MotoGP, Pecco Bagnaia: „Marquez i ja jesteśmy dwoma różnymi zawodnikami”

Pecco Bagnaia opuszcza Portimao z zaledwie sześcioma punktami przewagi w klasyfikacji zawodników MotoGP i traci pozycję lidera w Mistrzostwach Świata. Na niecałe trzy okrążenia przed metą po raz pierwszy upada w walce wręcz z Markiem Marquezem, próbując wyprzedzić po wewnętrznej stronie zakrętu nr 5. Włoski kolarz żałuje tego, co się stało, ale woli już o tym nie myśleć i już zaczyna pracować z zamiarem nadrobienia strat w Austin w ciągu dwóch tygodni.

Upadek i zero punktów

Zła niedziela dla aktualnego oficjalnego mistrza Ducati, który od pierwszych okrążeń nie mógł znaleźć odpowiedniego wyczucia w GP24. Krótko przed wypadkiem na 23. okrążeniu musiał oddać czwarte miejsce na rzecz KTM Pedro Acosty, który potwierdził, że ma trudny orzech do zgryzienia na bieżący sezon i na przyszłość. „Myślałem, że potrafię atakować, ale nie byłem tak szybki jak liderzy i zacząłem jeździć, zwracając uwagę na inne aspekty. Próbowałem się bronić, ale Acosta był wyraźnie silniejszy ode mnie. Potem Marc próbował mnie wyprzedzić, ale wjechał szeroko, zamknął drogę i dotknęliśmy się„.

Kolegium Stewardów wezwało obu zawodników na koniec GP, ale ostatecznie nie ukarało żadnego z nich. Jednak mistrzostwa świata zaczynają robić się coraz bardziej gorące dla fanów MotoGP, mimo że ton panującego mistrza pozostaje dość spokojny i opisuje całe zdarzenie jako normalny wypadek wyścigowy. „Jesteśmy dwoma różnymi kierowcami o różnych punktach widzenia, ale obaj zgodziliśmy się, że nie ma żadnej kary. Denerwuje mnie, że wracam do domu z zerem punktów, ale musimy iść dalej„. Pecco Bagnaia zobaczył, że jego linia wyścigowa została zablokowana na piątym zakręcie i w tym momencie uderzenie było nieuniknione. „Nie miałem czasu podnosić roweru. Trudno było tego uniknąć, ale cios, który otrzymałem, zmusił mnie do zamknięcia frontu i nie mogłem nic zrobić. Z mojego punktu widzenia nie zrobiłem nic ryzykownego”.

Ta myśl jest już w Austin

Fabryczny zawodnik Ducati woli nie rozwodzić się nad tym, co wydarzyło się w drugiej rundzie mistrzostw MotoGP, choć ma świadomość, że mając 23 punkty mniej od Jorge Martina, będzie musiał zregenerować siły w kolejnych wyścigach. Jedyna myśl skierowana jest ku następnemu etapowi, kiedy trzeba będzie spróbować nadrobić zaległości z jeźdźcem Pramaca. „Podobnie jak w zeszłym roku drugie GP ukończyłem z zerową liczbą punktów i tym razem to nie była moja wina, ale był to wypadek wyścigowy. Mistrzostwa są długie, ale miałem nadzieję, że będę bardziej konsekwentny niż w zeszłym roku. Jedźmy do następnego wyścigu, starając się dać z siebie wszystko, podoba mi się tor, ale będę musiał zrobić krok do przodu, ponieważ ten weekend był trochę bardziej skomplikowany„.

Nie ma wątpliwości co do potencjału motocykla, pomimo kilku wibracji po pierwszych okrążeniach. Ale dużo goryczy z powodu spadku z pierwszego na czwarte miejsce w klasyfikacji MotoGP, za swoją koleżanką z drużyny, Eneą Bastianinim. „Nie byłem w stanie zamknąć linii i dużo traciłem w zakrętach 4 lub 5, dwie dziesiąte okrążenia. Próbowałem jechać innymi torami, aby mieć tę samą prędkość w zakrętach, co kolarze przede mną, ale pojechałem szeroko. Musimy zrozumieć, co się stało – podsumował Pecco Bagnaia. Od siódmego okrążenia miałem też pewne problemy z wibracjami, ale nie spodziewałem się tego tak szybko„. Za dwa tygodnie rozpoczyna się pościg za „starym” rywalem.

58 Ilustrowana historia inspirowana twórczością Marco Simoncellego – Na Amazonie