Urok Ferrari i silna więź z Nikim Laudą

Czwartek, 1 lutego, był pełen wrażeń, wraz z oficjalnym ogłoszeniem jednego z największych ślubów w historii Formuły 1. Przybycie Lewisa Hamiltona do Ferrari począwszy od 2025 roku jest jednym z tych, które robią hałas i pokazują, że urok rudowłosej nigdy się nie kończy. Projekt Maranello nie jest obecnie najlepszy, ale kiedy zadzwoni, kierowcy raczej nie będą mogli odmówić. Hamilton mógł zostać w Mercedesie i być może spróbować przywrócić w centrum uwagi samochód, który uczynił go fenomenem, ale zdecydował się jechać tam, gdzie jego oczy nigdy nie przestały patrzeć. Oprócz tego istnieje więź, którą stworzył z Nikim Laudą, co z pewnością pomogło w jego wyborze.

Miodowe słowa do Ferrari

Od wczoraj umysł nie robi nic innego, jak tylko przywołuje wiele krótkich klipów, na których brytyjski kierowca zbliżał się do Ferrari. Jego deklaracje zawsze były słodkie, nawet jeśli podczas rozgrywania tytułu jego słowa były oczywiście wojownicze. To normalna rzecz, także dlatego, że celem jest zwycięstwo, a w tamtych czasach Mercedes był prawdziwym samochodem, który mógł to osiągnąć. Jedną z wielu scen, które przychodzą na myśl, jest ta z parku zamkniętego po wyścigu w Malezji 29 marca 2015 r. Dzień, w którym Sebastian Vettel wygrał swój pierwszy wyścig na Prancing Horse. Wielu powie: dlaczego ten moment? Ponieważ Lewis patrzył, jak Sebastian świętował, jakby zdobył tytuł.

Vettel wygrywał wyścigi i mistrzostwa świata, ale emocje, jakie odczuwał, gdy po raz pierwszy triumfował w Ferrari, były wyjątkowe. Ten dzień bardzo wstrząsnął Hamiltonem, który być może zrozumiał, że wygrana na czerwono ma zupełnie inny smak. Monza jest zatem matką pasji, a wraz z powrotem Imoli gdzie można znaleźć tak wspaniałe święto, jeśli nie w pięknym kraju? Kierowca zza kanału La Manche pomyśli także o tym, jak to jest być ubranym na czerwono podczas jednego z weekendów we Włoszech. Pasja i miłość fanów Prancing Horse jest wyjątkowa i być może nie do opisania. On, który uwielbia być w centrum uwagi i otrzymywać uczucia, nie mógł pozostać obojętny w obliczu tego, czego doświadczyli chorąży Ferrari podczas włoskich weekendów.

Ta wspaniała więź z Nikim Laudą

Historia opowiada o austriackim kierowcy, który wygrał, ale Enzo Ferrari go nie lubił. Nazywał się Niki Lauda i był kimś, kto mówił ci wszystko prosto w oczy i nie bał się powiedzieć Drake’owi, gdy jego samochody nie były na stanie, by rywalizować o mistrzostwo świata. Lauda jednak nigdy nie porzucił więzi uczuciowej z Maranello, nawet w najtrudniejszych chwilach swojego życia. Więź między nim a stajnią Enzo pozostała niemal identyczna, do tego stopnia, że ​​na pochówek poprosił tylko o jedną rzecz. Niki poprosił jako życzenie, aby został pochowany w kombinezonach Ferrari, w których zdobył dwa ze swoich trzech tytułów mistrza świata w Formule 1.

Austriak i Lewis Hamilton pracowali razem w złotych latach Mercedesa. Lauda był honorowym prezesem niemieckiego zespołu, a także mniejszościowym udziałowcem. Niki zawsze podróżował z zespołem i pomagał angielskiemu kolarzowi wyjść z trudnych chwil. Ich więź staje się coraz bliższa do tego stopnia, że ​​Hamilton pojechał na GP Monte Carlo w 2019 r., tym, które odbyło się bezpośrednio po śmierci mistrza Austrii, z repliką kasku, aby złożyć mu hołd. Lauda z pewnością rozmawiał z Hamiltonem na temat pracy w Ferrari, być może pośrednio zachęcając go do zaangażowania się w sprawę włoskiego zespołu. Myślę, że z pewnością wyjaśnił mu, co to znaczy wygrywać na czerwono, gdzie nie wygrywa się dla drużyny, ale dla całego narodu.

Ferrari było krokiem, którego brakowało Lewisowi Hamiltonowi

Jak powiedzieliśmy, Lauda zdobył dwa tytuły z włoską firmą, a drugi z McLarenem. Hamilton zdobył jeden ze swoich siedmiu tytułów mistrza świata z domem Woking; dlatego brakuje mu tego z Prancing Horse, który miałby „podobną historię” do historii Niki. Kolejnym momentem, który przychodzi mi na myśl z wczoraj, jest stary wywiad z Michaelem Schumacherem. Mistrz krzyżacki powiedział, że jego rekordy zostaną pobite i widział w Hamilton kierowcę zdolnego do takiego wyczynu. Dziś Lewis jest kierowcą odnoszącym największe sukcesy w historii, ale podobnie jak Michael ma siedem koron i goni ósmą. Najbardziej utytułowany kierowca w historii w najbardziej utytułowanym zespole w historii, ten nowy rozdział pisze się sam. Fani Ferrari marzą, że Czarny Król spróbuje w misji. To zacznie się jednak w 2025 roku, teraz trzeba już myśleć o roku 2024, który rozpocznie się dokładnie za miesiąc. Zespół będzie musiał, jeśli to możliwe, przewidzieć powrót do tytułu wraz z Charlesem Leclercem i odchodzącym Carlosem Sainzem. Rok czekania, zanim zobaczyłem jedną z najbardziej niesamowitych par w historii Formuły 1.

