Red Bull dominował w 2023 roku i tylko w jednym wyścigu nie udało mu się wygrać – w Singapurze, w którym zwyciężył niezwykły Carlos Sainz. Oprócz tego, że był bardzo szybki, w Marina Bay zademonstrował przebiegłość wielkiego stratega i w ten sposób pozwolił Ferrari wygrać przynajmniej jedno Grand Prix w tych mistrzostwach F1.
Hiszpański kierowca zajmuje piąte miejsce w tabeli ze 150 punktami, -24 za Fernando Alonso i 15 punktów przed kolegą z zespołu Charlesem Leclercem. Ciekawie będzie także śledzić walkę o czwarte miejsce w pozostałych sześciu GP kalendarza.
F1, Sainz wierzy w Ferrari: cel odnowienia
Sainz, podobnie jak Leclerc, ma kontrakt wygasający w 2024 roku i nie ma wątpliwości, że chce pozostać w Ferrari: „Tak, zawsze to mówię. Tutaj czuję się jak w domu i jestem bardzo doceniany. Wierzę w ten projekt i patrzę optymistycznie w przyszłość. Zimą rozpoczniemy dyskusje, aby zobaczyć, czy uda nam się osiągnąć porozumienie„.
Syn sztuki wierzy w pracę ekipy z Maranello, nawet jeśli dziś przewaga nad Red Bullem jest duża i nie będzie łatwo:”Dlaczego jestem optymistą? Po pierwsze, bycie kierowcą Ferrari jest marzeniem. Wtedy chcę wygrać, a największe możliwości są tutaj. Widzę drużynę zdolną do dogonić Red Bulla. Maranello to najlepsze miejsce na pobyt, przyszły rok będzie dobrym testem„.
W 2026 roku nastąpi duża zmiana przepisów, ze szczególnym uwzględnieniem silników, i będzie to świetna okazja, aby wrócić na zwycięską drogę. Carlos uważa, że Prancing Horse może dogonić Red Bulla jeszcze wcześniej: „Tak, nawet jeśli nie będzie to łatwe. Mają niemal półtoraroczną przewagę, bo zrozumieli, w jakim kierunku podążać, podczas gdy inni wciąż go szukają. Przy ograniczonym rozwoju i ograniczeniach budżetowych istnieją możliwości. Ufam Ferrari„.
Carlos i relacje z Leclercem
Dużo mówi się o rywalizacji pomiędzy nim a Leclerkiem, jednak Sainz uważa, że czasami w narracji jest zbyt wiele przesady: „We wszystkich zespołach istnieje rywalizacja pomiędzy kierowcami. Tylko gdy mowa o Ferrari, są ludzie, którzy mówią o numerze 1 i numer 2. To zaostrza rywalizację. Ale jeśli dzisiaj Ferrari ma jakąś przewagę, to jest nią posiadanie dwóch kierowców, którzy doskonale ze sobą współpracują i którzy zawsze szanują się nawzajem, nawet gdy są bardzo blisko.”
Kierowca z Madrytu podkreśla, że relacje z kolegą z zespołu układają się dobrze: „Z Charlesem nigdy nie było problemu. Zero, a mimo to zawsze czegoś szukamy i nie rozumiem po co, a inni naprawdę mają problemy. Nigdy nie czułem się drugiej ręki. Jeśli czasami słyszysz w radiu jakieś komentarze, to po to, żeby pomóc Ferrari. Priorytetem jest wyprzedzanie przeciwników, a nie bycie numerem 1 czy 2„.
Słowa Carlosa są wyczerpujące, zobaczymy, jak rozwinie się ostatnia część mistrzostw F1 2023. Obaj kierowcy Ferrari chcą utrzymać się jak najdalej w rankingach, a celem zespołowym jest także wyprzedzenie Mercedesa w rankingu konstruktorów . Tymczasem w Maranello pracujemy nad tym, aby rok 2024 był punktem zwrotnym.
Zdjęcie: Ferrari