Bezsenne noce z bijącym sercem w oczekiwaniu na debiut w Superbike. Davide Bulega, ojciec Nicolò, nie opuścił ani chwili z pierwszej rundy Mistrzostw Świata w Australii. Kiedy jesteś w domu, wszystko jest trudniejsze, strasznie trudniejsze. Jego syn natomiast zachwycił niezwykłymi występami już w swoim debiucie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jego zwycięstwo w pierwszym wyścigu na Phillip Island przeszło już do historii. Davide Bulega bezsennie spędzał noce podążając za swoim synem, który debiutował w Mistrzostwach Świata Superbike. Teraz mówi się to wyłącznie Corsedimoto.
Czy możesz nam powiedzieć, jak to było?
„Zawsze byłam osobą emocjonalną, ale im jestem starsza, tym jest gorzej (teraz nawet płaczę na You’ve Got Mail). Nieobecność tam zdecydowanie powoduje utratę kontroli. Spędziłem trzy nieprzespane noce, w obawie, że się nie obudzę, w obawie, że może coś się stanie z satelitą Sky, byłem gotowy z planem B (strona Superbike) i C (aplikacja WSBK), aby móc go śledzić . Ostatecznie miałem otwarte wszystkie trzy opcje. Pobudzenie, tachykardia: to nie życie, daj spokój…”.
Na rozgrzewce Nicolò stracił kontrolę i wylądował pod ścianą. Kiedy i skąd wiedziałeś, że wszystko z nim w porządku?
„Na szczęście nie brakuje mi kontaktów na padoku, ale pierwszą rzeczą, którą robię, jest rozmowa z dziewczyną Nicolò, Camillą. Wtedy dzwonię lub piszę do Pani Doktor Zasy, która zawsze jest bardzo pomocna i na bieżąco mi odpowiada, rozumiejąc sytuację.”
Mikołaj w domu o świcie: jak świętowałeś zwycięstwo w debiucie w Superbike?
„Chciałem krzyczeć, ale zamiast tego byłem opanowany, pozwoliłem spłynąć ostatniej łzie, ubrałem się i poszedłem na ryby na plażę, czekając na telefon„.
Powiedzcie nam prawdę: co rozmawialiście ze sobą przed rozpoczęciem pierwszego wyścigu?
„Powiedział mi, że dzięki swojemu stylowi jazdy bardzo dobrze radzi sobie ze zużytymi oponami i ma poczucie, że może powalczyć o zwycięstwo. Prawdę mówiąc, nawet w drugim wyścigu widzieliśmy, jak różnicę zrobił dzięki gotowym oponom. ”
W 2023 roku, widząc, jak Nicolò wygrywa 16 wyścigów Supersport, prawie wszystkie na dystansie, powiedzieli: „Łatwiej z zestawieniem 1000 na 600”. Dziś tata może mówić.
„Niestety, zwłaszcza we Włoszech, ludzie często obrzucają się błotem. Jeśli wygrasz, to dlatego, że masz najlepszy rower, jeśli przegrasz, to dlatego, że jesteś idiotą. Czytałem różne rzeczy. Ale „wina” leży po stronie Valentino Rossiego i Maxa Biaggi, którzy sprawili, że ten sport stał się popularny i każdy może wyrazić swoje zdanie (śmiech). Znowu mówiąc poważnie, Nicolò wygrał w 2023 roku, ponieważ był o głowę lepszy od wszystkich innych, to nie bzdury. Na przykład Manzi publicznie narzekał w parku zamkniętym, ale rok wcześniej często nie dorównywał tempu Aegertera”.
Nicolò w swoim nowym świecie wybrał dyskrecję: żadnych proklamacji, mówi niewiele i cichym głosem. Ale czy jest takim grzecznym chłopcem nawet w domu, czy czasami cię wkurza?
