Augusto Fernandez lacrime di gioia: powrót Moto2 jest wart najwyższej klasy

Hiszpańska historia zwycięstw w klasie pośredniej trwa. Augusto Fernandez jest ostatnim z wielu mistrzów iberyjskich między 250cc a Moto2, zamykając wspaniały sezon z najlepszym możliwym wynikiem. Start taki sobie, ale kiedy znalazł kwadrat, awansował do mistrzostwa w marszowym tempie. Po trudnych latach światowych Fernandez w końcu rozkwitł i zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata. W ostatnim GP „niespodzianka” dla zer Ogury, ale Fernandez zbudował tytuł krok po kroku od triumfu w Le Mans. Dopiero wypadek w Australii rysuje niemal idealną mapę drogową: cztery zwycięstwa, kolejne pięć podium i 7. miejsce jako najgorszy wynik. Zdecydowanie najlepszy sposób, aby przejść do następnego rozdziału: przygody MotoGP z GasGas Tech3, jedynym nowicjuszem w 2023 roku.

To „klik” da Le Mans

Szczególne, „niezwykłe” lądowanie na świecie. W 2016 roku kończą się Mistrzostwa Europy Moto2, od połowy 2017 roku odbywa się tu międzynarodowy debiut jako rezerwowy w Speed ​​Up. W następnym roku bez siodła ponownie startuje z mistrzostw Europy, ale w środku mistrzostw znów ma szansę w mistrzostwach świata, tym razem z Pons Racing, ale zawsze jako rezerwowy. Od 2019 roku jest pełnoetatowym mistrzem świata. To jego najlepszy rok z trzema zwycięstwami i dwoma kolejnymi miejscami na podium, przed spadkiem w kolejnych dwóch sezonach. „Jestem dumny z tego, jak moja rodzina i ja się tu znaleźliśmy” podkreślił bardzo podekscytowany Fernandez. „Nawet trudne lata pomogły, niczego nie żałuję”. Rok 2022, wraz z przejściem do KTM Ajo, był rokiem przełomu i ożywienia. „Nie zaczęło się tak, jak chcieliśmy, ale zespół nigdy nie przestał w to wierzyć i bardzo mi to pomogło. Byłem bardzo daleko od Vietti, ale zachowałem spokój i w Le Mans uzyskałem pierwszy wynik ”. Od tego „kliknięcie”, zastrzyk pewności siebie, którego potrzebował, aby trwale zapomnieć o poprzednich dwóch latach i rozpocząć powrót.

Od presji do łez

Dojeżdżamy do ostatniego wyścigu, który nie jest łatwy dla #37 KTM Ajo, tym razem bardzo nerwowego. „Pierwsze 8 okrążeń było okropnych. Czułem dużą presję i byłem trochę zbyt ostrożny” przyznał Augusto Fernandez. „Było też trochę frustracji, byłem szybszy, niż pokazywałem”. Był wtedy widzem z pierwszego rzędu bardzo zażartego pojedynku Acosta-Lopez o tytuł debiutanta roku. Ale Fernandez robił własne kalkulacje i starał się na wszelkie sposoby wrócić: Ogura dążąca do zwycięstwa narażała jego mistrzostwo świata na poważne ryzyko. Przez kilka okrążeń tymczasowa różnica została faktycznie zmniejszona do pół punktu! „Wiedziałem, że mam lepsze tempo niż pozostali, z wyjątkiem Pedro. Ale nie musiałem popełniać błędów, zwłaszcza na początku.” Ale wszystko jest rozwiązane w ciągu zaledwie ośmiu okrążeń. „Tak mi przykro z powodu Ai, nie zasłużył na to zakończenie po sezonie, w którym to zrobił” powiedział Fernandez. Ale od tego momentu wszystko idzie z górki: pożegnanie z obliczeniami, teraz mógł cieszyć się ostatnim wyścigiem. Na konferencji prasowej Fernandez nie powstrzymuje łez, myśląc o zmęczeniu i trudnej ścieżce. Ale to już przeszłość, uśmiechnięty 25-latek z Madrytu spełnił swoje marzenie.

58, ilustrowana historia inspirowana legendarnym Marco Simoncelli, dostępna na Amazon

Zdjęcie: Red Bull KTM Czosnek