Formuła 1: Korea Południowa też chce wrócić do kalendarza

Formuła 1 jest obecnie wydarzeniem coraz bardziej globalnym: państwa na całej planecie marzą o posiadaniu własnego GP w kalendarzu mistrzostw. W zeszłym tygodniu po japońskim torze ścigały się najlepsze samochody, ale to nie wszystko, co można było zobaczyć na torze Suzuka. Burmistrz miasta Incheon w Korei Południowej spotkał się z prezydentem Formuły 1 Stefano Domenicali. Burmistrz koreańskiego miasta wyjaśnił projekt i wszystkie powody kandydowania. Domenicali z pewnością posłuchał, ale najprawdopodobniej będzie chciał gwarancji. Gwarantuje, że nie miał mistrzostwa, gdy ścigał się tam w Korei Południowej w latach 2010-2013 na torze Yeongam.

Wydarzenie w Yeongam zaczęło się źle i skończyło jeszcze gorzej

Jak wspomniano, Formuła 1 wylądowała w Korei Południowej w 2010 roku, ale miała wiele trudności z organizacją wydarzenia. Zaplanowany weekend październikowy pozostawał zagrożony aż do września. Dzieje się tak dlatego, że napięcie między obiema Koreami było niezwykle wysokie. Strach przed wybuchem wojny był realny, ale na szczęście napięcia między obydwoma państwami opadły. Wszystko sugerowało, że Yeongam mógłby zostać stracony, ale tak nie było. Kontrole FIA ​​zakończyły się niepowodzeniem ze względu na niedokończone prace na trybunach. FIA w porozumieniu z ówczesnym prezydentem mistrzostw Berniem Ecclestonem zdecydowała się przyznać dodatkowy czas i prace zakończyły się w weekend wyścigowy.

Mogło się w ten sposób odbyć pierwsze GP Korei Południowej, ale zainteresowanie opinii publicznej nigdy nie wzbudziło takiego zainteresowania. Oprócz tego nie możemy zapomnieć tego, co wydarzyło się podczas GP 2013, gdzie w przypadku braku samochodu bezpieczeństwa jednomiejscowym jednomiejscowym pojazdom towarzyszył Jeep. Skandal na pełną skalę, który pokazał wszystkie słabości organizatorów wydarzenia. Impreza miała odbyć się w 2014 roku, a kontrakt musiał zostać przedłużony do 2016 roku. Właściciele toru wywiesili jednak białą flagę, bo tor zakończył się bankructwem. GP zostało całkowicie usunięte z kalendarza w 2015 roku, ponieważ nastąpiło jedynie tymczasowe zawieszenie na rok 2014.

Korea Południowa próbuje teraz przekonać Formułę 1

Minęło dziesięć lat od pierwszego wykluczenia Korei Południowej z mistrzostw świata Formuły 1, co zostało wykorzystane do skoncentrowania się na nowym projekcie. Incheon przedstawił projekt toru ulicznego. Będzie miał powierzchnię w całości zaprojektowaną na czas, w którym odbędzie się wydarzenie. Koreańczycy stwierdzili, że wyciągnęli wnioski z błędów przeszłości i są gotowi ponownie zorganizować wydarzenie tej rangi. Incheon to także lepiej położone miasto niż Yeongam, posiadające również lotnisko i położone na zachód od stolicy, Seulu.

Korea Południowa zrozumiała, jak ważne jest posiadanie takiej wizytówki. Chce więc za wszelką cenę przekonać FIA i Liberty Media. Wspinaczka nie będzie łatwa. Niedawna przeszłość nie sprzyja państwu azjatyckiemu i nie jest pewne, czy uda się wyciągnąć pozytywne wnioski. Standardy wzrosły nawet w porównaniu z 2010 rokiem. Teraz musimy zrozumieć, czy Koreańczycy również zdali sobie z tego sprawę i dobrze wczuli się w rolę, jaką będą musieli odegrać. Burmistrz Incheon zapewnił już, że błędy z przeszłości się nie powtórzą, ale wręcz przeciwnie, jego miasto jest najlepszym miejscem na organizację GP Formuły 1.

Formuła 1 ma obecnie zaznaczone wszystkie pola

Koreańscy organizatorzy podjęli działania i Domenicali powiedział, że uda się do Incheon tak szybko, jak to możliwe. Jedno trzeba od razu powiedzieć, w Formule 1 nie ma obecnie miejsca w kalendarzu, aby uwzględnić przyszłego GP Korei Południowej, ponieważ gdyby lekarzy pierwszego kontaktu było 25, niezadowolenie zespołów i kierowców gwałtownie wzrosłoby. Albo innego lekarza rodzinnego należy wyciąć. Topowa seria samochodów osiągnęła niewyobrażalny poziom widoczności i jak wspomniano, jest wiele stanów, które tego chcą, tak bardzo, że oprócz Azjatów gotowa do zastosowania wydaje się także Republika Południowej Afryki. Zobaczymy jak zakończy się ta historia.

FOTO: społeczna Formuła 1

Formuła 1: Korea Południowa też chce wrócić do kalendarza

Formuła 1 jest obecnie wydarzeniem coraz bardziej globalnym: państwa na całej planecie marzą o posiadaniu własnego GP w kalendarzu mistrzostw. W zeszłym tygodniu po japońskim torze ścigały się najlepsze samochody, ale to nie wszystko, co można było zobaczyć na torze Suzuka. Burmistrz miasta Incheon w Korei Południowej spotkał się z prezydentem Formuły 1 Stefano Domenicali. Burmistrz koreańskiego miasta wyjaśnił projekt i wszystkie powody kandydowania. Domenicali z pewnością posłuchał, ale najprawdopodobniej będzie chciał gwarancji. Gwarantuje, że nie miał mistrzostwa, gdy ścigał się tam w Korei Południowej w latach 2010-2013 na torze Yeongam.

Wydarzenie w Yeongam zaczęło się źle i skończyło jeszcze gorzej

Jak wspomniano, Formuła 1 wylądowała w Korei Południowej w 2010 roku, ale miała wiele trudności z organizacją wydarzenia. Zaplanowany weekend październikowy pozostawał zagrożony aż do września. Dzieje się tak dlatego, że napięcie między obiema Koreami było niezwykle wysokie. Strach przed wybuchem wojny był realny, ale na szczęście napięcia między obydwoma państwami opadły. Wszystko sugerowało, że Yeongam mógłby zostać stracony, ale tak nie było. Kontrole FIA ​​zakończyły się niepowodzeniem ze względu na niedokończone prace na trybunach. FIA w porozumieniu z ówczesnym prezydentem mistrzostw Berniem Ecclestonem zdecydowała się przyznać dodatkowy czas i prace zakończyły się w weekend wyścigowy.