„Nicolò bardzo jasno określa, co ma robić i jak ma się zachowywać na padoku. Nie mam już czego go uczyć w tym temacie. Z pewnością jest dobrym chłopcem, ale ma bardzo silny charakter. Czasami się kłócimy, bo może tylko ja pozwalam sobie powiedzieć mu, co myśli. Czasami nie rozmawiamy przez dwa lub trzy dni, potem wiadomość, lunch i udajemy, że nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Wkurza mnie to w mediach społecznościowych: taguje też psa sąsiadów, a nigdy mnie. Martwi mnie jednak, że ani razu nie powiedział publicznie, że dziękuję mojemu tacie. Wkurza mnie, że nie myśli o drobnych uwagach, takich jak przepustka czy zaproszenie na ceremonię wręczenia nagród, czy koszulka swojego zespołu. Kiedy piszę do niego na Whatsappie, on mi odpowiada dwa dni później (śmiech). No cóż, denerwują mnie te rzeczy, ale wiem, że on tego nie robi, bo mnie nienawidzi, robi to, bo o tym nie myśli„.
W 2015 roku, mając zaledwie 15 lat, Nicolò zdobył mistrzostwo świata juniorów i wydawało się, że jest predestynowany do tego, aby eksplodować na dworze Valentino Rossiego. Zamiast tego w Moto3 i Moto2 stopniowo zanikał. Z perspektywy czasu: co się stało?
„Wszystko jest dla mnie jasne, w 2016 roku dokonał niesamowitego exodusu i gdyby Quartararo nie spowodował upadku na Phillip Island i poważnej kontuzji barku, w tym roku zająłby trzecie miejsce w mistrzostwach świata. W 2017 roku KTM był katastrofą, podczas gdy w 2018 urósł tak bardzo, że naprawdę znajdował się w niekorzystnej sytuacji na rowerze. W 2019 roku moim zdaniem nie spisał się źle w swoim debiucie w Moto2, postąpił słusznie: kilka drugich rzędów i kilka miejsc w pierwszej dziesiątce. W następnym roku pojawił się problem z jednym z menedżerów VR46 i mocno naciskałem, aby go odszedł. Nie widziałem, jak mój syn będzie trenował z takim samym zapałem, jak ktoś, kto pracuje w kopalni. Myślę, że potrzebowaliśmy zmiany scenerii. Chcę jednak wyrazić się jasno: VR46 dał Nicolò wiele, to wyjątkowa rzeczywistość, za którą będziemy wdzięczni do końca życia.
Nawet dwa lata w Gresini Moto2 nie były genialne. Jakie problemy wystąpiły?
„W sierpniu 2020 roku w Brnie Fausto Gresini, po kolejnej wpadce ze strony członka zespołu Nicolò, wezwał nas do ciężarówki, oficjalnie przepraszając w imieniu Gresini Racing i całkowicie uniewinniając Nicolò z nieprzejrzystych wyników. Przy tej okazji powiedział nam, że na rok 2021 panuje maksymalne zaufanie, do tego stopnia, że poprosił nas o sporządzenie krótkiej listy nazwisk spośród liderów technicznych, mechanicznych i elektronicznych, których lubimy. Nadaliśmy Fausto imiona, a on nas zadowolił wszystkim. Potem poważne problemy rodzinne sprawiły, że Nicolò i ja nie rozmawialiśmy już przez pewien czas.
Gresini w międzyczasie zatrudnił Di Giannantonio, który jednak wcześniej zapewnił nas, że nigdy więcej go nie zatrudni, ale nie tylko. Zespół, który utworzyliśmy i który uzgodniliśmy z Fausto w sprawie Nicolò, pojechał do Diggi. Byłem w domu i nie mogłem interweniować, więc: problemy w rodzinie, problemy w drużynie, Fausto odszedł, a mnie tam oczywiście nie było…„.
Na padoku mówią, że po rozstaniu rodziców Nicolò nie odzywał się do ciebie przez półtora roku. Czy po pewnym czasie możesz powiedzieć, co było nie tak?
