Historia składa się z chwil, chwil, a nawet przede wszystkim z przypadków. Zbiegi okoliczności sprawiły, że dzisiaj porozmawiamy o Anthonym Josephie Foycie, największym amerykańskim kierowcy wyścigowym w historii. Jego rekordy są nadal aktualne, np. najwięcej zwycięstw w wyścigach IndyCar (mimo że zawody kilkakrotnie zmieniały nazwę). Jego sukcesy w serii Stars and Stripes są niezliczone, ale brakuje mu wielkiego skoku. W rzeczywistości AJ Foyt również prowadził trzy wyścigi w Formule 1, ale jako postać drugoplanowa. Nie był jeszcze kierowcą, który wkrótce zapisze się w historii wyścigów czterokołowych.
AJ Foyt ma w swojej ojczyźnie niezrównaną karierę
AJ Foyt, urodzony w 1935 roku w Houston w Teksasie. Amerykański kierowca od razu zrozumiał, że jego powołaniem są wyścigi, osiągając w swojej karierze niesamowite sukcesy. Foyt jest jak dotąd jedynym kierowcą, który przynajmniej raz wygrał: 24-godzinny wyścig Le Mans, Indianapolis 500 i Daytona 500. Jego rekordy dotyczą głównie mistrzostw na otwartych kołach; w rzeczywistości Anthony zdobył 7 tytułów w mistrzostwach, które następowały po sobie na przestrzeni całej historii, aż do serii IndyCar. 7 tytułów takich jak Michael Schumacher i Lewis Hamilton w Formule 1 i jeden tytuł przed Scottem Dixonem, który w swojej karierze zdobył 6 tytułów Indy. Nowozelandczyk, przez wielu uważany za najlepszego kierowcę współczesnej ery czterokołowców w mistrzostwach USA, zajmuje także drugie miejsce, jeśli chodzi o zwycięstwa w wyścigach na otwartych kołach.
Scott faktycznie w tym roku osiągnął 55 sukcesów zawodowych, co jednak nadal trochę go oddala od mistrza AJ Foyta. Pochodzący z Teksasu ma na swoim koncie imponujące 67 triumfów, a biorąc pod uwagę wiek Dixona, rekord ten może pozostać niezmieniony jeszcze trochę. Sukcesy w ojczyźnie są wielką wizytówką Foyta, który nigdy nie chciał wyjeżdżać ze Stanów Zjednoczonych, aby dotrzeć do Europy, aby rywalizować w Formule 1. Kierowca wziął jednak udział w 3 wyścigach Formuły 1, kiedy to legendarny Wyścig All Stars and Stripes był częścią najważniejszych samochodowych mistrzostw świata.
Kiedy Indianapolis 500 był w kalendarzu F1
W latach 1950-60 macierzysty wyścig Stanów Zjednoczonych Ameryki, Indianapolis 500, odbywał się w kalendarzu Formuły 1. W edycjach 1958-60 AJ Foyt był także jednym z bohaterów. W wyścigu zawsze przeważali amerykańscy kierowcy, a to dlatego, że jednomiejscowe bolidy Formuły 1 nie były przystosowane do tego toru, do tego stopnia, że prawie zawsze docierały do mety. Jednak wyzwanie nadal służyło podniesieniu świadomości na temat nowych mistrzostw na amerykańskiej ziemi. Młody Foyt nie miał wiele szczęścia, gdy wyścig w stanie Indiana liczył się jako etap Formuły 1.
W 1958 roku jego wyścig zakończył się na 148 z 200 okrążeń przed metą z powodu błędu, który wyrzucił go z toru. Był to wyścig eliminacyjny do tego stopnia, że do mety dotarło tylko 13 z 33 startujących. W następnym roku Anthonyowi udało się ukończyć wyścig, ale startując z siedemnastego miejsca, nie przekroczył jednak dziesiątej pozycji. Jego rok musiał być 1960, ponieważ zaczął często wygrywać, a pod koniec roku zdobył swój pierwszy tytuł w wyścigach Mistrzostw Ameryki. Wyścig ten zakończył się jednak katastrofą, a kierowca zmuszony był wycofać się z wyścigu na dziewięćdziesiątym pierwszym okrążeniu z powodu problemu ze sprzęgłem. Foyt zaczął wygrywać 500 Miglia w 1961 roku, a następnie potwierdził swoją skuteczność w 3 innych edycjach.
Było blisko
Los chciał, że AJ Foyt nie wygrał wyścigu w Formule 1. Foyt, mając na koncie 4 sukcesy w 500 Miglia, najwięcej sukcesów odnosi razem z Alem Unserem, Rickiem Mearsem i Helio Castronevesem. Ci trzej kierowcy nie mają jednak takiego życiorysu jak Teksańczyk i dlatego żartem wydaje się, że zaledwie przez rok nie udało mu się wpisać na listę zwycięzców GP Formuły 1. Dziś jest 16 stycznia , w dniu narodzin Foyta w 1935 roku. Dlatego słusznie było złożyć hołd temu wspaniałemu kierowcy wyścigowemu, a w ramach prezentu miło byłoby cofnąć się w czasie i upewnić się, że Indianapolis 500 był również wydarzeniem F1 w 1961 roku.
FOTO: społecznościowy Indianapolis Motor Speedway