Przystosowanie się do Moto2 wymaga czasu, Mattia Casadei nad tym pracuje. To dopiero jego czwarte GP w tym roku (5. w sumie). To zdecydowanie trudne doświadczenie, ale mistrz MotoE, wystawiany przez Fantic do końca mistrzostw, sprawia mu radość. Po swoim debiucie w Japonii odkrył trzy inne tory i, co nie było zaskoczeniem, okazał wielkie uznanie dla toru na Phillip Island. Choć to właśnie tam Casadei doznał poważnego ciosu w plecy na skutek wypadku w trudnych warunkach podczas wyścigu. Czy trzeba było uciekać? Mieliśmy okazję usłyszeć od niego krótki komentarz po hat-tricku pomiędzy Azją a Oceanią.
Czterech GP w Moto2 2023. Mattia Casadei, jak się czujesz na motocyklu?
Z wyścigu na wyścig jest coraz lepiej, ale nadal nie mam dobrego samopoczucia i tak naprawdę nie wiem, jak wycisnąć maksimum, limit jest bardzo delikatny. Albo osiągniesz zbyt mało, albo gdy tylko spróbujesz trochę bardziej, przesadzisz za bardzo i popełnisz błąd. Nadal nie mam optymalnej jazdy w Moto2, zespół bardzo mi pomaga, ale jest to proces, który zajmuje trochę czasu. Także jeśli chodzi o dopasowanie do opon, które jest bardzo trudne.
Czy jest jednak coś, co ma Panu po tych wyścigach coś do zarzucenia?
Katastrofa na wyścigu w Australii, dokładnie na torze, który najbardziej mi się podobał. W ciągu zaledwie kilku okrążeń odzyskałem wiele pozycji, byłem 10. i mogłem znaleźć się w pierwszej piątce grupy, gdybym się nie rozbił. Bolały mnie też plecy, przywiozłem to ze sobą do Tajlandii: bardzo bolało, a nadal nie jestem w 100%. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku przed Sepangiem.
Mattia Casadei, co sądzisz o lekarzu rodzinnym w Australii? Czy słusznie pozwoliłem ci biegać w takich warunkach?
Tor był nieco na krawędzi wyścigu. Było to bardzo ryzykowne, ale i tak wyszliśmy…
Jakie są oczekiwania wobec trzech ostatnich lekarzy pierwszego kontaktu?
Nie mogę się doczekać, aż znowu wyjdę na tor! Bardzo lubię Moto2 i mam nadzieję zrobić kilka dobrych rzeczy.