Mogło się w ten sposób odbyć pierwsze GP Korei Południowej, ale zainteresowanie opinii publicznej nigdy nie wzbudziło takiego zainteresowania. Oprócz tego nie możemy zapomnieć tego, co wydarzyło się podczas GP 2013, gdzie w przypadku braku samochodu bezpieczeństwa jednomiejscowym jednomiejscowym pojazdom towarzyszył Jeep. Skandal na pełną skalę, który pokazał wszystkie słabości organizatorów wydarzenia. Impreza miała odbyć się w 2014 roku, a kontrakt musiał zostać przedłużony do 2016 roku. Właściciele toru wywiesili jednak białą flagę, bo tor zakończył się bankructwem. GP zostało całkowicie usunięte z kalendarza w 2015 roku, ponieważ nastąpiło jedynie tymczasowe zawieszenie na rok 2014.

Korea Południowa próbuje teraz przekonać Formułę 1

Minęło dziesięć lat od pierwszego wykluczenia Korei Południowej z mistrzostw świata Formuły 1, co zostało wykorzystane do skoncentrowania się na nowym projekcie. Incheon przedstawił projekt toru ulicznego. Będzie miał powierzchnię w całości zaprojektowaną na czas, w którym odbędzie się wydarzenie. Koreańczycy stwierdzili, że wyciągnęli wnioski z błędów przeszłości i są gotowi ponownie zorganizować wydarzenie tej rangi. Incheon to także lepiej położone miasto niż Yeongam, posiadające również lotnisko i położone na zachód od stolicy, Seulu.

Korea Południowa zrozumiała, jak ważne jest posiadanie takiej wizytówki. Chce więc za wszelką cenę przekonać FIA i Liberty Media. Wspinaczka nie będzie łatwa. Niedawna przeszłość nie sprzyja państwu azjatyckiemu i nie jest pewne, czy uda się wyciągnąć pozytywne wnioski. Standardy wzrosły nawet w porównaniu z 2010 rokiem. Teraz musimy zrozumieć, czy Koreańczycy również zdali sobie z tego sprawę i dobrze wczuli się w rolę, jaką będą musieli odegrać. Burmistrz Incheon zapewnił już, że błędy z przeszłości się nie powtórzą, ale wręcz przeciwnie, jego miasto jest najlepszym miejscem na organizację GP Formuły 1.

Formuła 1 ma obecnie zaznaczone wszystkie pola

Koreańscy organizatorzy podjęli działania i Domenicali powiedział, że uda się do Incheon tak szybko, jak to możliwe. Jedno trzeba od razu powiedzieć, w Formule 1 nie ma obecnie miejsca w kalendarzu, aby uwzględnić przyszłego GP Korei Południowej, ponieważ gdyby lekarzy pierwszego kontaktu było 25, niezadowolenie zespołów i kierowców gwałtownie wzrosłoby. Albo innego lekarza rodzinnego należy wyciąć. Topowa seria samochodów osiągnęła niewyobrażalny poziom widoczności i jak wspomniano, jest wiele stanów, które tego chcą, tak bardzo, że oprócz Azjatów gotowa do zastosowania wydaje się także Republika Południowej Afryki. Zobaczymy jak zakończy się ta historia.

FOTO: społeczna Formuła 1

Formuła 1: Korea Południowa też chce wrócić do kalendarza

Formuła 1 jest obecnie wydarzeniem coraz bardziej globalnym: państwa na całej planecie marzą o posiadaniu własnego GP w kalendarzu mistrzostw. W zeszłym tygodniu po japońskim torze ścigały się najlepsze samochody, ale to nie wszystko, co można było zobaczyć na torze Suzuka. Burmistrz miasta Incheon w Korei Południowej spotkał się z prezydentem Formuły 1 Stefano Domenicali. Burmistrz koreańskiego miasta wyjaśnił projekt i wszystkie powody kandydowania. Domenicali z pewnością posłuchał, ale najprawdopodobniej będzie chciał gwarancji. Gwarantuje, że nie miał mistrzostwa, gdy ścigał się tam w Korei Południowej w latach 2010-2013 na torze Yeongam.

Wydarzenie w Yeongam zaczęło się źle i skończyło jeszcze gorzej

Jak wspomniano, Formuła 1 wylądowała w Korei Południowej w 2010 roku, ale miała wiele trudności z organizacją wydarzenia. Zaplanowany weekend październikowy pozostawał zagrożony aż do września. Dzieje się tak dlatego, że napięcie między obiema Koreami było niezwykle wysokie. Strach przed wybuchem wojny był realny, ale na szczęście napięcia między obydwoma państwami opadły. Wszystko sugerowało, że Yeongam mógłby zostać stracony, ale tak nie było. Kontrole FIA ​​zakończyły się niepowodzeniem ze względu na niedokończone prace na trybunach. FIA w porozumieniu z ówczesnym prezydentem mistrzostw Berniem Ecclestonem zdecydowała się przyznać dodatkowy czas i prace zakończyły się w weekend wyścigowy.

Mogło się w ten sposób odbyć pierwsze GP Korei Południowej, ale zainteresowanie opinii publicznej nigdy nie wzbudziło takiego zainteresowania. Oprócz tego nie możemy zapomnieć tego, co wydarzyło się podczas GP 2013, gdzie w przypadku braku samochodu bezpieczeństwa jednomiejscowym jednomiejscowym pojazdom towarzyszył Jeep. Skandal na pełną skalę, który pokazał wszystkie słabości organizatorów wydarzenia. Impreza miała odbyć się w 2014 roku, a kontrakt musiał zostać przedłużony do 2016 roku. Właściciele toru wywiesili jednak białą flagę, bo tor zakończył się bankructwem. GP zostało całkowicie usunięte z kalendarza w 2015 roku, ponieważ nastąpiło jedynie tymczasowe zawieszenie na rok 2014.

Korea Południowa próbuje teraz przekonać Formułę 1

Minęło dziesięć lat od pierwszego wykluczenia Korei Południowej z mistrzostw świata Formuły 1, co zostało wykorzystane do skoncentrowania się na nowym projekcie. Incheon przedstawił projekt toru ulicznego. Będzie miał powierzchnię w całości zaprojektowaną na czas, w którym odbędzie się wydarzenie. Koreańczycy stwierdzili, że wyciągnęli wnioski z błędów przeszłości i są gotowi ponownie zorganizować wydarzenie tej rangi. Incheon to także lepiej położone miasto niż Yeongam, posiadające również lotnisko i położone na zachód od stolicy, Seulu.

Korea Południowa zrozumiała, jak ważne jest posiadanie takiej wizytówki. Chce więc za wszelką cenę przekonać FIA i Liberty Media. Wspinaczka nie będzie łatwa. Niedawna przeszłość nie sprzyja państwu azjatyckiemu i nie jest pewne, czy uda się wyciągnąć pozytywne wnioski. Standardy wzrosły nawet w porównaniu z 2010 rokiem. Teraz musimy zrozumieć, czy Koreańczycy również zdali sobie z tego sprawę i dobrze wczuli się w rolę, jaką będą musieli odegrać. Burmistrz Incheon zapewnił już, że błędy z przeszłości się nie powtórzą, ale wręcz przeciwnie, jego miasto jest najlepszym miejscem na organizację GP Formuły 1.

