Po oficjalnych testach przyszedł czas na debiut Armando Pontone. Jednak debiutant zespołu Aruba Cloud MotoE Racing Team twierdzi, że jest całkiem zadowolony ze swojego pierwszego występu w roli zawodnika w elektrycznych Mistrzostwach Świata. Nie brakowało problemów z pogodą, potem trzeba było zebrać wszystkie nowe rzeczy, aby zebrać jak najwięcej, ale Pontone również udało się zapewnić sobie 10. miejsce w pierwszym wyścigu, co dało pierwsze punkty MotoE. Pierwszy zastrzyk pewności siebie przed kolejnymi rundami, świadomość, że mam teraz jaśniejsze wyobrażenie o pracy do wykonania. Jego sezon CIV Supersport również rozpoczyna się w przyszłym tygodniu, ale wcześniej mieliśmy okazję podsumować jego weekend w Portimao.
Armando Pontone, opowiedz nam o swoim debiucie w MotoE.
Niestety czwartkowe testy zostały utrudnione przez pogodę, dla mnie miały one fundamentalne znaczenie, biorąc pod uwagę, że jestem nowicjuszem i wciąż nie czuję motocykla. Jednak na mokrej nawierzchni w sumie zająłem 9. miejsce, więc dobrze się obroniłem. Jeśli chodzi o weekend, to dostosowywałem się do sesji rowerowej po sesji i potwierdzeniem jest, że w drugim wyścigu na ostatnim okrążeniu i na zużytych oponach ustanowiłem swój najlepszy czas. W porównaniu z testami straciłem trzy sekundy, ale nadal potrzebuję około półtorej sekundy, aby utrzymać się w czołówce. Może gdyby czwartek był suchy, poradziłbym sobie jeszcze lepiej, ale jestem całkiem zadowolony, nie ma w tym nic złego. Nigdy się nie powstrzymywałem, zawsze dałem z siebie wszystko, w każdych warunkach.
Problematyczny był nie tylko czwartkowy test, ale także pierwsza runda w piątek…
Tego nie było, na mokrym torze okrążaliśmy szybciej! Nie pomógł, ale w sumie udało mi się zrobić postęp i jestem zadowolony z pracy zespołu. Ostatecznie udało nam się przejechać okrążenie w 1:48, poprawiając się o 5-6 dziesiątych w każdej sesji… Poczyniono postępy, wciąż jest wiele do zrobienia, ale teraz zaczynam rozumieć motocykl.
Obrazy
‘
‘
Gdzie zaobserwowałeś największy postęp, w jakich szczególności aspektach?
MotoE różni się od motocykli, na których zawsze jeździłem, więc zaczynam nabierać odpowiedniego wyczucia, mieć większą pewność siebie i rozumieć reakcję motocykla. Aby uniknąć początkowych uszkodzeń, staram się stopniowo docierać do limitu roweru. Już w trakcie wyścigu zacząłem inaczej jeździć, zrozumiałem coś więcej i jestem przekonany, że możemy się tylko poprawić.
Jak oceniasz swoje pierwsze wyścigi MotoE?
Być może mogliśmy spisać się nieco lepiej, w wyścigu 1 8. miejsce było w zasięgu ręki. Jednak pierwsze okrążenie to mój słaby punkt: wszyscy inni zaczynają bardzo szybko, ryzykując dużo, ale ja nie jestem jeszcze gotowy, aby tak ryzykować. Oprócz tego, że wciąż muszę przyzwyczaić się do nowego formatu, bez okrążeń rozgrzewkowych, ale startując bezpośrednio z pola startowego. Jeśli przegrasz trochę w początkowej fazie, zapłacisz za to w trakcie wyścigu. Ale w końcu zrobiłem swoje i przywiozłem do domu top 10, więc nie jest źle. Teraz wiemy, gdzie musimy pracować.
Odkryłeś je już podczas testów, ale jak się czułeś z oponami podczas weekendu wyścigowego?
Wciąż jest spory margines, ale zaczynam lepiej rozumieć, jak działają Micheliny, a przede wszystkim mogę ufać sobie na otwarciu.
Następna runda MotoE odbędzie się w Le Mans. Jakie są oczekiwania?
Nie znam toru, ale widziałem go na Playstation i przynajmniej wiem, jak to działa [risata]. Kiedy zdobyłem mistrzostwo świata Moto3, był to jedyny tor, na którym się nie ścigałem. Folger był na moim miejscu. Przede wszystkim jednak nie mogę się doczekać powrotu na rower, już mogę się dobrze bawić.