FOTO: społeczna Formuła 1

Urok Ferrari i silna więź z Nikim Laudą

Czwartek, 1 lutego, był pełen wrażeń, wraz z oficjalnym ogłoszeniem jednego z największych ślubów w historii Formuły 1. Przybycie Lewisa Hamiltona do Ferrari począwszy od 2025 roku jest jednym z tych, które robią hałas i pokazują, że urok rudowłosej nigdy się nie kończy. Projekt Maranello nie jest obecnie najlepszy, ale kiedy zadzwoni, kierowcy raczej nie będą mogli odmówić. Hamilton mógł zostać w Mercedesie i być może spróbować przywrócić w centrum uwagi samochód, który uczynił go fenomenem, ale zdecydował się jechać tam, gdzie jego oczy nigdy nie przestały patrzeć. Oprócz tego istnieje więź, którą stworzył z Nikim Laudą, co z pewnością pomogło w jego wyborze.

Miodowe słowa do Ferrari

Od wczoraj umysł nie robi nic innego, jak tylko przywołuje wiele krótkich klipów, na których brytyjski kierowca zbliżał się do Ferrari. Jego deklaracje zawsze były słodkie, nawet jeśli podczas rozgrywania tytułu jego słowa były oczywiście wojownicze. To normalna rzecz, także dlatego, że celem jest zwycięstwo, a w tamtych czasach Mercedes był prawdziwym samochodem, który mógł to osiągnąć. Jedną z wielu scen, które przychodzą na myśl, jest ta z parku zamkniętego po wyścigu w Malezji 29 marca 2015 r. Dzień, w którym Sebastian Vettel wygrał swój pierwszy wyścig na Prancing Horse. Wielu powie: dlaczego ten moment? Ponieważ Lewis patrzył, jak Sebastian świętował, jakby zdobył tytuł.

Vettel wygrywał wyścigi i mistrzostwa świata, ale emocje, jakie odczuwał, gdy po raz pierwszy triumfował w Ferrari, były wyjątkowe. Ten dzień bardzo wstrząsnął Hamiltonem, który być może zrozumiał, że wygrana na czerwono ma zupełnie inny smak. Monza jest zatem matką pasji, a wraz z powrotem Imoli gdzie można znaleźć tak wspaniałe święto, jeśli nie w pięknym kraju? Kierowca zza kanału La Manche pomyśli także o tym, jak to jest być ubranym na czerwono podczas jednego z weekendów we Włoszech. Pasja i miłość fanów Prancing Horse jest wyjątkowa i być może nie do opisania. On, który uwielbia być w centrum uwagi i otrzymywać uczucia, nie mógł pozostać obojętny w obliczu tego, czego doświadczyli chorąży Ferrari podczas włoskich weekendów.

Ta wspaniała więź z Nikim Laudą

Historia opowiada o austriackim kierowcy, który wygrał, ale Enzo Ferrari go nie lubił. Nazywał się Niki Lauda i był kimś, kto mówił ci wszystko prosto w oczy i nie bał się powiedzieć Drake’owi, gdy jego samochody nie były na stanie, by rywalizować o mistrzostwo świata. Lauda jednak nigdy nie porzucił więzi uczuciowej z Maranello, nawet w najtrudniejszych chwilach swojego życia. Więź między nim a stajnią Enzo pozostała niemal identyczna, do tego stopnia, że ​​na pochówek poprosił tylko o jedną rzecz. Niki poprosił jako życzenie, aby został pochowany w kombinezonach Ferrari, w których zdobył dwa ze swoich trzech tytułów mistrza świata w Formule 1.

Austriak i Lewis Hamilton pracowali razem w złotych latach Mercedesa. Lauda był honorowym prezesem niemieckiego zespołu, a także mniejszościowym udziałowcem. Niki zawsze podróżował z zespołem i pomagał angielskiemu kolarzowi wyjść z trudnych chwil. Ich więź staje się coraz bliższa do tego stopnia, że ​​Hamilton pojechał na GP Monte Carlo w 2019 r., tym, które odbyło się bezpośrednio po śmierci mistrza Austrii, z repliką kasku, aby złożyć mu hołd. Lauda z pewnością rozmawiał z Hamiltonem na temat pracy w Ferrari, być może pośrednio zachęcając go do zaangażowania się w sprawę włoskiego zespołu. Myślę, że z pewnością wyjaśnił mu, co to znaczy wygrywać na czerwono, gdzie nie wygrywa się dla drużyny, ale dla całego narodu.

Ferrari było krokiem, którego brakowało Lewisowi Hamiltonowi

Jak powiedzieliśmy, Lauda zdobył dwa tytuły z włoską firmą, a drugi z McLarenem. Hamilton zdobył jeden ze swoich siedmiu tytułów mistrza świata z domem Woking; dlatego brakuje mu tego z Prancing Horse, który miałby „podobną historię” do historii Niki. Kolejnym momentem, który przychodzi mi na myśl z wczoraj, jest stary wywiad z Michaelem Schumacherem. Mistrz krzyżacki powiedział, że jego rekordy zostaną pobite i widział w Hamilton kierowcę zdolnego do takiego wyczynu. Dziś Lewis jest kierowcą odnoszącym największe sukcesy w historii, ale podobnie jak Michael ma siedem koron i goni ósmą. Najbardziej utytułowany kierowca w historii w najbardziej utytułowanym zespole w historii, ten nowy rozdział pisze się sam. Fani Ferrari marzą, że Czarny Król spróbuje w misji. To zacznie się jednak w 2025 roku, teraz trzeba już myśleć o roku 2024, który rozpocznie się dokładnie za miesiąc. Zespół będzie musiał, jeśli to możliwe, przewidzieć powrót do tytułu wraz z Charlesem Leclercem i odchodzącym Carlosem Sainzem. Rok czekania, zanim zobaczyłem jedną z najbardziej niesamowitych par w historii Formuły 1.