Formuła 1 ma obecnie zaznaczone wszystkie pola

Koreańscy organizatorzy podjęli działania i Domenicali powiedział, że uda się do Incheon tak szybko, jak to możliwe. Jedno trzeba od razu powiedzieć, w Formule 1 nie ma obecnie miejsca w kalendarzu, aby uwzględnić przyszłego GP Korei Południowej, ponieważ gdyby lekarzy pierwszego kontaktu było 25, niezadowolenie zespołów i kierowców gwałtownie wzrosłoby. Albo innego lekarza rodzinnego należy wyciąć. Topowa seria samochodów osiągnęła niewyobrażalny poziom widoczności i jak wspomniano, jest wiele stanów, które tego chcą, tak bardzo, że oprócz Azjatów gotowa do zastosowania wydaje się także Republika Południowej Afryki. Zobaczymy jak zakończy się ta historia.

FOTO: społeczna Formuła 1

Formuła 1: Korea Południowa też chce wrócić do kalendarza

Formuła 1 jest obecnie wydarzeniem coraz bardziej globalnym: państwa na całej planecie marzą o posiadaniu własnego GP w kalendarzu mistrzostw. W zeszłym tygodniu po japońskim torze ścigały się najlepsze samochody, ale to nie wszystko, co można było zobaczyć na torze Suzuka. Burmistrz miasta Incheon w Korei Południowej spotkał się z prezydentem Formuły 1 Stefano Domenicali. Burmistrz koreańskiego miasta wyjaśnił projekt i wszystkie powody kandydowania. Domenicali z pewnością posłuchał, ale najprawdopodobniej będzie chciał gwarancji. Gwarantuje, że nie miał mistrzostwa, gdy ścigał się tam w Korei Południowej w latach 2010-2013 na torze Yeongam.

Wydarzenie w Yeongam zaczęło się źle i skończyło jeszcze gorzej

Jak wspomniano, Formuła 1 wylądowała w Korei Południowej w 2010 roku, ale miała wiele trudności z organizacją wydarzenia. Zaplanowany weekend październikowy pozostawał zagrożony aż do września. Dzieje się tak dlatego, że napięcie między obiema Koreami było niezwykle wysokie. Strach przed wybuchem wojny był realny, ale na szczęście napięcia między obydwoma państwami opadły. Wszystko sugerowało, że Yeongam mógłby zostać stracony, ale tak nie było. Kontrole FIA ​​zakończyły się niepowodzeniem ze względu na niedokończone prace na trybunach. FIA w porozumieniu z ówczesnym prezydentem mistrzostw Berniem Ecclestonem zdecydowała się przyznać dodatkowy czas i prace zakończyły się w weekend wyścigowy.

Mogło się w ten sposób odbyć pierwsze GP Korei Południowej, ale zainteresowanie opinii publicznej nigdy nie wzbudziło takiego zainteresowania. Oprócz tego nie możemy zapomnieć tego, co wydarzyło się podczas GP 2013, gdzie w przypadku braku samochodu bezpieczeństwa jednomiejscowym jednomiejscowym pojazdom towarzyszył Jeep. Skandal na pełną skalę, który pokazał wszystkie słabości organizatorów wydarzenia. Impreza miała odbyć się w 2014 roku, a kontrakt musiał zostać przedłużony do 2016 roku. Właściciele toru wywiesili jednak białą flagę, bo tor zakończył się bankructwem. GP zostało całkowicie usunięte z kalendarza w 2015 roku, ponieważ nastąpiło jedynie tymczasowe zawieszenie na rok 2014.

Korea Południowa próbuje teraz przekonać Formułę 1

Minęło dziesięć lat od pierwszego wykluczenia Korei Południowej z mistrzostw świata Formuły 1, co zostało wykorzystane do skoncentrowania się na nowym projekcie. Incheon przedstawił projekt toru ulicznego. Będzie miał powierzchnię w całości zaprojektowaną na czas, w którym odbędzie się wydarzenie. Koreańczycy stwierdzili, że wyciągnęli wnioski z błędów przeszłości i są gotowi ponownie zorganizować wydarzenie tej rangi. Incheon to także lepiej położone miasto niż Yeongam, posiadające również lotnisko i położone na zachód od stolicy, Seulu.

Korea Południowa zrozumiała, jak ważne jest posiadanie takiej wizytówki. Chce więc za wszelką cenę przekonać FIA i Liberty Media. Wspinaczka nie będzie łatwa. Niedawna przeszłość nie sprzyja państwu azjatyckiemu i nie jest pewne, czy uda się wyciągnąć pozytywne wnioski. Standardy wzrosły nawet w porównaniu z 2010 rokiem. Teraz musimy zrozumieć, czy Koreańczycy również zdali sobie z tego sprawę i dobrze wczuli się w rolę, jaką będą musieli odegrać. Burmistrz Incheon zapewnił już, że błędy z przeszłości się nie powtórzą, ale wręcz przeciwnie, jego miasto jest najlepszym miejscem na organizację GP Formuły 1.

Formuła 1 ma obecnie zaznaczone wszystkie pola

Koreańscy organizatorzy podjęli działania i Domenicali powiedział, że uda się do Incheon tak szybko, jak to możliwe. Jedno trzeba od razu powiedzieć, w Formule 1 nie ma obecnie miejsca w kalendarzu, aby uwzględnić przyszłego GP Korei Południowej, ponieważ gdyby lekarzy pierwszego kontaktu było 25, niezadowolenie zespołów i kierowców gwałtownie wzrosłoby. Albo innego lekarza rodzinnego należy wyciąć. Topowa seria samochodów osiągnęła niewyobrażalny poziom widoczności i jak wspomniano, jest wiele stanów, które tego chcą, tak bardzo, że oprócz Azjatów gotowa do zastosowania wydaje się także Republika Południowej Afryki. Zobaczymy jak zakończy się ta historia.

FOTO: społeczna Formuła 1

Formuła 1: Korea Południowa też chce wrócić do kalendarza

Formuła 1 jest obecnie wydarzeniem coraz bardziej globalnym: państwa na całej planecie marzą o posiadaniu własnego GP w kalendarzu mistrzostw. W zeszłym tygodniu po japońskim torze ścigały się najlepsze samochody, ale to nie wszystko, co można było zobaczyć na torze Suzuka. Burmistrz miasta Incheon w Korei Południowej spotkał się z prezydentem Formuły 1 Stefano Domenicali. Burmistrz koreańskiego miasta wyjaśnił projekt i wszystkie powody kandydowania. Domenicali z pewnością posłuchał, ale najprawdopodobniej będzie chciał gwarancji. Gwarantuje, że nie miał mistrzostwa, gdy ścigał się tam w Korei Południowej w latach 2010-2013 na torze Yeongam.

