Supersport, Lorenzo Baldassarri „Nie musisz się nad sobą użalać, tylko zakasaj rękawy”

Lorenzo Baldassarri patrzy przed siebie z podniesioną głową. Początek sezonu był szczególnie trudny dla kolarza z regionu Marche, który po sezonie w Superbike wrócił do Supersportu. Trudno sobie wyobrazić, że mógłby od razu wygrać na pokładzie Ducati Orelac, biorąc pod uwagę, że przeprowadził kilka rzeczywistych testów, ale spodziewaliśmy się zobaczyć go przynajmniej na pięciu lub sześciu czołowych pozycjach. Zamiast tego w pierwszych dwóch rundach sezonu zdobył zaledwie siedem punktów. Zimą kontaktowały się z nim zespoły, które radzą sobie całkiem nieźle, ale Lorenzo Baldassarri nie żałuje: jest niezwykle zdeterminowany, aby wrócić na szczyt na Ducati Orelac.

Musimy zakasać rękawy, ponieważ rower, kolarz i pakiet drużynowy nie mogą pozostać w tych pozycjach – mówi Lorenzo Baldassarri do Corsedimoto – Celem zarówno moim, jak i zespołu w tej chwili jest powrót do walki o ważne pozycje.”

Jak możemy zdefiniować Twój początek sezonu?

Początek sezonu był raczej gorzki i pod górę. W przypadku Australii tej zimy brakowało nam zbudowania bazy, ponieważ przejechaliśmy kilka kilometrów, ale nie osiągnęliśmy zbyt dobrej jakości. Na Phillip Island mogliśmy osiągnąć znacznie więcej, na przykład dwie czołowe piątki, ale problem techniczny w pierwszym wyścigu zagroził obu wyścigom. Do Barcelony dotarliśmy po miesiącu, w którym staliśmy w miejscu, nic nie robiąc, nie postępując dalej. W piątki ucierpieliśmy z powodu nowego formatu. Dlatego też wyścigi zostały skompromitowane przez złe kwalifikacje, ponieważ w sobotę i niedzielę poszło nam lepiej, ale start z tak odległej pozycji jest skomplikowany. Potem w pierwszym wyścigu Sofouglu mnie wyrzucił. W drugim wyścigu mogłem ukończyć wyścig na 11. pozycji, ale miałem problem ze skrzynią biegów, na podjeździe zepsuł się bieg, byłem pierwszy w grupie szóstek i Znalazłem się ostatni.”

W tym roku mogłeś ścigać się MV Agustą. Jesz swoje ręce?

Zamiast jeść ręce, zakasuję rękawy, bo wiem, że jest potencjał, silnik działa, Ducati jest mocne, a my musimy tylko uporządkować podwozie, znaleźć odpowiednie dopasowanie i od razu być szybkim. Moim zdaniem za dwa, trzy wyścigi możemy wrócić do walki o pozycje, które się liczą. I to prawda, skontaktował się ze mną Motozoo, zespół, w którym dziś ściga się Caricasulo, a także Triumph. W tej chwili radzą sobie lepiej od nas, ale nie żałuję siebie, ponieważ wiem, że możemy zrobić znacznie lepiej, niż to, co robimy.

Zdjęcie społecznościowe