Pierwszy wyścig na torze Imola wystarczył Simone Corsi, aby ukoronować wspaniały sezon w mistrzostwach Włoch Supersport 600 NG. „Wiedziałem, że drugie miejsce będzie wielką porażką, miałem na to presję” przyznał 36-letni Roman, który podkreśla przede wszystkim bardzo wysoki poziom mistrzostw, a co za tym idzie, że jego tricolor nie był przesądzony. Mimo 43-punktowej przewagi nie był spokojny. „Dopóki nie wstałem i nie powiedziałem sobie: chodź, wygrajmy!” Nie wcześniej powiedziane, niż zrobione. „Mój pierwszy włoski tytuł!” Simone Corsi delektuje się chwilą.
„Zdobyłem tytuł mistrza Włoch w minibike’ach, to pierwszy sukces na wysokich kołach” następnie sprecyzował. „To był naprawdę dobry rok. I dobry trening: jestem już w pewnym wieku, ale nie można się poddawać!” Nie brakuje żartu Andrei Mantovani: „Rozmawiamy o wieku, ale ci starzy ludzie zawsze wygrywają!” Wracając do Corsi, jest już pierwszy na świecie. „Będę dziką kartą w Jerez w Supersport. To miły prezent, który dał mi zespół! Następnie chciałbym pojechać na Puchar Świata, aby zobaczyć, na jakim jestem poziomie. Jeśli będzie taka szansa, pojedziemy, w przeciwnym razie chętnie zostanę tutaj: dobrze się bawiłem w tym roku!”
Kursy mistrzowskie, świecą dzikie karty
Yari Montella i Andrea Mantovani byli wyraźnymi dominatorami pierwszego wyścigu w Imoli. Pierwsza dzika karta z Barni Racing, jego światowym zespołem, druga ponownie z Mesaroli Racing przez VMR po udanej zmianie w rundzie w Misano. Pole position dla Mantovaniego przed Montellą, który miał niezbyt idealny start, ale wkrótce po starcie udało mu się znaleźć zwycięską okazję do objęcia prowadzenia. Jednak Ferrarese zawsze pozostawał bardzo blisko, aż do momentu, gdy zamknął kierownicę w niskim wariancie, co zwiększyło różnicę między nimi do jednej sekundy, w pełnej ucieczce, a zatem na mecie był pierwszy i drugi. Kawałek dalej Simone Corsi, siódmy na starcie, konsekwentnie piął się w górę, w końcu wchodząc na trzeci stopień podium i przypieczętowując swój tytuł mistrza Włoch.