Wydarzenie w Yeongam zaczęło się źle i skończyło jeszcze gorzej

Jak wspomniano, Formuła 1 wylądowała w Korei Południowej w 2010 roku, ale miała wiele trudności z organizacją wydarzenia. Zaplanowany weekend październikowy pozostawał zagrożony aż do września. Dzieje się tak dlatego, że napięcie między obiema Koreami było niezwykle wysokie. Strach przed wybuchem wojny był realny, ale na szczęście napięcia między obydwoma państwami opadły. Wszystko sugerowało, że Yeongam mógłby zostać stracony, ale tak nie było. Kontrole FIA ​​zakończyły się niepowodzeniem ze względu na niedokończone prace na trybunach. FIA w porozumieniu z ówczesnym prezydentem mistrzostw Berniem Ecclestonem zdecydowała się przyznać dodatkowy czas i prace zakończyły się w weekend wyścigowy.

Mogło się w ten sposób odbyć pierwsze GP Korei Południowej, ale zainteresowanie opinii publicznej nigdy nie wzbudziło takiego zainteresowania. Oprócz tego nie możemy zapomnieć tego, co wydarzyło się podczas GP 2013, gdzie w przypadku braku samochodu bezpieczeństwa jednomiejscowym jednomiejscowym pojazdom towarzyszył Jeep. Skandal na pełną skalę, który pokazał wszystkie słabości organizatorów wydarzenia. Impreza miała odbyć się w 2014 roku, a kontrakt musiał zostać przedłużony do 2016 roku. Właściciele toru wywiesili jednak białą flagę, bo tor zakończył się bankructwem. GP zostało całkowicie usunięte z kalendarza w 2015 roku, ponieważ nastąpiło jedynie tymczasowe zawieszenie na rok 2014.

Korea Południowa próbuje teraz przekonać Formułę 1

Minęło dziesięć lat od pierwszego wykluczenia Korei Południowej z mistrzostw świata Formuły 1, co zostało wykorzystane do skoncentrowania się na nowym projekcie. Incheon przedstawił projekt toru ulicznego. Będzie miał powierzchnię w całości zaprojektowaną na czas, w którym odbędzie się wydarzenie. Koreańczycy stwierdzili, że wyciągnęli wnioski z błędów przeszłości i są gotowi ponownie zorganizować wydarzenie tej rangi. Incheon to także lepiej położone miasto niż Yeongam, posiadające również lotnisko i położone na zachód od stolicy, Seulu.

Korea Południowa zrozumiała, jak ważne jest posiadanie takiej wizytówki. Chce więc za wszelką cenę przekonać FIA i Liberty Media. Wspinaczka nie będzie łatwa. Niedawna przeszłość nie sprzyja państwu azjatyckiemu i nie jest pewne, czy uda się wyciągnąć pozytywne wnioski. Standardy wzrosły nawet w porównaniu z 2010 rokiem. Teraz musimy zrozumieć, czy Koreańczycy również zdali sobie z tego sprawę i dobrze wczuli się w rolę, jaką będą musieli odegrać. Burmistrz Incheon zapewnił już, że błędy z przeszłości się nie powtórzą, ale wręcz przeciwnie, jego miasto jest najlepszym miejscem na organizację GP Formuły 1.

Formuła 1 ma obecnie zaznaczone wszystkie pola

Koreańscy organizatorzy podjęli działania i Domenicali powiedział, że uda się do Incheon tak szybko, jak to możliwe. Jedno trzeba od razu powiedzieć, w Formule 1 nie ma obecnie miejsca w kalendarzu, aby uwzględnić przyszłego GP Korei Południowej, ponieważ gdyby lekarzy pierwszego kontaktu było 25, niezadowolenie zespołów i kierowców gwałtownie wzrosłoby. Albo innego lekarza rodzinnego należy wyciąć. Topowa seria samochodów osiągnęła niewyobrażalny poziom widoczności i jak wspomniano, jest wiele stanów, które tego chcą, tak bardzo, że oprócz Azjatów gotowa do zastosowania wydaje się także Republika Południowej Afryki. Zobaczymy jak zakończy się ta historia.

FOTO: społeczna Formuła 1

Formuła 1: Korea Południowa też chce wrócić do kalendarza

Formuła 1 jest obecnie wydarzeniem coraz bardziej globalnym: państwa na całej planecie marzą o posiadaniu własnego GP w kalendarzu mistrzostw. W zeszłym tygodniu po japońskim torze ścigały się najlepsze samochody, ale to nie wszystko, co można było zobaczyć na torze Suzuka. Burmistrz miasta Incheon w Korei Południowej spotkał się z prezydentem Formuły 1 Stefano Domenicali. Burmistrz koreańskiego miasta wyjaśnił projekt i wszystkie powody kandydowania. Domenicali z pewnością posłuchał, ale najprawdopodobniej będzie chciał gwarancji. Gwarantuje, że nie miał mistrzostwa, gdy ścigał się tam w Korei Południowej w latach 2010-2013 na torze Yeongam.

Wydarzenie w Yeongam zaczęło się źle i skończyło jeszcze gorzej

Jak wspomniano, Formuła 1 wylądowała w Korei Południowej w 2010 roku, ale miała wiele trudności z organizacją wydarzenia. Zaplanowany weekend październikowy pozostawał zagrożony aż do września. Dzieje się tak dlatego, że napięcie między obiema Koreami było niezwykle wysokie. Strach przed wybuchem wojny był realny, ale na szczęście napięcia między obydwoma państwami opadły. Wszystko sugerowało, że Yeongam mógłby zostać stracony, ale tak nie było. Kontrole FIA ​​zakończyły się niepowodzeniem ze względu na niedokończone prace na trybunach. FIA w porozumieniu z ówczesnym prezydentem mistrzostw Berniem Ecclestonem zdecydowała się przyznać dodatkowy czas i prace zakończyły się w weekend wyścigowy.

Mogło się w ten sposób odbyć pierwsze GP Korei Południowej, ale zainteresowanie opinii publicznej nigdy nie wzbudziło takiego zainteresowania. Oprócz tego nie możemy zapomnieć tego, co wydarzyło się podczas GP 2013, gdzie w przypadku braku samochodu bezpieczeństwa jednomiejscowym jednomiejscowym pojazdom towarzyszył Jeep. Skandal na pełną skalę, który pokazał wszystkie słabości organizatorów wydarzenia. Impreza miała odbyć się w 2014 roku, a kontrakt musiał zostać przedłużony do 2016 roku. Właściciele toru wywiesili jednak białą flagę, bo tor zakończył się bankructwem. GP zostało całkowicie usunięte z kalendarza w 2015 roku, ponieważ nastąpiło jedynie tymczasowe zawieszenie na rok 2014.

