Franco Morbidelli był najlepszym zawodnikiem Yamahy w wyścigu sprinterskim MotoGP w Sepang, ale mimo to nie zdobył żadnych punktów. Startując z piętnastego miejsca, zajmujemy dopiero jedenaste miejsce. Podczas Q1 kwalifikacji był także bohaterem ciekawej wymiany zdań z Markiem Marquezem.
Hiszpan stanął za nim, aby dogonić i ustawić czas, jednak nie miał zamiaru na to pozwolić i zwolnił. Wyraźnie wskazał też na ośmiokrotnego mistrza świata, który przez długi czas pozostawał za nim, zanim zdecydował się go wyprzedzić, a następnie w wyniku upadku wylądował na ziemi. Niezbyt dobre sceny, obaj stracili czas, który mogli wykorzystać, próbując zakwalifikować się do Q2.
MotoGP Malezji, Morbidelli wściekły na Marqueza
Pod koniec dnia Morbidelli miał okazję porozmawiać o tym, co się wydarzyło i nie krył swojego rozczarowania zachowaniem Marqueza: „Rozmawiałem z Simonem Crafarem – podaje Motosan.es – i przypomniał mi, że kiedy się ścigał, jeśli kierowca z przodu pokazał, że nie chce holować, ten, kto był z tyłu, po prostu minął. Coś takiego nie zdarza się dzisiaj w MotoGP. Jeśli w przeszłości brak szacunku między kierowcami pojawiał się na ostatnich pięciu okrążeniach wyścigu, teraz zaczyna się to od pierwszej wolnej sesji treningowej. Może presja się zmieniła i teraz jesteśmy wszyscy bliżej, czasy się zmieniają, nie wiem„.
Mistrz świata Moto2 2017 wyjaśnił, dlaczego zdecydował się nie holować Marqueza: „Chciał zaatakować, bo uważał, że tak należy zrobić, ja uważałem to za niewłaściwe, ponieważ często przechodzi przez zakręt, korzystając ze strumienia powietrza, i nie sądziłem, że mądrze jest tracić kolejną pozycję„.
Czy w przypadku szlaków konieczne jest wprowadzenie zasady?
Franco został zapytany, czy w takich sytuacjach konieczna byłaby interwencja na poziomie regulacyjnym: „Jeśli będziemy tak dalej postępować – on odpowiedział – Z pewnością. Musisz zdecydować, czy jest to niebezpieczne, brzydkie czy piękne. W Moto3 często jest niebezpiecznie, bo jest ich tak dużo. W MotoGP jest mniej motocykli lub jest walka jeden na jednego. Powinniśmy o tym porozmawiać, jeśli chcemy złagodzić sytuację, ale widzieliśmy, co dzieje się w MotoGP„.
W końcu Morbidelli uznał, że teatralność z Marquezem wcale mu nie pomogła: „Gra z Markiem nie pomogła mi dać z siebie wszystkiego w kwalifikacjach. Może zdałabym, a może nie, gdybym tylko pomyślała o zdobyciu czasu. Bardziej jestem zawiedziony piątkiem, przegapiłem Q2 o 82 tysięczne. Z pewnością, gdyby Marc zdał Q1 i pominął mnie, byłbym bardzo zły„.
Zdjęcie: MotoGP