Lorenzo Dalla Porta cierpi, ale się nie poddaje. Niektóre epizody pozostawiają po sobie ślad, bolą, bardzo mocno. Po zwolnieniu z Mandalika SAG Team, 26-letni Toskańczyk został również zawiedziony przez Forward Racing, z którym powinien był przejechać trzy wyścigi, ale przebiegł tylko dwa. Pobrane to bardzo brzydkie określenie, sugeruje przedmiot, ale jest najbardziej odpowiednie, biorąc pod uwagę chłód, w jakim rozwinęły się te dwa wydarzenia, bez odrobiny empatii.
„W obu przypadkach zostałem zlikwidowany telefonem – mówi Lorenzo Dalla Porta do Corsedimoto – Więc jest bardzo źle. Zespoły powiedziały mi, że nie ścigałem się przez telefon, z dystansem ”.
Jak potoczyły się sprawy?
„Zacznijmy od zespołu SAG. Na początku powiedzieli mi, że dadzą mi nowy rower. Stary byłby dla mnie w porządku, o ile byłby konkurencyjny, w każdym razie do sytuacji w mistrzostwach świata moto2. Według zespołu nie było dobrego roweru, ponieważ nie dotarło niezbędne zabezpieczenie finansowe. Po pięciu wyścigach zabrali zawodnika ze sponsorem i powiedzieli mi, że nie będę się ścigał przez telefon”.
Co się stało z Forwardem?
„Poszło jeszcze gorzej, jeśli chcemy. Właściwie nie jestem pewien, dlaczego mnie zostawili, ale po Sanchsenringu powinienem był pojechać samochodem z zespołem z Niemiec do Holandii. Ale zadzwonili do mnie i powiedzieli, że mogłem z nimi łatwo pojechać, ale nie startowałbym, co jest najgorszą rzeczą, jaką można zaoferować jeźdźcowi. Po wyścigu w Niemczech, gdzie wycofałem się z powodu problemu z tylną oponą, ktoś z zespołu zrobił mi zdjęcie. Pokazał go właścicielowi, mówiąc, że nie jestem spocony, a zdjęcie było tego dowodem. Nie będąc spoconym, nie popełniłbym tego. Coś takiego boli mnie jeszcze bardziej”.
Lorenzo Dalla Porta, co czujesz?
„Jestem bardzo, bardzo wkurzony. Musiałem jeszcze otrząsnąć się po rozczarowaniu SAG-em i nadszedł kolejny cios, jeszcze paskudniejszy. Ale nie poddam się, chcę biec!”
Myślisz o Supersporcie?
„Padok MotoGP jest postrzegany jako szczyt, każdy chciałby się tam ścigać i pod pewnymi względami smutno jest go opuszczać, ale chciałbym zresetować się od tego środowiska. Myślę o Supersport, tak. Wszyscy mi mówią, że na padoku Superbike’ów jest dobrze, że jest dobry klimat. Na pewno się nie poddam, chcę się odbudować, udowodnić swoją wartość. Chcę znów wygrać. Teraz mam dużo czasu, aby ocenić, co robić, a Supersport z pewnością może być drogą: nie chcę już więcej cierpieć, jak ostatnio”.