Korea Południowa próbuje teraz przekonać Formułę 1

Minęło dziesięć lat od pierwszego wykluczenia Korei Południowej z mistrzostw świata Formuły 1, co zostało wykorzystane do skoncentrowania się na nowym projekcie. Incheon przedstawił projekt toru ulicznego. Będzie miał powierzchnię w całości zaprojektowaną na czas, w którym odbędzie się wydarzenie. Koreańczycy stwierdzili, że wyciągnęli wnioski z błędów przeszłości i są gotowi ponownie zorganizować wydarzenie tej rangi. Incheon to także lepiej położone miasto niż Yeongam, posiadające również lotnisko i położone na zachód od stolicy, Seulu.

Korea Południowa zrozumiała, jak ważne jest posiadanie takiej wizytówki. Chce więc za wszelką cenę przekonać FIA i Liberty Media. Wspinaczka nie będzie łatwa. Niedawna przeszłość nie sprzyja państwu azjatyckiemu i nie jest pewne, czy uda się wyciągnąć pozytywne wnioski. Standardy wzrosły nawet w porównaniu z 2010 rokiem. Teraz musimy zrozumieć, czy Koreańczycy również zdali sobie z tego sprawę i dobrze wczuli się w rolę, jaką będą musieli odegrać. Burmistrz Incheon zapewnił już, że błędy z przeszłości się nie powtórzą, ale wręcz przeciwnie, jego miasto jest najlepszym miejscem na organizację GP Formuły 1.

Formuła 1 ma obecnie zaznaczone wszystkie pola

Koreańscy organizatorzy podjęli działania i Domenicali powiedział, że uda się do Incheon tak szybko, jak to możliwe. Jedno trzeba od razu powiedzieć, w Formule 1 nie ma obecnie miejsca w kalendarzu, aby uwzględnić przyszłego GP Korei Południowej, ponieważ gdyby lekarzy pierwszego kontaktu było 25, niezadowolenie zespołów i kierowców gwałtownie wzrosłoby. Albo innego lekarza rodzinnego należy wyciąć. Topowa seria samochodów osiągnęła niewyobrażalny poziom widoczności i jak wspomniano, jest wiele stanów, które tego chcą, tak bardzo, że oprócz Azjatów gotowa do zastosowania wydaje się także Republika Południowej Afryki. Zobaczymy jak zakończy się ta historia.

FOTO: społeczna Formuła 1

Formuła 1: Korea Południowa też chce wrócić do kalendarza

Formuła 1 jest obecnie wydarzeniem coraz bardziej globalnym: państwa na całej planecie marzą o posiadaniu własnego GP w kalendarzu mistrzostw. W zeszłym tygodniu po japońskim torze ścigały się najlepsze samochody, ale to nie wszystko, co można było zobaczyć na torze Suzuka. Burmistrz miasta Incheon w Korei Południowej spotkał się z prezydentem Formuły 1 Stefano Domenicali. Burmistrz koreańskiego miasta wyjaśnił projekt i wszystkie powody kandydowania. Domenicali z pewnością posłuchał, ale najprawdopodobniej będzie chciał gwarancji. Gwarantuje, że nie miał mistrzostwa, gdy ścigał się tam w Korei Południowej w latach 2010-2013 na torze Yeongam.

Wydarzenie w Yeongam zaczęło się źle i skończyło jeszcze gorzej

Jak wspomniano, Formuła 1 wylądowała w Korei Południowej w 2010 roku, ale miała wiele trudności z organizacją wydarzenia. Zaplanowany weekend październikowy pozostawał zagrożony aż do września. Dzieje się tak dlatego, że napięcie między obiema Koreami było niezwykle wysokie. Strach przed wybuchem wojny był realny, ale na szczęście napięcia między obydwoma państwami opadły. Wszystko sugerowało, że Yeongam mógłby zostać stracony, ale tak nie było. Kontrole FIA ​​zakończyły się niepowodzeniem ze względu na niedokończone prace na trybunach. FIA w porozumieniu z ówczesnym prezydentem mistrzostw Berniem Ecclestonem zdecydowała się przyznać dodatkowy czas i prace zakończyły się w weekend wyścigowy.

Mogło się w ten sposób odbyć pierwsze GP Korei Południowej, ale zainteresowanie opinii publicznej nigdy nie wzbudziło takiego zainteresowania. Oprócz tego nie możemy zapomnieć tego, co wydarzyło się podczas GP 2013, gdzie w przypadku braku samochodu bezpieczeństwa jednomiejscowym jednomiejscowym pojazdom towarzyszył Jeep. Skandal na pełną skalę, który pokazał wszystkie słabości organizatorów wydarzenia. Impreza miała odbyć się w 2014 roku, a kontrakt musiał zostać przedłużony do 2016 roku. Właściciele toru wywiesili jednak białą flagę, bo tor zakończył się bankructwem. GP zostało całkowicie usunięte z kalendarza w 2015 roku, ponieważ nastąpiło jedynie tymczasowe zawieszenie na rok 2014.

Korea Południowa próbuje teraz przekonać Formułę 1

Minęło dziesięć lat od pierwszego wykluczenia Korei Południowej z mistrzostw świata Formuły 1, co zostało wykorzystane do skoncentrowania się na nowym projekcie. Incheon przedstawił projekt toru ulicznego. Będzie miał powierzchnię w całości zaprojektowaną na czas, w którym odbędzie się wydarzenie. Koreańczycy stwierdzili, że wyciągnęli wnioski z błędów przeszłości i są gotowi ponownie zorganizować wydarzenie tej rangi. Incheon to także lepiej położone miasto niż Yeongam, posiadające również lotnisko i położone na zachód od stolicy, Seulu.

Korea Południowa zrozumiała, jak ważne jest posiadanie takiej wizytówki. Chce więc za wszelką cenę przekonać FIA i Liberty Media. Wspinaczka nie będzie łatwa. Niedawna przeszłość nie sprzyja państwu azjatyckiemu i nie jest pewne, czy uda się wyciągnąć pozytywne wnioski. Standardy wzrosły nawet w porównaniu z 2010 rokiem. Teraz musimy zrozumieć, czy Koreańczycy również zdali sobie z tego sprawę i dobrze wczuli się w rolę, jaką będą musieli odegrać. Burmistrz Incheon zapewnił już, że błędy z przeszłości się nie powtórzą, ale wręcz przeciwnie, jego miasto jest najlepszym miejscem na organizację GP Formuły 1.