FOTO: społeczna Formuła 1

Urok Ferrari i silna więź z Nikim Laudą

Czwartek, 1 lutego, był pełen wrażeń, wraz z oficjalnym ogłoszeniem jednego z największych ślubów w historii Formuły 1. Przybycie Lewisa Hamiltona do Ferrari począwszy od 2025 roku jest jednym z tych, które robią hałas i pokazują, że urok rudowłosej nigdy się nie kończy. Projekt Maranello nie jest obecnie najlepszy, ale kiedy zadzwoni, kierowcy raczej nie będą mogli odmówić. Hamilton mógł zostać w Mercedesie i być może spróbować przywrócić w centrum uwagi samochód, który uczynił go fenomenem, ale zdecydował się jechać tam, gdzie jego oczy nigdy nie przestały patrzeć. Oprócz tego istnieje więź, którą stworzył z Nikim Laudą, co z pewnością pomogło w jego wyborze.

Miodowe słowa do Ferrari

Od wczoraj umysł nie robi nic innego, jak tylko przywołuje wiele krótkich klipów, na których brytyjski kierowca zbliżał się do Ferrari. Jego deklaracje zawsze były słodkie, nawet jeśli podczas rozgrywania tytułu jego słowa były oczywiście wojownicze. To normalna rzecz, także dlatego, że celem jest zwycięstwo, a w tamtych czasach Mercedes był prawdziwym samochodem, który mógł to osiągnąć. Jedną z wielu scen, które przychodzą na myśl, jest ta z parku zamkniętego po wyścigu w Malezji 29 marca 2015 r. Dzień, w którym Sebastian Vettel wygrał swój pierwszy wyścig na Prancing Horse. Wielu powie: dlaczego ten moment? Ponieważ Lewis patrzył, jak Sebastian świętował, jakby zdobył tytuł.

Vettel wygrywał wyścigi i mistrzostwa świata, ale emocje, jakie odczuwał, gdy po raz pierwszy triumfował w Ferrari, były wyjątkowe. Ten dzień bardzo wstrząsnął Hamiltonem, który być może zrozumiał, że wygrana na czerwono ma zupełnie inny smak. Monza jest zatem matką pasji, a wraz z powrotem Imoli gdzie można znaleźć tak wspaniałe święto, jeśli nie w pięknym kraju? Kierowca zza kanału La Manche pomyśli także o tym, jak to jest być ubranym na czerwono podczas jednego z weekendów we Włoszech. Pasja i miłość fanów Prancing Horse jest wyjątkowa i być może nie do opisania. On, który uwielbia być w centrum uwagi i otrzymywać uczucia, nie mógł pozostać obojętny w obliczu tego, czego doświadczyli chorąży Ferrari podczas włoskich weekendów.

Ta wspaniała więź z Nikim Laudą

Historia opowiada o austriackim kierowcy, który wygrał, ale Enzo Ferrari go nie lubił. Nazywał się Niki Lauda i był kimś, kto mówił ci wszystko prosto w oczy i nie bał się powiedzieć Drake’owi, gdy jego samochody nie były na stanie, by rywalizować o mistrzostwo świata. Lauda jednak nigdy nie porzucił więzi uczuciowej z Maranello, nawet w najtrudniejszych chwilach swojego życia. Więź między nim a stajnią Enzo pozostała niemal identyczna, do tego stopnia, że ​​na pochówek poprosił tylko o jedną rzecz. Niki poprosił jako życzenie, aby został pochowany w kombinezonach Ferrari, w których zdobył dwa ze swoich trzech tytułów mistrza świata w Formule 1.

Austriak i Lewis Hamilton pracowali razem w złotych latach Mercedesa. Lauda był honorowym prezesem niemieckiego zespołu, a także mniejszościowym udziałowcem. Niki zawsze podróżował z zespołem i pomagał angielskiemu kolarzowi wyjść z trudnych chwil. Ich więź staje się coraz bliższa do tego stopnia, że ​​Hamilton pojechał na GP Monte Carlo w 2019 r., tym, które odbyło się bezpośrednio po śmierci mistrza Austrii, z repliką kasku, aby złożyć mu hołd. Lauda z pewnością rozmawiał z Hamiltonem na temat pracy w Ferrari, być może pośrednio zachęcając go do zaangażowania się w sprawę włoskiego zespołu. Myślę, że z pewnością wyjaśnił mu, co to znaczy wygrywać na czerwono, gdzie nie wygrywa się dla drużyny, ale dla całego narodu.

Ferrari było krokiem, którego brakowało Lewisowi Hamiltonowi

Jak powiedzieliśmy, Lauda zdobył dwa tytuły z włoską firmą, a drugi z McLarenem. Hamilton zdobył jeden ze swoich siedmiu tytułów mistrza świata z domem Woking; dlatego brakuje mu tego z Prancing Horse, który miałby „podobną historię” do historii Niki. Kolejnym momentem, który przychodzi mi na myśl z wczoraj, jest stary wywiad z Michaelem Schumacherem. Mistrz krzyżacki powiedział, że jego rekordy zostaną pobite i widział w Hamilton kierowcę zdolnego do takiego wyczynu. Dziś Lewis jest kierowcą odnoszącym największe sukcesy w historii, ale podobnie jak Michael ma siedem koron i goni ósmą. Najbardziej utytułowany kierowca w historii w najbardziej utytułowanym zespole w historii, ten nowy rozdział pisze się sam. Fani Ferrari marzą, że Czarny Król spróbuje w misji. To zacznie się jednak w 2025 roku, teraz trzeba już myśleć o roku 2024, który rozpocznie się dokładnie za miesiąc. Zespół będzie musiał, jeśli to możliwe, przewidzieć powrót do tytułu wraz z Charlesem Leclercem i odchodzącym Carlosem Sainzem. Rok czekania, zanim zobaczyłem jedną z najbardziej niesamowitych par w historii Formuły 1.

