Pierwsze pole position, pierwsze podium, teraz także pierwsze zwycięstwo. Collin Veijer, 18-letni Holender debiutujący w Mistrzostwach Świata Moto3, jest teraz bardzo zaawansowany: lubi wysokie tereny i obecnie „aklimatyzuje się”. Podczas GP w Sepang, przedostatniego wydarzenia sezonu 2023, znalazł kolejną świetną okazję do odniesienia swojego pierwszego światowego zwycięstwa i tym razem nie miał zamiaru jej przepuścić. Niektórzy kręcili nosem na to, że wyprzedziła Ayumu Sasaki w walce o tytuł, ale ostatecznie to też jest część wyścigów. Tym samym Veijer zagrał hymn Holandii, którego w MotoGP nie słyszano od 33 lat, a wydaje się, że to dopiero początek.
Collin Veijer, piękna holenderska nadzieja
Od pierwszego wyścigu w tym sezonie wpisywał się na punkty, co już jest wynikiem, którego nie można brać za pewnik. Powtarza się często, wykazując bardzo ciekawe wzrosty, ale liczymy też szczyty. Pierwszym z nich jest historyczne pole position w Holandii, na wynik, na który Holandia czekała od 1999 r.: ostatnim był Jurgen van den Goorbergh, poleman w klasie 500 cm3 w Katalonii i Czechach. Veijer jest następnie bliski pierwszego podium w Austrii , aby to osiągnąć, musi jednak poczekać na GP Tajlandii: po zaciętej walce 18-latek ze Staphorst przekracza linię mety na trzeciej pozycji.
Brak podium trwa znacznie krócej: przed nim stanął Bo Bendsneyder, dwukrotnie na podium w Moto3 w 2016 roku i raz w Moto2 w tym roku. Apetyt pojawia się wraz z jedzeniem, Veijer zawsze chce więcej: ponownie widzi szansę pod koniec GP Malezji i przechodzi do historii. Pierwszy holenderski sukces od pięciu triumfów Hansa Spaana w klasie 125 cm3 w 1990 r., będący platformą startową dla małego talentu Intact GP.
„Muszę też pomyśleć o sobie”
„Teraz wszystko staje się realne”. Collin Veijer wyraził się w ten sposób po świętowaniu na podium, długo po zakończeniu wyścigu. Mały holenderski debiutant był z niedowierzaniem, jeszcze nie zrozumiał, co zrobił. Po raz kolejny wykładniczy wzrost był wyraźnie widoczny po korekcie w pierwszej połowie mistrzostw. Niektórzy jednak krytykowali go za to, że nie pozostawił miejsca koledze z drużyny Ayumu Sasakiemu, w pełni walczącemu o tytuł przeciwko Jaume Masii.
„Kiedy byłem z tyłu, starałem się chronić Ayumu tak bardzo, jak to możliwe” Veijer powiedział później. “Piotr [Oettl] przyszedł do mnie i powiedział, że nie powinnam go wyrzucać, powinnam pomyśleć o jego ochronie, dodając jednak, że muszę też myśleć o sobie, o swoich wynikach.” Pierwsze zwycięstwo było tak blisko, że był już blisko niego już wcześniej i tym razem Veijer je przyjął, pisząc do historii. „Ostatecznie Ayumu zajął drugie miejsce, a 5 punktów to nie jest duża strata”.
Fot. R.Lekl i S.Wobser/Intact GP