Formuła 1 ma obecnie zaznaczone wszystkie pola

Koreańscy organizatorzy podjęli działania i Domenicali powiedział, że uda się do Incheon tak szybko, jak to możliwe. Jedno trzeba od razu powiedzieć, w Formule 1 nie ma obecnie miejsca w kalendarzu, aby uwzględnić przyszłego GP Korei Południowej, ponieważ gdyby lekarzy pierwszego kontaktu było 25, niezadowolenie zespołów i kierowców gwałtownie wzrosłoby. Albo innego lekarza rodzinnego należy wyciąć. Topowa seria samochodów osiągnęła niewyobrażalny poziom widoczności i jak wspomniano, jest wiele stanów, które tego chcą, tak bardzo, że oprócz Azjatów gotowa do zastosowania wydaje się także Republika Południowej Afryki. Zobaczymy jak zakończy się ta historia.

FOTO: społeczna Formuła 1

Formuła 1: Korea Południowa też chce wrócić do kalendarza

Formuła 1 jest obecnie wydarzeniem coraz bardziej globalnym: państwa na całej planecie marzą o posiadaniu własnego GP w kalendarzu mistrzostw. W zeszłym tygodniu po japońskim torze ścigały się najlepsze samochody, ale to nie wszystko, co można było zobaczyć na torze Suzuka. Burmistrz miasta Incheon w Korei Południowej spotkał się z prezydentem Formuły 1 Stefano Domenicali. Burmistrz koreańskiego miasta wyjaśnił projekt i wszystkie powody kandydowania. Domenicali z pewnością posłuchał, ale najprawdopodobniej będzie chciał gwarancji. Gwarantuje, że nie miał mistrzostwa, gdy ścigał się tam w Korei Południowej w latach 2010-2013 na torze Yeongam.

Wydarzenie w Yeongam zaczęło się źle i skończyło jeszcze gorzej

Jak wspomniano, Formuła 1 wylądowała w Korei Południowej w 2010 roku, ale miała wiele trudności z organizacją wydarzenia. Zaplanowany weekend październikowy pozostawał zagrożony aż do września. Dzieje się tak dlatego, że napięcie między obiema Koreami było niezwykle wysokie. Strach przed wybuchem wojny był realny, ale na szczęście napięcia między obydwoma państwami opadły. Wszystko sugerowało, że Yeongam mógłby zostać stracony, ale tak nie było. Kontrole FIA ​​zakończyły się niepowodzeniem ze względu na niedokończone prace na trybunach. FIA w porozumieniu z ówczesnym prezydentem mistrzostw Berniem Ecclestonem zdecydowała się przyznać dodatkowy czas i prace zakończyły się w weekend wyścigowy.

Mogło się w ten sposób odbyć pierwsze GP Korei Południowej, ale zainteresowanie opinii publicznej nigdy nie wzbudziło takiego zainteresowania. Oprócz tego nie możemy zapomnieć tego, co wydarzyło się podczas GP 2013, gdzie w przypadku braku samochodu bezpieczeństwa jednomiejscowym jednomiejscowym pojazdom towarzyszył Jeep. Skandal na pełną skalę, który pokazał wszystkie słabości organizatorów wydarzenia. Impreza miała odbyć się w 2014 roku, a kontrakt musiał zostać przedłużony do 2016 roku. Właściciele toru wywiesili jednak białą flagę, bo tor zakończył się bankructwem. GP zostało całkowicie usunięte z kalendarza w 2015 roku, ponieważ nastąpiło jedynie tymczasowe zawieszenie na rok 2014.

Korea Południowa próbuje teraz przekonać Formułę 1

Minęło dziesięć lat od pierwszego wykluczenia Korei Południowej z mistrzostw świata Formuły 1, co zostało wykorzystane do skoncentrowania się na nowym projekcie. Incheon przedstawił projekt toru ulicznego. Będzie miał powierzchnię w całości zaprojektowaną na czas, w którym odbędzie się wydarzenie. Koreańczycy stwierdzili, że wyciągnęli wnioski z błędów przeszłości i są gotowi ponownie zorganizować wydarzenie tej rangi. Incheon to także lepiej położone miasto niż Yeongam, posiadające również lotnisko i położone na zachód od stolicy, Seulu.

Korea Południowa zrozumiała, jak ważne jest posiadanie takiej wizytówki. Chce więc za wszelką cenę przekonać FIA i Liberty Media. Wspinaczka nie będzie łatwa. Niedawna przeszłość nie sprzyja państwu azjatyckiemu i nie jest pewne, czy uda się wyciągnąć pozytywne wnioski. Standardy wzrosły nawet w porównaniu z 2010 rokiem. Teraz musimy zrozumieć, czy Koreańczycy również zdali sobie z tego sprawę i dobrze wczuli się w rolę, jaką będą musieli odegrać. Burmistrz Incheon zapewnił już, że błędy z przeszłości się nie powtórzą, ale wręcz przeciwnie, jego miasto jest najlepszym miejscem na organizację GP Formuły 1.

Formuła 1 ma obecnie zaznaczone wszystkie pola

Koreańscy organizatorzy podjęli działania i Domenicali powiedział, że uda się do Incheon tak szybko, jak to możliwe. Jedno trzeba od razu powiedzieć, w Formule 1 nie ma obecnie miejsca w kalendarzu, aby uwzględnić przyszłego GP Korei Południowej, ponieważ gdyby lekarzy pierwszego kontaktu było 25, niezadowolenie zespołów i kierowców gwałtownie wzrosłoby. Albo innego lekarza rodzinnego należy wyciąć. Topowa seria samochodów osiągnęła niewyobrażalny poziom widoczności i jak wspomniano, jest wiele stanów, które tego chcą, tak bardzo, że oprócz Azjatów gotowa do zastosowania wydaje się także Republika Południowej Afryki. Zobaczymy jak zakończy się ta historia.

FOTO: społeczna Formuła 1

Formuła 1: Korea Południowa też chce wrócić do kalendarza

Formuła 1 jest obecnie wydarzeniem coraz bardziej globalnym: państwa na całej planecie marzą o posiadaniu własnego GP w kalendarzu mistrzostw. W zeszłym tygodniu po japońskim torze ścigały się najlepsze samochody, ale to nie wszystko, co można było zobaczyć na torze Suzuka. Burmistrz miasta Incheon w Korei Południowej spotkał się z prezydentem Formuły 1 Stefano Domenicali. Burmistrz koreańskiego miasta wyjaśnił projekt i wszystkie powody kandydowania. Domenicali z pewnością posłuchał, ale najprawdopodobniej będzie chciał gwarancji. Gwarantuje, że nie miał mistrzostwa, gdy ścigał się tam w Korei Południowej w latach 2010-2013 na torze Yeongam.