FOTO: społeczna Formuła 1

Urok Ferrari i silna więź z Nikim Laudą

Czwartek, 1 lutego, był pełen wrażeń, wraz z oficjalnym ogłoszeniem jednego z największych ślubów w historii Formuły 1. Przybycie Lewisa Hamiltona do Ferrari począwszy od 2025 roku jest jednym z tych, które robią hałas i pokazują, że urok rudowłosej nigdy się nie kończy. Projekt Maranello nie jest obecnie najlepszy, ale kiedy zadzwoni, kierowcy raczej nie będą mogli odmówić. Hamilton mógł zostać w Mercedesie i być może spróbować przywrócić w centrum uwagi samochód, który uczynił go fenomenem, ale zdecydował się jechać tam, gdzie jego oczy nigdy nie przestały patrzeć. Oprócz tego istnieje więź, którą stworzył z Nikim Laudą, co z pewnością pomogło w jego wyborze.

Miodowe słowa do Ferrari

Od wczoraj umysł nie robi nic innego, jak tylko przywołuje wiele krótkich klipów, na których brytyjski kierowca zbliżał się do Ferrari. Jego deklaracje zawsze były słodkie, nawet jeśli podczas rozgrywania tytułu jego słowa były oczywiście wojownicze. To normalna rzecz, także dlatego, że celem jest zwycięstwo, a w tamtych czasach Mercedes był prawdziwym samochodem, który mógł to osiągnąć. Jedną z wielu scen, które przychodzą na myśl, jest ta z parku zamkniętego po wyścigu w Malezji 29 marca 2015 r. Dzień, w którym Sebastian Vettel wygrał swój pierwszy wyścig na Prancing Horse. Wielu powie: dlaczego ten moment? Ponieważ Lewis patrzył, jak Sebastian świętował, jakby zdobył tytuł.

Vettel wygrywał wyścigi i mistrzostwa świata, ale emocje, jakie odczuwał, gdy po raz pierwszy triumfował w Ferrari, były wyjątkowe. Ten dzień bardzo wstrząsnął Hamiltonem, który być może zrozumiał, że wygrana na czerwono ma zupełnie inny smak. Monza jest zatem matką pasji, a wraz z powrotem Imoli gdzie można znaleźć tak wspaniałe święto, jeśli nie w pięknym kraju? Kierowca zza kanału La Manche pomyśli także o tym, jak to jest być ubranym na czerwono podczas jednego z weekendów we Włoszech. Pasja i miłość fanów Prancing Horse jest wyjątkowa i być może nie do opisania. On, który uwielbia być w centrum uwagi i otrzymywać uczucia, nie mógł pozostać obojętny w obliczu tego, czego doświadczyli chorąży Ferrari podczas włoskich weekendów.

Ta wspaniała więź z Nikim Laudą

Historia opowiada o austriackim kierowcy, który wygrał, ale Enzo Ferrari go nie lubił. Nazywał się Niki Lauda i był kimś, kto mówił ci wszystko prosto w oczy i nie bał się powiedzieć Drake’owi, gdy jego samochody nie były na stanie, by rywalizować o mistrzostwo świata. Lauda jednak nigdy nie porzucił więzi uczuciowej z Maranello, nawet w najtrudniejszych chwilach swojego życia. Więź między nim a stajnią Enzo pozostała niemal identyczna, do tego stopnia, że ​​na pochówek poprosił tylko o jedną rzecz. Niki poprosił jako życzenie, aby został pochowany w kombinezonach Ferrari, w których zdobył dwa ze swoich trzech tytułów mistrza świata w Formule 1.

Austriak i Lewis Hamilton pracowali razem w złotych latach Mercedesa. Lauda był honorowym prezesem niemieckiego zespołu, a także mniejszościowym udziałowcem. Niki zawsze podróżował z zespołem i pomagał angielskiemu kolarzowi wyjść z trudnych chwil. Ich więź staje się coraz bliższa do tego stopnia, że ​​Hamilton pojechał na GP Monte Carlo w 2019 r., tym, które odbyło się bezpośrednio po śmierci mistrza Austrii, z repliką kasku, aby złożyć mu hołd. Lauda z pewnością rozmawiał z Hamiltonem na temat pracy w Ferrari, być może pośrednio zachęcając go do zaangażowania się w sprawę włoskiego zespołu. Myślę, że z pewnością wyjaśnił mu, co to znaczy wygrywać na czerwono, gdzie nie wygrywa się dla drużyny, ale dla całego narodu.

Ferrari było krokiem, którego brakowało Lewisowi Hamiltonowi

Jak powiedzieliśmy, Lauda zdobył dwa tytuły z włoską firmą, a drugi z McLarenem. Hamilton zdobył jeden ze swoich siedmiu tytułów mistrza świata z domem Woking; dlatego brakuje mu tego z Prancing Horse, który miałby „podobną historię” do historii Niki. Kolejnym momentem, który przychodzi mi na myśl z wczoraj, jest stary wywiad z Michaelem Schumacherem. Mistrz krzyżacki powiedział, że jego rekordy zostaną pobite i widział w Hamilton kierowcę zdolnego do takiego wyczynu. Dziś Lewis jest kierowcą odnoszącym największe sukcesy w historii, ale podobnie jak Michael ma siedem koron i goni ósmą. Najbardziej utytułowany kierowca w historii w najbardziej utytułowanym zespole w historii, ten nowy rozdział pisze się sam. Fani Ferrari marzą, że Czarny Król spróbuje w misji. To zacznie się jednak w 2025 roku, teraz trzeba już myśleć o roku 2024, który rozpocznie się dokładnie za miesiąc. Zespół będzie musiał, jeśli to możliwe, przewidzieć powrót do tytułu wraz z Charlesem Leclercem i odchodzącym Carlosem Sainzem. Rok czekania, zanim zobaczyłem jedną z najbardziej niesamowitych par w historii Formuły 1.

FOTO: społeczna Formuła 1

Urok Ferrari i silna więź z Nikim Laudą

Czwartek, 1 lutego, był pełen wrażeń, wraz z oficjalnym ogłoszeniem jednego z największych ślubów w historii Formuły 1. Przybycie Lewisa Hamiltona do Ferrari począwszy od 2025 roku jest jednym z tych, które robią hałas i pokazują, że urok rudowłosej nigdy się nie kończy. Projekt Maranello nie jest obecnie najlepszy, ale kiedy zadzwoni, kierowcy raczej nie będą mogli odmówić. Hamilton mógł zostać w Mercedesie i być może spróbować przywrócić w centrum uwagi samochód, który uczynił go fenomenem, ale zdecydował się jechać tam, gdzie jego oczy nigdy nie przestały patrzeć. Oprócz tego istnieje więź, którą stworzył z Nikim Laudą, co z pewnością pomogło w jego wyborze.

