To, co najlepsze, kryje się za nieuchwytnym Vicente Perezem. Leonardo Abruzzo, który jest w swoim drugim roku w CIV Moto3 po tym, jak został najlepszym debiutantem w 2022 roku, zakończył sezon jako wicemistrz. Szczególnie w Imola młody zawodnik z Legnano z AC Racing zakończył swoje zadanie z najlepszym wynikiem zarówno w sezonie, jak i w całej kategorii. Zdecydowanie nieźle, ale Abruzzo już myśli o przyszłości, a konkretnie o GP Juniorów, które ma nadzieję wystartować w 2024 roku. W oczekiwaniu na nowy sezon jest także czas, aby skupić się na nauce (uczy się na trzecim roku „Marco Pantani” Naukowa Szkoła Sportowa w Busto Arsizio), ale bez przerywania treningów. Mieliśmy okazję usłyszeć od niego po rundzie w Imoli, nasz wywiad.
Leonardo Abruzzo, wicemistrz CIV Moto3. Opowiedz nam o swoim sezonie 2023.
Przyjeżdżałem po roku adaptacji, stażu i miałem okazję grać w jednym z czołowych zespołów. Od razu dobrze się dogadywałem ze wszystkimi chłopakami w zespole, wszyscy są bardzo profesjonalni: wspaniałe uczucie i natychmiast nawiązała się relacja przyjaźni, a nie tylko praca. Od razu dobrze zacząłem, pierwsze podium dotarło do Vallelunga i był to bardzo emocjonujący moment po zakończeniu zmagań o podium, w których wzięło udział 5-6 kolarzy. Do 5 tysięcznych nie ukończyłem drugiego wyścigu w drugim wyścigu, ale nieważne. Potem było kilka wzlotów i upadków, szczególnie na Mugello-2 nie poszło zbyt dobrze ze względu na problem techniczny, motocykl nawet się zatrzymał, ale także dlatego, że nie czułem się dobrze z motocyklem, nie znaleźliśmy właściwe rozwiązanie.
Dojeżdżamy do Imoli, ostatniej imprezy w sezonie.
Staraliśmy się dużo pracować, nawet w warsztacie zespołu, a potem przyszła kolej na Imolę. Byłem trochę zły, że nie zostałem wybrany do Pucharu Rookies, ale być może zachęciło mnie to również do zrobienia więcej. Od czwartku, jak zwykle, jestem szybki: przez pierwsze dwa dni dobrze zaczynam, a następnie w sobotę i niedzielę ustabilizuję się w tych czasach. W kwalifikacjach uzyskałem dobry czas [3° posto, ndr]Jednak w pierwszym wyścigu nasz związek był zbyt długi i walczyłem w bójce. Jednakże w drugim wyścigu podjęliśmy próbę zmiany, która poszła naprawdę dobrze, motocykl był idealny! W ten sposób zająłem drugie miejsce i zostałem wicemistrzem Włoch.
Wspomniałeś o selekcji do Pucharu Rookies: nie dostali cię, ale jak poszło?
Robiłem je też w zeszłym roku w Modenie, ale tam też mnie nie zabrali. Pojechaliśmy tam w poniedziałek: pierwsza sesja nie poszła źle, w drugiej miałem trochę pecha, bo rower nie odpalił, a na koniec okazało się, że jadę sam, podczas gdy inni w pociągu ciągnęli się nawzajem inne i poszły mocno. Ostatecznie byłem kilka dziesiątych wolniejszy i już pierwszego dnia zatrzymałem się, przez co odpadłem z finału. To nadal było dobre doświadczenie, pomogło mi.
Wracając do sezonu w CIV, w czym najbardziej się rozwinąłeś?
To był rok, w którym nauczyłem się wielu rzeczy na poziomie technicznym, rozwinąłem się także zawodowo w sposobie wyjaśniania mechanikom, czy też w mojej metodzie pracy. Jeśli chodzi o styl… Ostatecznie to ty tworzysz swój własny rower, więc nie zaszły duże zmiany. Może sposób na wejście w zakręt, coś od strony technicznej lub sposób użycia tylnego hamulca. Poprosiłem też o radę innych zawodników, w tym roku moje życie się zmieniło: nie mogę skręcić bez tylnego hamulca. Żadnych wielkich zmian, raczej jakieś małe rzeczy.
Leonardo Abruzzo, jaki to był dla ciebie sezon? Zgodnie z oczekiwaniami niespodzianka…?
Muszę przyznać, że częściowo spełniłem oczekiwania, jakie miałem na początku roku. Spodziewałem się, że uda mi się zdobyć kilka podium, nawet jeśli nie we wszystkich wyścigach, ponieważ wszystkie są bardzo konkurencyjne. Jednak zostanie wicemistrzem nie, nie spodziewałem się tego: to przeszło moje oczekiwania.

Który wyścig uważasz za swój najlepszy?
Absolutnie wyścig 2 w Imola! Oprócz wyniku, wszystko było w porządku z motocyklem i czułem się bardzo pewnie. Nie wiem, czy było to spowodowane tym, że Lolli i ja walczyliśmy o drugie miejsce, ale to było uczucie, idealna atmosfera.
A najgorsze? Niezależnie od wyników.
Pierwszy w roku wyścig 1 w Misano. Przez cały weekend czułem się dobrze, okrążałem szybko i w kwalifikacjach zająłem drugie miejsce. Byłem podekscytowany. Jednak w wyścigu okrążyłem o dwie sekundy wolniej niż mój najlepszy czas! Moim zdaniem było tak dlatego, że był to pierwszy wyścig w nowym zespole i nie chciałem zrobić nic głupiego, a potem pierwszy raz w pierwszym rzędzie… Myślę, że to była kwestia napięcia, emocji. Zwykle jestem bardzo spokojny, zdarzyło mi się to tylko w tym wyścigu.
Sezon się skończył, teraz pozostaje myśl o szkole. Jak zarządzasz studiami i rowerami?
Chodzę do szkoły, w której bardzo dużo śledzą sportowcy, jest ona polecana sportowcom, ponieważ bardzo im pomagają. Masz usprawiedliwione nieobecności ze względów sportowych, nie są one liczone jako normalne nieobecności i dlatego nie mogą Cię zawieść. Następnie masz pytania i testy zaplanowane zgodnie z twoimi zobowiązaniami, moi profesorowie również są bardzo dobrzy. Z tego punktu widzenia jestem bardzo szczęśliwy.
Leonardo Abruzzo, oprócz studiów, co będziesz teraz robić? A w 2024 roku?
Jednak nadal trenuję, pojadę też do Hiszpanii z Akademią SPN, pojadę tu, do Włoch z przyjaciółmi… Nigdy się nie zatrzymujemy, przygotowania do zimy są bardzo ważne i wtedy dobrze się bawię. Jednak na rok 2024 wraz z ojcem staramy się znaleźć budżet na wyjazd do Hiszpanii na CEV, nie wiem, czy z AC Racing, z którym chciałbym kontynuować, czy z kimś innym. A jeśli w CIV pojawi się jakaś szansa, jeśli wpłynie do nas jakaś propozycja… Zobaczymy później.