Wydarzenie w Yeongam zaczęło się źle i skończyło jeszcze gorzej

Jak wspomniano, Formuła 1 wylądowała w Korei Południowej w 2010 roku, ale miała wiele trudności z organizacją wydarzenia. Zaplanowany weekend październikowy pozostawał zagrożony aż do września. Dzieje się tak dlatego, że napięcie między obiema Koreami było niezwykle wysokie. Strach przed wybuchem wojny był realny, ale na szczęście napięcia między obydwoma państwami opadły. Wszystko sugerowało, że Yeongam mógłby zostać stracony, ale tak nie było. Kontrole FIA ​​zakończyły się niepowodzeniem ze względu na niedokończone prace na trybunach. FIA w porozumieniu z ówczesnym prezydentem mistrzostw Berniem Ecclestonem zdecydowała się przyznać dodatkowy czas i prace zakończyły się w weekend wyścigowy.

Mogło się w ten sposób odbyć pierwsze GP Korei Południowej, ale zainteresowanie opinii publicznej nigdy nie wzbudziło takiego zainteresowania. Oprócz tego nie możemy zapomnieć tego, co wydarzyło się podczas GP 2013, gdzie w przypadku braku samochodu bezpieczeństwa jednomiejscowym jednomiejscowym pojazdom towarzyszył Jeep. Skandal na pełną skalę, który pokazał wszystkie słabości organizatorów wydarzenia. Impreza miała odbyć się w 2014 roku, a kontrakt musiał zostać przedłużony do 2016 roku. Właściciele toru wywiesili jednak białą flagę, bo tor zakończył się bankructwem. GP zostało całkowicie usunięte z kalendarza w 2015 roku, ponieważ nastąpiło jedynie tymczasowe zawieszenie na rok 2014.

Korea Południowa próbuje teraz przekonać Formułę 1

Minęło dziesięć lat od pierwszego wykluczenia Korei Południowej z mistrzostw świata Formuły 1, co zostało wykorzystane do skoncentrowania się na nowym projekcie. Incheon przedstawił projekt toru ulicznego. Będzie miał powierzchnię w całości zaprojektowaną na czas, w którym odbędzie się wydarzenie. Koreańczycy stwierdzili, że wyciągnęli wnioski z błędów przeszłości i są gotowi ponownie zorganizować wydarzenie tej rangi. Incheon to także lepiej położone miasto niż Yeongam, posiadające również lotnisko i położone na zachód od stolicy, Seulu.

Korea Południowa zrozumiała, jak ważne jest posiadanie takiej wizytówki. Chce więc za wszelką cenę przekonać FIA i Liberty Media. Wspinaczka nie będzie łatwa. Niedawna przeszłość nie sprzyja państwu azjatyckiemu i nie jest pewne, czy uda się wyciągnąć pozytywne wnioski. Standardy wzrosły nawet w porównaniu z 2010 rokiem. Teraz musimy zrozumieć, czy Koreańczycy również zdali sobie z tego sprawę i dobrze wczuli się w rolę, jaką będą musieli odegrać. Burmistrz Incheon zapewnił już, że błędy z przeszłości się nie powtórzą, ale wręcz przeciwnie, jego miasto jest najlepszym miejscem na organizację GP Formuły 1.

Formuła 1 ma obecnie zaznaczone wszystkie pola

Koreańscy organizatorzy podjęli działania i Domenicali powiedział, że uda się do Incheon tak szybko, jak to możliwe. Jedno trzeba od razu powiedzieć, w Formule 1 nie ma obecnie miejsca w kalendarzu, aby uwzględnić przyszłego GP Korei Południowej, ponieważ gdyby lekarzy pierwszego kontaktu było 25, niezadowolenie zespołów i kierowców gwałtownie wzrosłoby. Albo innego lekarza rodzinnego należy wyciąć. Topowa seria samochodów osiągnęła niewyobrażalny poziom widoczności i jak wspomniano, jest wiele stanów, które tego chcą, tak bardzo, że oprócz Azjatów gotowa do zastosowania wydaje się także Republika Południowej Afryki. Zobaczymy jak zakończy się ta historia.

FOTO: społeczna Formuła 1

Formuła 1: Korea Południowa też chce wrócić do kalendarza

Formuła 1 jest obecnie wydarzeniem coraz bardziej globalnym: państwa na całej planecie marzą o posiadaniu własnego GP w kalendarzu mistrzostw. W zeszłym tygodniu po japońskim torze ścigały się najlepsze samochody, ale to nie wszystko, co można było zobaczyć na torze Suzuka. Burmistrz miasta Incheon w Korei Południowej spotkał się z prezydentem Formuły 1 Stefano Domenicali. Burmistrz koreańskiego miasta wyjaśnił projekt i wszystkie powody kandydowania. Domenicali z pewnością posłuchał, ale najprawdopodobniej będzie chciał gwarancji. Gwarantuje, że nie miał mistrzostwa, gdy ścigał się tam w Korei Południowej w latach 2010-2013 na torze Yeongam.

Wydarzenie w Yeongam zaczęło się źle i skończyło jeszcze gorzej

Jak wspomniano, Formuła 1 wylądowała w Korei Południowej w 2010 roku, ale miała wiele trudności z organizacją wydarzenia. Zaplanowany weekend październikowy pozostawał zagrożony aż do września. Dzieje się tak dlatego, że napięcie między obiema Koreami było niezwykle wysokie. Strach przed wybuchem wojny był realny, ale na szczęście napięcia między obydwoma państwami opadły. Wszystko sugerowało, że Yeongam mógłby zostać stracony, ale tak nie było. Kontrole FIA ​​zakończyły się niepowodzeniem ze względu na niedokończone prace na trybunach. FIA w porozumieniu z ówczesnym prezydentem mistrzostw Berniem Ecclestonem zdecydowała się przyznać dodatkowy czas i prace zakończyły się w weekend wyścigowy.

Mogło się w ten sposób odbyć pierwsze GP Korei Południowej, ale zainteresowanie opinii publicznej nigdy nie wzbudziło takiego zainteresowania. Oprócz tego nie możemy zapomnieć tego, co wydarzyło się podczas GP 2013, gdzie w przypadku braku samochodu bezpieczeństwa jednomiejscowym jednomiejscowym pojazdom towarzyszył Jeep. Skandal na pełną skalę, który pokazał wszystkie słabości organizatorów wydarzenia. Impreza miała odbyć się w 2014 roku, a kontrakt musiał zostać przedłużony do 2016 roku. Właściciele toru wywiesili jednak białą flagę, bo tor zakończył się bankructwem. GP zostało całkowicie usunięte z kalendarza w 2015 roku, ponieważ nastąpiło jedynie tymczasowe zawieszenie na rok 2014.

Korea Południowa próbuje teraz przekonać Formułę 1

Minęło dziesięć lat od pierwszego wykluczenia Korei Południowej z mistrzostw świata Formuły 1, co zostało wykorzystane do skoncentrowania się na nowym projekcie. Incheon przedstawił projekt toru ulicznego. Będzie miał powierzchnię w całości zaprojektowaną na czas, w którym odbędzie się wydarzenie. Koreańczycy stwierdzili, że wyciągnęli wnioski z błędów przeszłości i są gotowi ponownie zorganizować wydarzenie tej rangi. Incheon to także lepiej położone miasto niż Yeongam, posiadające również lotnisko i położone na zachód od stolicy, Seulu.