Miodowe słowa do Ferrari

Od wczoraj umysł nie robi nic innego, jak tylko przywołuje wiele krótkich klipów, na których brytyjski kierowca zbliżał się do Ferrari. Jego deklaracje zawsze były słodkie, nawet jeśli podczas rozgrywania tytułu jego słowa były oczywiście wojownicze. To normalna rzecz, także dlatego, że celem jest zwycięstwo, a w tamtych czasach Mercedes był prawdziwym samochodem, który mógł to osiągnąć. Jedną z wielu scen, które przychodzą na myśl, jest ta z parku zamkniętego po wyścigu w Malezji 29 marca 2015 r. Dzień, w którym Sebastian Vettel wygrał swój pierwszy wyścig na Prancing Horse. Wielu powie: dlaczego ten moment? Ponieważ Lewis patrzył, jak Sebastian świętował, jakby zdobył tytuł.

Vettel wygrywał wyścigi i mistrzostwa świata, ale emocje, jakie odczuwał, gdy po raz pierwszy triumfował w Ferrari, były wyjątkowe. Ten dzień bardzo wstrząsnął Hamiltonem, który być może zrozumiał, że wygrana na czerwono ma zupełnie inny smak. Monza jest zatem matką pasji, a wraz z powrotem Imoli gdzie można znaleźć tak wspaniałe święto, jeśli nie w pięknym kraju? Kierowca zza kanału La Manche pomyśli także o tym, jak to jest być ubranym na czerwono podczas jednego z weekendów we Włoszech. Pasja i miłość fanów Prancing Horse jest wyjątkowa i być może nie do opisania. On, który uwielbia być w centrum uwagi i otrzymywać uczucia, nie mógł pozostać obojętny w obliczu tego, czego doświadczyli chorąży Ferrari podczas włoskich weekendów.

Ta wspaniała więź z Nikim Laudą

Historia opowiada o austriackim kierowcy, który wygrał, ale Enzo Ferrari go nie lubił. Nazywał się Niki Lauda i był kimś, kto mówił ci wszystko prosto w oczy i nie bał się powiedzieć Drake’owi, gdy jego samochody nie były na stanie, by rywalizować o mistrzostwo świata. Lauda jednak nigdy nie porzucił więzi uczuciowej z Maranello, nawet w najtrudniejszych chwilach swojego życia. Więź między nim a stajnią Enzo pozostała niemal identyczna, do tego stopnia, że ​​na pochówek poprosił tylko o jedną rzecz. Niki poprosił jako życzenie, aby został pochowany w kombinezonach Ferrari, w których zdobył dwa ze swoich trzech tytułów mistrza świata w Formule 1.

Austriak i Lewis Hamilton pracowali razem w złotych latach Mercedesa. Lauda był honorowym prezesem niemieckiego zespołu, a także mniejszościowym udziałowcem. Niki zawsze podróżował z zespołem i pomagał angielskiemu kolarzowi wyjść z trudnych chwil. Ich więź staje się coraz bliższa do tego stopnia, że ​​Hamilton pojechał na GP Monte Carlo w 2019 r., tym, które odbyło się bezpośrednio po śmierci mistrza Austrii, z repliką kasku, aby złożyć mu hołd. Lauda z pewnością rozmawiał z Hamiltonem na temat pracy w Ferrari, być może pośrednio zachęcając go do zaangażowania się w sprawę włoskiego zespołu. Myślę, że z pewnością wyjaśnił mu, co to znaczy wygrywać na czerwono, gdzie nie wygrywa się dla drużyny, ale dla całego narodu.

Ferrari było krokiem, którego brakowało Lewisowi Hamiltonowi

Jak powiedzieliśmy, Lauda zdobył dwa tytuły z włoską firmą, a drugi z McLarenem. Hamilton zdobył jeden ze swoich siedmiu tytułów mistrza świata z domem Woking; dlatego brakuje mu tego z Prancing Horse, który miałby „podobną historię” do historii Niki. Kolejnym momentem, który przychodzi mi na myśl z wczoraj, jest stary wywiad z Michaelem Schumacherem. Mistrz krzyżacki powiedział, że jego rekordy zostaną pobite i widział w Hamilton kierowcę zdolnego do takiego wyczynu. Dziś Lewis jest kierowcą odnoszącym największe sukcesy w historii, ale podobnie jak Michael ma siedem koron i goni ósmą. Najbardziej utytułowany kierowca w historii w najbardziej utytułowanym zespole w historii, ten nowy rozdział pisze się sam. Fani Ferrari marzą, że Czarny Król spróbuje w misji. To zacznie się jednak w 2025 roku, teraz trzeba już myśleć o roku 2024, który rozpocznie się dokładnie za miesiąc. Zespół będzie musiał, jeśli to możliwe, przewidzieć powrót do tytułu wraz z Charlesem Leclercem i odchodzącym Carlosem Sainzem. Rok czekania, zanim zobaczyłem jedną z najbardziej niesamowitych par w historii Formuły 1.

FOTO: społeczna Formuła 1

Urok Ferrari i silna więź z Nikim Laudą

Czwartek, 1 lutego, był pełen wrażeń, wraz z oficjalnym ogłoszeniem jednego z największych ślubów w historii Formuły 1. Przybycie Lewisa Hamiltona do Ferrari począwszy od 2025 roku jest jednym z tych, które robią hałas i pokazują, że urok rudowłosej nigdy się nie kończy. Projekt Maranello nie jest obecnie najlepszy, ale kiedy zadzwoni, kierowcy raczej nie będą mogli odmówić. Hamilton mógł zostać w Mercedesie i być może spróbować przywrócić w centrum uwagi samochód, który uczynił go fenomenem, ale zdecydował się jechać tam, gdzie jego oczy nigdy nie przestały patrzeć. Oprócz tego istnieje więź, którą stworzył z Nikim Laudą, co z pewnością pomogło w jego wyborze.

