędzie się test w marcu. Pierwszy wyścig odbędzie się pod koniec kwietnia, ale chcemy przeprowadzić przynajmniej kilka testów, aby lepiej poznać zarówno zespół, jak i motocykl.
Christopherze Iotti, cofnijmy się o krok: skąd wzięła się Twoja pasja do motocykli?
Początkowo pasjonowałem się ciężarówkami i tyle, podążając za moim ojcem, który był kierowcą. Mając około 13-14 lat poszłam jednak na przesłuchanie do kolarstwa i chcieli mnie przyjąć, ale moi rodzice nie byli wtedy innego zdania. Jednak wkrótce potem przybył mój pierwszy motocykl, Aprilia RS 50. Zawsze lubiłem prędkość, może mój ojciec trochę mi to przekazał i zacząłem robić na szosie to samo, co dzisiaj robię na torze. Byłem dzieckiem i nie myślałem o ryzyku na drodze, zawsze wszystko wychodziło mi dobrze! Po pięćdziesiątce przyszło 125, a kiedy skończyłem 19 lat, pracując, udało mi się opłacić mój pierwszy dzień na torze.
Jak poszło?
Mój pierwszy raz był w Varano z prowadzeniem 125. Na końcu prostej jechałem 110 km/h, praktycznie stałem! Stamtąd jednak zacząłem tam jeździć drugi, trzeci, czwarty… Potem poznałem Giuliano Sartoniego, kupiłem od niego rower wyścigowy 125 i razem zaczęliśmy sporadycznie ścigać się w Motoestate na 125 SP , nigdy pełne mistrzostwo.
Christopherze Iotti, czy pamiętasz jakieś szczególne wyścigi?
Ostatni w 125 SP w Mugello w 2T Grand Prix Trophy: to był dość zagmatwany wyścig, dopiero potem do mnie zadzwonili, bo zająłem 3. miejsce! Na początku wyścigu dopiero zacząłem wyprzedzać, gdzieś dojechałbym [risata]. Albo w 2020 roku, roku moich pierwszych pełnych mistrzostw, ale także roku Covida: ścigałem się w Motoestate Trophy, które w tym roku składało się z 4 rund, ale 5 wyścigów. W moim pierwszym wyścigu od razu zająłem 3. miejsce! Zacząłem dobrze, ale nigdy nie udało mi się powtórzyć tego, mimo że i tak ukończyłem jako najlepszy zawodnik Yamahy w tej kategorii. To były lata, w których zawsze pomagałem ja, Giuliano, czasem nawet mój ojciec i kilku przyjaciół. Ale mieć za sobą zespół to naprawdę dużo!
Obrazy
‘
‘
Powiedzmy, że przed tą zmianą nauczyłeś się swoich umiejętności.
We wszystkich zmysłach! Od początku, zaczynając od dużego wypadku w Varano, w którym podczas sesji kwalifikacyjnej potrąciłem dziewczynę, która zatrzymała się na poboczu toru z zepsutym silnikiem. Ale nie zdawałem sobie z tego sprawy, także dlatego, że podążałem za innym jeźdźcem, który uniknął go w ostatniej chwili, podczas gdy ja nie mogłem tego uniknąć i uderzyłem czołowo! Zemdlałem, nawet złamałem prawy nadgarstek… Powrót na właściwe tory zajął mi jakieś 3-4 miesiące, szczerze mówiąc też trochę się bałem, ale stopniowo zaczęliśmy znowu koncertować. Rok po wypadku korzystałem z wypożyczonej Yamahy 300, żeby się poruszać i może zaspokoić swoje zachcianki, ale w końcu kupiłem własną.
Christophera Iottiego „taktyka” zatem nie zadziałała.
Powiedziałbym nie! Kiedy dostałem rower, zacząłem okazjonalnie brać udział w wyścigach. Ale po dobrym roku 2020 zaczęły się wszystkie problemy, bardziej utknąłem niż na torze, ponieważ silnik ciągle się psuł. Zrobiliśmy kilka wyścigów, w których mając na starcie około czterdziestu zawodników, zawsze byliśmy w pierwszej dziesiątce już na pierwszych okrążeniach, dzięki temu, co z czasem stało się moją mocną stroną: startowi. Ale zawsze coś się działo… Albo rower się zepsuł, albo się zepsuł: coś nie działało, szczerze mówiąc, straciłem ochotę na ściganie się… Wtedy trafiliśmy na Pederciniego.
Na koniec, jakie są cele na sezon 2024?
Istnieją warunki, aby dobrze sobie radzić. Współpracujemy z kierowcą z największym doświadczeniem w tej kategorii. Naszym celem jest zawsze być w pierwszej piątce, więc kto wie…