Andrea Mantovani pozostaje na swoim miejscu w zespole Evan Bros. Jego siodło jest pożądane przez wielu jeźdźców, jest jednym z najbardziej pożądanych w Supersport. Biorąc pod uwagę chroniczny obecnie brak wyników, wielu jeźdźców zgłosiło się, zakładając możliwy rozwód. Wybór drużyny był hazardem, zakładem, który do tej pory się nie powiódł. Na padoku wielu myślało o zmianach podczas wyścigu, ale zespół Evan Bros postanowił zapewnić ciągłość projektu.
“W tej chwili Andrea Mantovani jest całkowicie potwierdzony – mówi Fabio Evangelista, szef zespołu Evan Bros w Corsedimoto – Anglię i Imola robimy razem próbując podbić pierwszą dziesiątkę. W tym momencie najprawdopodobniej wspólnie zakończymy rok. Naprawdę powinny istnieć ważne powody, szczególne sytuacje i koniunktury, aby rozumować inaczej. Andrea Mantovani w Misano włożył w to dużo determinacji, walczył z dobrymi kolarzami i trzymał się blisko nich aż do połowy wyścigu. Niestety na ostatnich okrążeniach dał się wyprzedzić przez dwóch jeźdźców i na pewno gryzie więcej niż ja“
Andrea Mantovani nie poddaje się
Andrea Mantovani jest w swoim pierwszym sezonie na 600 i przechodzi z CIV Superbike. W czasie Superstock 1000 wielu kolarzy z łatwością przeszło z 1000 do 600, było to prawie naturalne przejście, biorąc pod uwagę, że był to Puchar Świata, a drugi Puchar Świata. Na pewno jednak nie jest to spacer po parku, a jeśli lądujesz w znanej drużynie, być może jest to jeszcze bardziej skomplikowane.
„Zespół zawsze był na dwóch najwyższych pozycjach – mówi nam Andrea Mantovani – Nie było mi łatwo dostać się na 600 po siedmiu latach na 1000. Przejście z Moto2 lub mistrzostw krajowych 600 jest znacznie łatwiejsze. Zaczęliśmy w trudnej sytuacji, ale jesteśmy gotowi. To pierwszy rok, kiedy jestem zawodowym kolarzem, tak dużo jeżdżę na rowerze i to jest zmiana tempa, życia i mentalności. Często się zawracasz, ale musisz jechać bardzo szybko, a to nie jest łatwe. Mam tak wiele rzeczy, które noszę ze sobą od tysiąca”.
Czy czujesz presję?
„Nie mam żadnej presji, ale jestem bardzo spokojny i mam wielką chęć, aby dobrze sobie radzić. Na Misano mogli zebrać znacznie więcej, w drugim wyścigu byliśmy bardzo blisko pierwszej dziesiątki, ale mieliśmy pecha. W miarę poprawy podnosisz poprzeczkę. Drużyna wygrywa, ale inni też walczą. MV stratosferyczny, Ducati zrobiło gigantyczne postępy, wielu bohaterów, rzeczywistość. W Hiszpanii zespół miał drugiego zawodnika, ale to nie tak, że on walczył o podium, a ja byłem z tyłu, ale byliśmy w tej samej grupie. Patrząc na rankingi, wystarczy zrobić cztery, pięć dziesiątych lepiej niż awansować na osiem pozycji. Nie idziemy wolno, ale poziom jest tak wysoki, że w rezultacie musimy zgromadzić ważne dziesiątki, aby być bardziej konkurencyjnym i zajmować czołowe pozycje”.
Wielu jeźdźców czeka na uwolnienie siodła. Jak to przeżywasz?
„Nikt nie jedzie na moim rowerze, ja tam jestem i zostaję. Cholera, zasłużyłem na tę szansę ciałem i duszą i zrobiłem wszystko, aby ją zdobyć. Zrobiłem szaloną talię do ułożenia puzzli. Wiem, że jestem bardzo dobrym człowiekiem, bardzo dobrym chłopcem, który goni za marzeniami. Witamy, jeśli przyjedzie drugi kierowca. Nie ma problemu. W zeszłym roku zawsze byłem przed wielkim “Manto” natomiast w tym roku bo mam lekkie kłopoty kręcimy na “Czerwonym Krzyżu”. Zawsze dziękuję Evan Bros za tę możliwość. Wierzmy w to dalej, nie poddawajmy się i idźmy do przodu”.