Miodowe słowa do Ferrari

Od wczoraj umysł nie robi nic innego, jak tylko przywołuje wiele krótkich klipów, na których brytyjski kierowca zbliżał się do Ferrari. Jego deklaracje zawsze były słodkie, nawet jeśli podczas rozgrywania tytułu jego słowa były oczywiście wojownicze. To normalna rzecz, także dlatego, że celem jest zwycięstwo, a w tamtych czasach Mercedes był prawdziwym samochodem, który mógł to osiągnąć. Jedną z wielu scen, które przychodzą na myśl, jest ta z parku zamkniętego po wyścigu w Malezji 29 marca 2015 r. Dzień, w którym Sebastian Vettel wygrał swój pierwszy wyścig na Prancing Horse. Wielu powie: dlaczego ten moment? Ponieważ Lewis patrzył, jak Sebastian świętował, jakby zdobył tytuł.

Vettel wygrywał wyścigi i mistrzostwa świata, ale emocje, jakie odczuwał, gdy po raz pierwszy triumfował w Ferrari, były wyjątkowe. Ten dzień bardzo wstrząsnął Hamiltonem, który być może zrozumiał, że wygrana na czerwono ma zupełnie inny smak. Monza jest zatem matką pasji, a wraz z powrotem Imoli gdzie można znaleźć tak wspaniałe święto, jeśli nie w pięknym kraju? Kierowca zza kanału La Manche pomyśli także o tym, jak to jest być ubranym na czerwono podczas jednego z weekendów we Włoszech. Pasja i miłość fanów Prancing Horse jest wyjątkowa i być może nie do opisania. On, który uwielbia być w centrum uwagi i otrzymywać uczucia, nie mógł pozostać obojętny w obliczu tego, czego doświadczyli chorąży Ferrari podczas włoskich weekendów.

Ta wspaniała więź z Nikim Laudą

Historia opowiada o austriackim kierowcy, który wygrał, ale Enzo Ferrari go nie lubił. Nazywał się Niki Lauda i był kimś, kto mówił ci wszystko prosto w oczy i nie bał się powiedzieć Drake’owi, gdy jego samochody nie były na stanie, by rywalizować o mistrzostwo świata. Lauda jednak nigdy nie porzucił więzi uczuciowej z Maranello, nawet w najtrudniejszych chwilach swojego życia. Więź między nim a stajnią Enzo pozostała niemal identyczna, do tego stopnia, że ​​na pochówek poprosił tylko o jedną rzecz. Niki poprosił jako życzenie, aby został pochowany w kombinezonach Ferrari, w których zdobył dwa ze swoich trzech tytułów mistrza świata w Formule 1.

Austriak i Lewis Hamilton pracowali razem w złotych latach Mercedesa. Lauda był honorowym prezesem niemieckiego zespołu, a także mniejszościowym udziałowcem. Niki zawsze podróżował z zespołem i pomagał angielskiemu kolarzowi wyjść z trudnych chwil. Ich więź staje się coraz bliższa do tego stopnia, że ​​Hamilton pojechał na GP Monte Carlo w 2019 r., tym, które odbyło się bezpośrednio po śmierci mistrza Austrii, z repliką kasku, aby złożyć mu hołd. Lauda z pewnością rozmawiał z Hamiltonem na temat pracy w Ferrari, być może pośrednio zachęcając go do zaangażowania się w sprawę włoskiego zespołu. Myślę, że z pewnością wyjaśnił mu, co to znaczy wygrywać na czerwono, gdzie nie wygrywa się dla drużyny, ale dla całego narodu.

Ferrari było krokiem, którego brakowało Lewisowi Hamiltonowi

Jak powiedzieliśmy, Lauda zdobył dwa tytuły z włoską firmą, a drugi z McLarenem. Hamilton zdobył jeden ze swoich siedmiu tytułów mistrza świata z domem Woking; dlatego brakuje mu tego z Prancing Horse, który miałby „podobną historię” do historii Niki. Kolejnym momentem, który przychodzi mi na myśl z wczoraj, jest stary wywiad z Michaelem Schumacherem. Mistrz krzyżacki powiedział, że jego rekordy zostaną pobite i widział w Hamilton kierowcę zdolnego do takiego wyczynu. Dziś Lewis jest kierowcą odnoszącym największe sukcesy w historii, ale podobnie jak Michael ma siedem koron i goni ósmą. Najbardziej utytułowany kierowca w historii w najbardziej utytułowanym zespole w historii, ten nowy rozdział pisze się sam. Fani Ferrari marzą, że Czarny Król spróbuje w misji. To zacznie się jednak w 2025 roku, teraz trzeba już myśleć o roku 2024, który rozpocznie się dokładnie za miesiąc. Zespół będzie musiał, jeśli to możliwe, przewidzieć powrót do tytułu wraz z Charlesem Leclercem i odchodzącym Carlosem Sainzem. Rok czekania, zanim zobaczyłem jedną z najbardziej niesamowitych par w historii Formuły 1.

FOTO: społeczna Formuła 1

Urok Ferrari i silna więź z Nikim Laudą

Czwartek, 1 lutego, był pełen wrażeń, wraz z oficjalnym ogłoszeniem jednego z największych ślubów w historii Formuły 1. Przybycie Lewisa Hamiltona do Ferrari począwszy od 2025 roku jest jednym z tych, które robią hałas i pokazują, że urok rudowłosej nigdy się nie kończy. Projekt Maranello nie jest obecnie najlepszy, ale kiedy zadzwoni, kierowcy raczej nie będą mogli odmówić. Hamilton mógł zostać w Mercedesie i być może spróbować przywrócić w centrum uwagi samochód, który uczynił go fenomenem, ale zdecydował się jechać tam, gdzie jego oczy nigdy nie przestały patrzeć. Oprócz tego istnieje więź, którą stworzył z Nikim Laudą, co z pewnością pomogło w jego wyborze.

