Hipoteza o odejściu Marca Marqueza z MotoGP: Ducati Gresini to ostatnia deska ratunku?

Sezon 2023 Marca Márqueza w MotoGP jest jednym z najgorszych w jego karierze kolarskiej. Podczas GP Indonezji miał wypadek zarówno w sprincie, jak i w niedzielę, gromadząc 22 wypadki od początku mistrzostw. Wielokrotny mistrz z Cervery całkowicie stracił zaufanie do swojej Hondy RC213V, przestał się bawić i patrzy na ostatnie pięć wyścigów jak na Via Crucis, której zakończenia nie może się doczekać. Zaczyna się nowa karta od Valencii, a może będzie to ostatnia przed ostatecznym pożegnaniem.

Marquez oszczędza do 2024 roku…

Marc Marquez wolał podpisać roczny kontrakt z Gresinim niż dwuletni kontrakt z Pramac Racing, gdzie otrzymałby oficjalne Ducati Desmosedici. Trudno znaleźć konkretne wytłumaczenie tego wyboru. Rok 2025 będzie rokiem wygaśnięcia wielu kontraktów, dlatego będzie miał swobodę decydowania, dokąd pojedzie za dwa lata, z KTM na pole position. Ale wśród celów Marca jest także zespół fabryczny Ducati, w którym Enea Bastianini sporo cierpi po kontuzjach, których doznawał od początku roku. Co więcej, jeśli Hondzie uda się dokonać zdecydowanej zmiany w ewolucji motocykla, nie można wykluczyć powrotu mistrza, który miałby roczne bogate doświadczenie w Ducati.

Pożegnanie z MotoGP to hipoteza

Los jest w jego rękach, wiele będzie zależeć od wyników i tego, jak szybko uda mu się zaaklimatyzować w drużynie Borgo Panigale. W przypadku niepowodzenia nawet przy tak udanym prototypie nie można wykluczyć wycofania się z MotoGP. Hipotezę, którą sam Marc Marquez przyznał kilka dni temu, w momencie oficjalnego ogłoszenia podpisania kontraktu z Gresinim i powtórzyła jego brat Alex, wciąż zmagający się z kontuzją żeber. W rozmowie z brytyjskimi mediami TNT Sports młodszy z braci Cervery przyznaje: „Powodem, dla którego pozostał mu tylko rok kontraktu, jest sprawdzenie, czy będzie mógł ponownie cieszyć się tym światem. Był ze mną bardzo szczery i powiedział: „Jeśli nie będę się dobrze bawić, przejdę na emeryturę”. Zgadza się, taka możliwość jest na stole„.

Kontuzja odniesiona w Jerez w 2020 roku i cztery operacje ramienia częściowo wpłynęły na DNA „wojownika” Marca Marqueza. Rok na Ducati pomoże mu zrozumieć, czy stracił instynkt zwycięzcy, czy też będzie mógł wrócić na szczyt MotoGP. Czy problem leży w nim, czy w rowerze? Znalezienie odpowiedzi na to pytanie wymaga czasu. „Chce zobaczyć, czy po kontuzji będzie mógł się dobrze bawić i znów być szybki – kontynuował Alex Marquez -. Nie mam wątpliwości, ale ma i ma powody, aby je mieć, ponieważ ja też je miałem, gdy byłem w Hondzie w zeszłym roku. Jestem pewien, że teraz w Walencji, mając dzień na motocyklu, będzie się dobrze bawił, a to, co ma na myśli, bardzo szybko zniknie„.