Superbike, Sam Lowes: „To był chrzest bojowy”

Druga runda w World Superbike była nieco skomplikowana dla debiutanta Sama Lowesa. W Barcelonie kolarze muszą radzić sobie z dużym zużyciem tylnej opony, dlatego też zarządzanie ma tu fundamentalne znaczenie. W pierwszym wyścigu zaczął mocno i nawet objął prowadzenie, ale na piątym okrążeniu rozbił się. Błąd prawdopodobnie wynikający z nadmiernego entuzjazmu. W niedzielę miał nadzieję zrehabilitować się, ale w wyścigu Superpole zajął jedenaste miejsce i dwunaste w wyścigu 2. Miał nadzieję, że wypadnie lepiej.

Superbike Barcelona, ​​​​rozczarowanie Lowesa

Kierowca zespołu Marc VDS podkreślił, że wycofanie się z pierwszej serii prawdopodobnie odbiło się na nim w ostatniej, biorąc pod uwagę, że nie miał doświadczenia na długich dystansach, aby zrozumieć, jak sobie poradzić z sytuacją: „Oczywiście był to rozczarowujący mecz nr 2. Dwunaste miejsce nie było tym, czego chcieliśmy. Dla mnie był to mały chrzest bojowy, bo spadek opony był naprawdę zauważalny. Trudno było mi wytrzymać ostatnie cztery lub pięć okrążeń. Myślę, że to trochę brak doświadczenia, bo awaria we wczorajszym wyścigu oznaczała, że ​​przegapiłem cały dystans wyścigu. Nie miałem tej wiedzy, żeby ją ulepszyć. Ostatecznie było ciężko, ale wiele się nauczyłem. Chciałem tylko ukończyć wyścig.”

Debiutując w WorldSBK, normalne jest, że on i jego zespół ryzykują zapłatę za odrobinę braku doświadczenia. Upadek po kilku okrążeniach w pierwszym wyścigu nie był idealnym rozwiązaniem na resztę weekendu, który mimo wszystko zakończył się danymi, które przydadzą się na przyszłość: „Przynajmniej teraz mamy kilka rzeczy, które możemy poprawić w Assen. Oczywiste jest, że prędkość jest obecna, ale trwałość opon to coś, nad czym muszę popracować i lepiej je zrozumieć. Myślę, że to normalne, że przyjechałem tutaj z Moto2 na innym motocyklu i na oponach innej marki. Krok po kroku nam się to uda i nadal będziemy ciężko pracować„.

Sam, wybuchowość do opanowania

33-letni brytyjski kolarz pokazał, że potrafi być szybki na Ducati Panigale V4 R, a także zaliczył dobry start. Chce walczyć z czołówką zawodników Superbike i osiągać ważne wyniki, ale z pewnością musi nauczyć się zarządzać oponami i swoimi ambicjami.

Minęły zaledwie dwie rundy i obie były szczególne pod względem zużycia opon: pierwsza na Phillip Island z nadmierną przyczepnością i druga w Barcelonie ze słabą przyczepnością. Począwszy od Assen, będzie więcej „normalnych” torów i prawdopodobnie zobaczymy także lepsze wartości siatki. Lowes i zespół Marca VDS zdobywają doświadczenie i dzięki dobrej pracy z pewnością będą mieli potencjał, aby dążyć do dobrych miejsc.

Foto: Zespół Marc VDS Racing

Superbike, Sam Lowes: „To był chrzest bojowy”

Druga runda w World Superbike była nieco skomplikowana dla debiutanta Sama Lowesa. W Barcelonie kolarze muszą radzić sobie z dużym zużyciem tylnej opony, dlatego też zarządzanie ma tu fundamentalne znaczenie. W pierwszym wyścigu zaczął mocno i nawet objął prowadzenie, ale na piątym okrążeniu rozbił się. Błąd prawdopodobnie wynikający z nadmiernego entuzjazmu. W niedzielę miał nadzieję zrehabilitować się, ale w wyścigu Superpole zajął jedenaste miejsce i dwunaste w wyścigu 2. Miał nadzieję, że wypadnie lepiej.

Superbike Barcelona, ​​​​rozczarowanie Lowesa

Kierowca zespołu Marc VDS podkreślił, że wycofanie się z pierwszej serii prawdopodobnie odbiło się na nim w ostatniej, biorąc pod uwagę, że nie miał doświadczenia na długich dystansach, aby zrozumieć, jak sobie poradzić z sytuacją: „Oczywiście był to rozczarowujący mecz nr 2. Dwunaste miejsce nie było tym, czego chcieliśmy. Dla mnie był to mały chrzest bojowy, bo spadek opony był naprawdę zauważalny. Trudno było mi wytrzymać ostatnie cztery lub pięć okrążeń. Myślę, że to trochę brak doświadczenia, bo awaria we wczorajszym wyścigu oznaczała, że ​​przegapiłem cały dystans wyścigu. Nie miałem tej wiedzy, żeby ją ulepszyć. Ostatecznie było ciężko, ale wiele się nauczyłem. Chciałem tylko ukończyć wyścig.”

Debiutując w WorldSBK, normalne jest, że on i jego zespół ryzykują zapłatę za odrobinę braku doświadczenia. Upadek po kilku okrążeniach w pierwszym wyścigu nie był idealnym rozwiązaniem na resztę weekendu, który mimo wszystko zakończył się danymi, które przydadzą się na przyszłość: „Przynajmniej teraz mamy kilka rzeczy, które możemy poprawić w Assen. Oczywiste jest, że prędkość jest obecna, ale trwałość opon to coś, nad czym muszę popracować i lepiej je zrozumieć. Myślę, że to normalne, że przyjechałem tutaj z Moto2 na innym motocyklu i na oponach innej marki. Krok po kroku nam się to uda i nadal będziemy ciężko pracować„.

Sam, wybuchowość do opanowania

33-letni brytyjski kolarz pokazał, że potrafi być szybki na Ducati Panigale V4 R, a także zaliczył dobry start. Chce walczyć z czołówką zawodników Superbike i osiągać ważne wyniki, ale z pewnością musi nauczyć się zarządzać oponami i swoimi ambicjami.

Minęły zaledwie dwie rundy i obie były szczególne pod względem zużycia opon: pierwsza na Phillip Island z nadmierną przyczepnością i druga w Barcelonie ze słabą przyczepnością. Począwszy od Assen, będzie więcej „normalnych” torów i prawdopodobnie zobaczymy także lepsze wartości siatki. Lowes i zespół Marca VDS zdobywają doświadczenie i dzięki dobrej pracy z pewnością będą mieli potencjał, aby dążyć do dobrych miejsc.

Foto: Zespół Marc VDS Racing