Miodowe słowa do Ferrari

Od wczoraj umysł nie robi nic innego, jak tylko przywołuje wiele krótkich klipów, na których brytyjski kierowca zbliżał się do Ferrari. Jego deklaracje zawsze były słodkie, nawet jeśli podczas rozgrywania tytułu jego słowa były oczywiście wojownicze. To normalna rzecz, także dlatego, że celem jest zwycięstwo, a w tamtych czasach Mercedes był prawdziwym samochodem, który mógł to osiągnąć. Jedną z wielu scen, które przychodzą na myśl, jest ta z parku zamkniętego po wyścigu w Malezji 29 marca 2015 r. Dzień, w którym Sebastian Vettel wygrał swój pierwszy wyścig na Prancing Horse. Wielu powie: dlaczego ten moment? Ponieważ Lewis patrzył, jak Sebastian świętował, jakby zdobył tytuł.

Vettel wygrywał wyścigi i mistrzostwa świata, ale emocje, jakie odczuwał, gdy po raz pierwszy triumfował w Ferrari, były wyjątkowe. Ten dzień bardzo wstrząsnął Hamiltonem, który być może zrozumiał, że wygrana na czerwono ma zupełnie inny smak. Monza jest zatem matką pasji, a wraz z powrotem Imoli gdzie można znaleźć tak wspaniałe święto, jeśli nie w pięknym kraju? Kierowca zza kanału La Manche pomyśli także o tym, jak to jest być ubranym na czerwono podczas jednego z weekendów we Włoszech. Pasja i miłość fanów Prancing Horse jest wyjątkowa i być może nie do opisania. On, który uwielbia być w centrum uwagi i otrzymywać uczucia, nie mógł pozostać obojętny w obliczu tego, czego doświadczyli chorąży Ferrari podczas włoskich weekendów.

Ta wspaniała więź z Nikim Laudą

Historia opowiada o austriackim kierowcy, który wygrał, ale Enzo Ferrari go nie lubił. Nazywał się Niki Lauda i był kimś, kto mówił ci wszystko prosto w oczy i nie bał się powiedzieć Drake’owi, gdy jego samochody nie były na stanie, by rywalizować o mistrzostwo świata. Lauda jednak nigdy nie porzucił więzi uczuciowej z Maranello, nawet w najtrudniejszych chwilach swojego życia. Więź między nim a stajnią Enzo pozostała niemal identyczna, do tego stopnia, że ​​na pochówek poprosił tylko o jedną rzecz. Niki poprosił jako życzenie, aby został pochowany w kombinezonach Ferrari, w których zdobył dwa ze swoich trzech tytułów mistrza świata w Formule 1.

Austriak i Lewis Hamilton pracowali razem w złotych latach Mercedesa. Lauda był honorowym prezesem niemieckiego zespołu, a także mniejszościowym udziałowcem. Niki zawsze podróżował z zespołem i pomagał angielskiemu kolarzowi wyjść z trudnych chwil. Ich więź staje się coraz bliższa do tego stopnia, że ​​Hamilton pojechał na GP Monte Carlo w 2019 r., tym, które odbyło się bezpośrednio po śmierci mistrza Austrii, z repliką kasku, aby złożyć mu hołd. Lauda z pewnością rozmawiał z Hamiltonem na temat pracy w Ferrari, być może pośrednio zachęcając go do zaangażowania się w sprawę włoskiego zespołu. Myślę, że z pewnością wyjaśnił mu, co to znaczy wygrywać na czerwono, gdzie nie wygrywa się dla drużyny, ale dla całego narodu.

Ferrari było krokiem, którego brakowało Lewisowi Hamiltonowi

Jak powiedzieliśmy, Lauda zdobył dwa tytuły z włoską firmą, a drugi z McLarenem. Hamilton zdobył jeden ze swoich siedmiu tytułów mistrza świata z domem Woking; dlatego brakuje mu tego z Prancing Horse, który miałby „podobną historię” do historii Niki. Kolejnym momentem, który przychodzi mi na myśl z wczoraj, jest stary wywiad z Michaelem Schumacherem. Mistrz krzyżacki powiedział, że jego rekordy zostaną pobite i widział w Hamilton kierowcę zdolnego do takiego wyczynu. Dziś Lewis jest kierowcą odnoszącym największe sukcesy w historii, ale podobnie jak Michael ma siedem koron i goni ósmą. Najbardziej utytułowany kierowca w historii w najbardziej utytułowanym zespole w historii, ten nowy rozdział pisze się sam. Fani Ferrari marzą, że Czarny Król spróbuje w misji. To zacznie się jednak w 2025 roku, teraz trzeba już myśleć o roku 2024, który rozpocznie się dokładnie za miesiąc. Zespół będzie musiał, jeśli to możliwe, przewidzieć powrót do tytułu wraz z Charlesem Leclercem i odchodzącym Carlosem Sainzem. Rok czekania, zanim zobaczyłem jedną z najbardziej niesamowitych par w historii Formuły 1.

FOTO: społeczna Formuła 1

Urok Ferrari i silna więź z Nikim Laudą

Czwartek, 1 lutego, był pełen wrażeń, wraz z oficjalnym ogłoszeniem jednego z największych ślubów w historii Formuły 1. Przybycie Lewisa Hamiltona do Ferrari począwszy od 2025 roku jest jednym z tych, które robią hałas i pokazują, że urok rudowłosej nigdy się nie kończy. Projekt Maranello nie jest obecnie najlepszy, ale kiedy zadzwoni, kierowcy raczej nie będą mogli odmówić. Hamilton mógł zostać w Mercedesie i być może spróbować przywrócić w centrum uwagi samochód, który uczynił go fenomenem, ale zdecydował się jechać tam, gdzie jego oczy nigdy nie przestały patrzeć. Oprócz tego istnieje więź, którą stworzył z Nikim Laudą, co z pewnością pomogło w jego wyborze.

