Sezon MotoGP ’24 nie daje zbyt wiele satysfakcji Marco Bezzecchiemu, który od zimowych testów starał się znaleźć czucie w Ducati GP23. Do tej pory osiągnął trzecie miejsce w GP Jerez, następnie podwójną emeryturę w Le Mans i 9-11 w Barcelonie. Kolejna dotkliwa porażka kierowcy zespołu VR46, który bardzo jasno określa problem, jaki musi rozwiązać, zanim osiągnie pewną spójność wyników.
Problemy z podsterownością
Podczas gdy jego kolega z drużyny Fabio Di Giannantonio zdołał zająć piąte miejsce, Marco Bezzecchi miał spore trudności w Katalonii. Ostatni z czterech zawodników Desmosedici GP23 musiał w końcówce oddać dziesiątą pozycję Miguelowi Oliveirze. „W Barcelonie poniosłem porażkę od A do Z– przyznał po meczu na Montmelò. „Jestem kolarzem, który w dużym stopniu polega na pozytywnych wibracjach, aby przekraczać granice swoich możliwości. I nie znalazłem ich przez żaden z trzech dni. Wynik mówi wszystko„.
Student Akademii VR46 nie szuka alibi, dobrze wie, że problem jest osobisty i po kątach. Nadal nie jest w stanie wykorzystać swoich mocnych stron na tym motocyklu, jak miało to miejsce w poprzednich Mistrzostwach Świata MotoGP, kiedy w klasyfikacji generalnej zajął trzecie miejsce. „Niestety zawsze mam problemy z podsterownością i hamowaniem, nie udało mi się poprawić tego w weekend. Przez cały wyścig musiałem radzić sobie z przednią oponą. Zarządzanie jest rzeczą normalną na takim torze, ale jechać szybko jest zbyt trudno. Nie mogłem być wystarczająco szybki„.
W Mugello szukaj pozytywnych wibracji
Nie chodzi tu o styl jazdy, choć mimo wypróbowania wielu rozwiązań wrażenia nie uległy poprawie. Ranking zaczyna nabierać znaczenia – strata 20 punktów do kolegi z drużyny Di Giannantonio i 113 punktów do lidera Jorge Martina. Pomimo porównania danych telemetrycznych kolarz z Romagny ma trudności z wykonaniem kolejnego kroku. „Patrzę na dane wszystkich i stwierdzam, że Diggia naprawdę dobrze radzi sobie z zwalnianiem hamulca, co jest momentem, w którym mam największe trudności. Kilka razy próbowałem zwolnić hamulec tak jak on, ale także tak jak Marc i inne GP23. Ale za każdym razem, gdy to robię, zawsze mam dużą podsterowność i motocykl nie skręca zbyt dobrze. Więc ciągnę kierownicę, żeby skręcić i zniszczyć przednią oponę„.
Za kilka dni rodzimy lekarz ogólny przyjedzie do Mugello, gdzie ma nadzieję uzyskać dobry wynik, który może go ożywić, szczególnie z emocjonalnego punktu widzenia. „Mam nadzieję, że tak, bo potrzebuję pozytywnych wibracji„, podsumował Marco Bezzecchi. „Nie wiem, czego się spodziewać, ale mam nadzieję, że będzie lepiej. Mugello to tor, który uwielbiam, więc mam nadzieję, że uda mi się na nim zrobić krok do przodu„.
Jonathan Rea, oficjalna biografia dostępna na Amazon