„Myślę, że separacja była karą dla wielu osób na padoku, ale na tym poprzestanę. Najważniejsze dla mnie jest teraz to, że nasza relacja została w stu procentach odnowiona, a nawet pod pewnymi względami uległa poprawie. Niedobrze, że ze sobą nie rozmawialiśmy… Na padoku jednak, gdyby rozmawiali o problemach, jakie mają w domach, wystarczyłby serial o Netflixa”.
Ojciec, były zawodnik mistrza Europy w klasie 250GP, menadżer zespołu, a następnie menadżer swojego syna.
„No tak. Miałbym wiele do opowiedzenia, miałem wiele doświadczeń, które razem wzięte ukształtowały mnie zarówno pod względem ludzkim, jak i zawodowym”.
Nicolò eksplodował w pochodnych serii z innym menadżerem: powód?
„Zaprezentowałem mu Nicolò i dlatego uważam, że jest zdolny zawodowo, ale Nicolò wygrałby nawet bez menedżera. Powodem jest to, że jest spokojny i ma dobry rower. Reszta się nie liczy, nawet jeśli niektórzy lubią przypisywać zasługi wszystkim oprócz mnie.
Wyścigi kosztują: ile ojciec Bulega zainwestował, aby jego syn był tu, gdzie jest teraz?
„Ile? O wiele więcej, niż można by sobie wyobrazić. Ale pieniądze są najmniej ważne. Zainwestowałem dużą część mojego życia i czasu, zawsze stawiając syna i jego karierę na pierwszym miejscu, a przyćmiewając moją. Ale jestem szczęśliwa, bo mimo wielu błędów mój syn ma dziś swój dom, dobrze zarabia, niczego mu nie brakuje. I czuję, że częścią jego dobra jest zasługa, czuję, że udało mi się dać coś mojemu synowi, tak jak mój ojciec zrobił to dla mnie”.
Znasz padok z różnych punktów widzenia, od 30 lat: czego tu nie lubić?
„Nie lubię ludzi, którzy zbierają to, co ja zasiałem. Nie podoba mi się brak merytokracji, tych polecanych, nie lubię tych, którzy uśmiechają się do mnie od przodu, a potem obgadują za plecami, nie lubię tych, którzy zmieniają swoje podejście do mnie pod wpływem mojego syna zaszeregowanie. Ale jest wielu dobrych, miłych ludzi i mam wielu poważnych przyjaciół, z którymi łączy nas głęboki wzajemny szacunek zarówno w padoku Superbike, jak i w MotoGP.”
Porozmawiajmy o teraźniejszości: Nicolò przełamał lody podczas swojej pierwszej próby w Superbike, dokąd może teraz pojechać?
„Cóż, tego pytania obawiano się najbardziej na szczęście. Nicolò, który zwyciężył w swoim debiucie, według ludzkich główek jest teraz skazany na zwycięstwo. Tak naprawdę, dla niektórych, a już na pewno nie dla mnie, dwa piąte miejsca Philip Island były niemal rozczarowaniem. Ale wina leży także po waszej stronie, dziennikarze, którzy tymi tytułami zdobywają lajki, sprawiają, że kochacie lub nienawidzicie jeźdźca. Wracając do tego, gdzie może dojść: powiem tylko, że moim zdaniem może rozegrać wspaniały sezon w Superbike.”
Porozmawiajmy o przyszłości: Nicolò Bulega ma 24 lata. Gdybyś miał magiczną różdżkę, gdzie umieściłbyś go w przyszłym roku?
„Myślę, że plan jest taki, aby w tym roku zdobył doświadczenie i spróbował być pretendentem do tytułu Superbike w 2025 roku. Gdyby tak było, czemu nie, miałby wszelkie uprawnienia do startu w MotoGP. Nigdy nie wiadomo, istnieją niespodzianki…”.
Corsedimoto TV, zasubskrybuj nasz kanał YouTube tutaj