Pecco Bagnaia popełnia swój pierwszy błąd w sezonie, ale dla aktualnego mistrza MotoGP nie jest to nic nie do naprawienia. Prowadząc przez dwie trzecie sprintu w Portimao, zwycięstwo wydawało się już przesądzone. Źle ocenił jednak drogę hamowania w pierwszym zakręcie, wjechał na szeroką szerokość i musiał zadowolić się czwartym miejscem, obiecując, że dzisiejszy wyścig będzie inny.
Dreszcz emocji w zakręcie 1
Dreszcze podczas hamowania na pierwszym zakręcie, miejsce poważnych wypadków w przeszłości. Pecco Bagnaia mógł wylądować w żwirze, gdyby nie był wystarczająco szybki, aby puścić hamulce. „Radziłem sobie ze wszystkim bardzo dobrze, pod względem samopoczucia czułem się tak dobrze, jak w Katarze – wyjaśnia as Ducati. Nie liczyłem jednak, że wraz ze spadkiem paliwa rower stawał się lżejszy z tyłu, ale hamowałem dokładnie tak samo, jak na poprzednich okrążeniach. Kiedy hamowałem, a motocykl z tyłu był sygnalizowany, popełniłem błąd w ocenie. Uniknęłam wyrzucenia go, a potem po prostu próbowałam dokończyć„. W końcowych etapach mógł spróbować zaatakować Martina, Marqueza i Vinalesa, ale byłoby to ryzyko, które mogłoby słono się opłacić. „Sześć punktów w rankingach to podstawa„.
Bagnaia z półmetkiem
Zawodnik z Piemontu pozostaje liderem klasyfikacji zawodników MotoGP i zapewnia, że dzisiaj muzyka będzie inna. „Średnia opona zapobiega nadmiernemu poruszaniu się roweru, co przy miękkiej oponie staje się znacznie bardziej nerwowe, a następnie pomaga w hamowaniu i pierwszym dotknięciu gazu. A przede wszystkim jest to opona, która podoba mi się coraz bardziej„. Pozostaje pewna gorycz po utraconych sześciu punktach, kończy z przewagą przekroczoną o połowę, w wyścigu o tytuł mistrza świata konieczne będzie uniknięcie pewnych błędów w ocenie. „Zdecydowanie lepiej było dzisiaj wygrać, bo dawno się tak nie czułem na sprinterskim wyścigu. Tego typu błędy nie pomagają, ale musimy wyciągnąć pozytywne aspekty: ponownie udało nam się powalczyć w Sprint z miękką tylną oponą„.
Bastianini zahamował na starcie
Z pewnością nie lepiej wyglądało to dla jego kolegi z drużyny, Enei Bastianiniego, który startował z pole position. Włochowi na starcie nie udało się uruchomić przedniego dołka i prawie cały sobotni wyścig spędził na szóstej pozycji. „Na początku wyłączyłem urządzenie przednie“, powiedziała „Bestia”. „Kiedy dotarłem do siatki, wszystko się rozpadło. Zahamowałem zbyt mocno i przestało działać. Mój błąd. Potem rower dużo jeździł na kołach, także dlatego, że ustawienia elektroniki są zaprojektowane do użytku z dziurkowaniem„.
Bestseller na Amazonie „90 minut w raju, futbol na żywo, kiedy jeszcze go nie było”.
Zdjęcie Ducati Corse