Korea Południowa zrozumiała, jak ważne jest posiadanie takiej wizytówki. Chce więc za wszelką cenę przekonać FIA i Liberty Media. Wspinaczka nie będzie łatwa. Niedawna przeszłość nie sprzyja państwu azjatyckiemu i nie jest pewne, czy uda się wyciągnąć pozytywne wnioski. Standardy wzrosły nawet w porównaniu z 2010 rokiem. Teraz musimy zrozumieć, czy Koreańczycy również zdali sobie z tego sprawę i dobrze wczuli się w rolę, jaką będą musieli odegrać. Burmistrz Incheon zapewnił już, że błędy z przeszłości się nie powtórzą, ale wręcz przeciwnie, jego miasto jest najlepszym miejscem na organizację GP Formuły 1.

Formuła 1 ma obecnie zaznaczone wszystkie pola

Koreańscy organizatorzy podjęli działania i Domenicali powiedział, że uda się do Incheon tak szybko, jak to możliwe. Jedno trzeba od razu powiedzieć, w Formule 1 nie ma obecnie miejsca w kalendarzu, aby uwzględnić przyszłego GP Korei Południowej, ponieważ gdyby lekarzy pierwszego kontaktu było 25, niezadowolenie zespołów i kierowców gwałtownie wzrosłoby. Albo innego lekarza rodzinnego należy wyciąć. Topowa seria samochodów osiągnęła niewyobrażalny poziom widoczności i jak wspomniano, jest wiele stanów, które tego chcą, tak bardzo, że oprócz Azjatów gotowa do zastosowania wydaje się także Republika Południowej Afryki. Zobaczymy jak zakończy się ta historia.

FOTO: społeczna Formuła 1

Formuła 1: Korea Południowa też chce wrócić do kalendarza

Formuła 1 jest obecnie wydarzeniem coraz bardziej globalnym: państwa na całej planecie marzą o posiadaniu własnego GP w kalendarzu mistrzostw. W zeszłym tygodniu po japońskim torze ścigały się najlepsze samochody, ale to nie wszystko, co można było zobaczyć na torze Suzuka. Burmistrz miasta Incheon w Korei Południowej spotkał się z prezydentem Formuły 1 Stefano Domenicali. Burmistrz koreańskiego miasta wyjaśnił projekt i wszystkie powody kandydowania. Domenicali z pewnością posłuchał, ale najprawdopodobniej będzie chciał gwarancji. Gwarantuje, że nie miał mistrzostwa, gdy ścigał się tam w Korei Południowej w latach 2010-2013 na torze Yeongam.

Wydarzenie w Yeongam zaczęło się źle i skończyło jeszcze gorzej

Jak wspomniano, Formuła 1 wylądowała w Korei Południowej w 2010 roku, ale miała wiele trudności z organizacją wydarzenia. Zaplanowany weekend październikowy pozostawał zagrożony aż do września. Dzieje się tak dlatego, że napięcie między obiema Koreami było niezwykle wysokie. Strach przed wybuchem wojny był realny, ale na szczęście napięcia między obydwoma państwami opadły. Wszystko sugerowało, że Yeongam mógłby zostać stracony, ale tak nie było. Kontrole FIA ​​zakończyły się niepowodzeniem ze względu na niedokończone prace na trybunach. FIA w porozumieniu z ówczesnym prezydentem mistrzostw Berniem Ecclestonem zdecydowała się przyznać dodatkowy czas i prace zakończyły się w weekend wyścigowy.

Mogło się w ten sposób odbyć pierwsze GP Korei Południowej, ale zainteresowanie opinii publicznej nigdy nie wzbudziło takiego zainteresowania. Oprócz tego nie możemy zapomnieć tego, co wydarzyło się podczas GP 2013, gdzie w przypadku braku samochodu bezpieczeństwa jednomiejscowym jednomiejscowym pojazdom towarzyszył Jeep. Skandal na pełną skalę, który pokazał wszystkie słabości organizatorów wydarzenia. Impreza miała odbyć się w 2014 roku, a kontrakt musiał zostać przedłużony do 2016 roku. Właściciele toru wywiesili jednak białą flagę, bo tor zakończył się bankructwem. GP zostało całkowicie usunięte z kalendarza w 2015 roku, ponieważ nastąpiło jedynie tymczasowe zawieszenie na rok 2014.

Korea Południowa próbuje teraz przekonać Formułę 1

Minęło dziesięć lat od pierwszego wykluczenia Korei Południowej z mistrzostw świata Formuły 1, co zostało wykorzystane do skoncentrowania się na nowym projekcie. Incheon przedstawił projekt toru ulicznego. Będzie miał powierzchnię w całości zaprojektowaną na czas, w którym odbędzie się wydarzenie. Koreańczycy stwierdzili, że wyciągnęli wnioski z błędów przeszłości i są gotowi ponownie zorganizować wydarzenie tej rangi. Incheon to także lepiej położone miasto niż Yeongam, posiadające również lotnisko i położone na zachód od stolicy, Seulu.

Korea Południowa zrozumiała, jak ważne jest posiadanie takiej wizytówki. Chce więc za wszelką cenę przekonać FIA i Liberty Media. Wspinaczka nie będzie łatwa. Niedawna przeszłość nie sprzyja państwu azjatyckiemu i nie jest pewne, czy uda się wyciągnąć pozytywne wnioski. Standardy wzrosły nawet w porównaniu z 2010 rokiem. Teraz musimy zrozumieć, czy Koreańczycy również zdali sobie z tego sprawę i dobrze wczuli się w rolę, jaką będą musieli odegrać. Burmistrz Incheon zapewnił już, że błędy z przeszłości się nie powtórzą, ale wręcz przeciwnie, jego miasto jest najlepszym miejscem na organizację GP Formuły 1.

Formuła 1 ma obecnie zaznaczone wszystkie pola

Koreańscy organizatorzy podjęli działania i Domenicali powiedział, że uda się do Incheon tak szybko, jak to możliwe. Jedno trzeba od razu powiedzieć, w Formule 1 nie ma obecnie miejsca w kalendarzu, aby uwzględnić przyszłego GP Korei Południowej, ponieważ gdyby lekarzy pierwszego kontaktu było 25, niezadowolenie zespołów i kierowców gwałtownie wzrosłoby. Albo innego lekarza rodzinnego należy wyciąć. Topowa seria samochodów osiągnęła niewyobrażalny poziom widoczności i jak wspomniano, jest wiele stanów, które tego chcą, tak bardzo, że oprócz Azjatów gotowa do zastosowania wydaje się także Republika Południowej Afryki. Zobaczymy jak zakończy się ta historia.

FOTO: społeczna Formuła 1