Miodowe słowa do Ferrari

Od wczoraj umysł nie robi nic innego, jak tylko przywołuje wiele krótkich klipów, na których brytyjski kierowca zbliżał się do Ferrari. Jego deklaracje zawsze były słodkie, nawet jeśli podczas rozgrywania tytułu jego słowa były oczywiście wojownicze. To normalna rzecz, także dlatego, że celem jest zwycięstwo, a w tamtych czasach Mercedes był prawdziwym samochodem, który mógł to osiągnąć. Jedną z wielu scen, które przychodzą na myśl, jest ta z parku zamkniętego po wyścigu w Malezji 29 marca 2015 r. Dzień, w którym Sebastian Vettel wygrał swój pierwszy wyścig na Prancing Horse. Wielu powie: dlaczego ten moment? Ponieważ Lewis patrzył, jak Sebastian świętował, jakby zdobył tytuł.

Vettel wygrywał wyścigi i mistrzostwa świata, ale emocje, jakie odczuwał, gdy po raz pierwszy triumfował w Ferrari, były wyjątkowe. Ten dzień bardzo wstrząsnął Hamiltonem, który być może zrozumiał, że wygrana na czerwono ma zupełnie inny smak. Monza jest zatem matką pasji, a wraz z powrotem Imoli gdzie można znaleźć tak wspaniałe święto, jeśli nie w pięknym kraju? Kierowca zza kanału La Manche pomyśli także o tym, jak to jest być ubranym na czerwono podczas jednego z weekendów we Włoszech. Pasja i miłość fanów Prancing Horse jest wyjątkowa i być może nie do opisania. On, który uwielbia być w centrum uwagi i otrzymywać uczucia, nie mógł pozostać obojętny w obliczu tego, czego doświadczyli chorąży Ferrari podczas włoskich weekendów.

Ta wspaniała więź z Nikim Laudą

Historia opowiada o austriackim kierowcy, który wygrał, ale Enzo Ferrari go nie lubił. Nazywał się Niki Lauda i był kimś, kto mówił ci wszystko prosto w oczy i nie bał się powiedzieć Drake’owi, gdy jego samochody nie były na stanie, by rywalizować o mistrzostwo świata. Lauda jednak nigdy nie porzucił więzi uczuciowej z Maranello, nawet w najtrudniejszych chwilach swojego życia. Więź między nim a stajnią Enzo pozostała niemal identyczna, do tego stopnia, że ​​na pochówek poprosił tylko o jedną rzecz. Niki poprosił jako życzenie, aby został pochowany w kombinezonach Ferrari, w których zdobył dwa ze swoich trzech tytułów mistrza świata w Formule 1.

Austriak i Lewis Hamilton pracowali razem w złotych latach Mercedesa. Lauda był honorowym prezesem niemieckiego zespołu, a także mniejszościowym udziałowcem. Niki zawsze podróżował z zespołem i pomagał angielskiemu kolarzowi wyjść z trudnych chwil. Ich więź staje się coraz bliższa do tego stopnia, że ​​Hamilton pojechał na GP Monte Carlo w 2019 r., tym, które odbyło się bezpośrednio po śmierci mistrza Austrii, z repliką kasku, aby złożyć mu hołd. Lauda z pewnością rozmawiał z Hamiltonem na temat pracy w Ferrari, być może pośrednio zachęcając go do zaangażowania się w sprawę włoskiego zespołu. Myślę, że z pewnością wyjaśnił mu, co to znaczy wygrywać na czerwono, gdzie nie wygrywa się dla drużyny, ale dla całego narodu.

Ferrari było krokiem, którego brakowało Lewisowi Hamiltonowi

Jak powiedzieliśmy, Lauda zdobył dwa tytuły z włoską firmą, a drugi z McLarenem. Hamilton zdobył jeden ze swoich siedmiu tytułów mistrza świata z domem Woking; dlatego brakuje mu tego z Prancing Horse, który miałby „podobną historię” do historii Niki. Kolejnym momentem, który przychodzi mi na myśl z wczoraj, jest stary wywiad z Michaelem Schumacherem. Mistrz krzyżacki powiedział, że jego rekordy zostaną pobite i widział w Hamilton kierowcę zdolnego do takiego wyczynu. Dziś Lewis jest kierowcą odnoszącym największe sukcesy w historii, ale podobnie jak Michael ma siedem koron i goni ósmą. Najbardziej utytułowany kierowca w historii w najbardziej utytułowanym zespole w historii, ten nowy rozdział pisze się sam. Fani Ferrari marzą, że Czarny Król spróbuje w misji. To zacznie się jednak w 2025 roku, teraz trzeba już myśleć o roku 2024, który rozpocznie się dokładnie za miesiąc. Zespół będzie musiał, jeśli to możliwe, przewidzieć powrót do tytułu wraz z Charlesem Leclercem i odchodzącym Carlosem Sainzem. Rok czekania, zanim zobaczyłem jedną z najbardziej niesamowitych par w historii Formuły 1.

FOTO: społeczna Formuła 1

Urok Ferrari i silna więź z Nikim Laudą

Czwartek, 1 lutego, był pełen wrażeń, wraz z oficjalnym ogłoszeniem jednego z największych ślubów w historii Formuły 1. Przybycie Lewisa Hamiltona do Ferrari począwszy od 2025 roku jest jednym z tych, które robią hałas i pokazują, że urok rudowłosej nigdy się nie kończy. Projekt Maranello nie jest obecnie najlepszy, ale kiedy zadzwoni, kierowcy raczej nie będą mogli odmówić. Hamilton mógł zostać w Mercedesie i być może spróbować przywrócić w centrum uwagi samochód, który uczynił go fenomenem, ale zdecydował się jechać tam, gdzie jego oczy nigdy nie przestały patrzeć. Oprócz tego istnieje więź, którą stworzył z Nikim Laudą, co z pewnością pomogło w jego wyborze.

Miodowe słowa do Ferrari

Od wczoraj umysł nie robi nic innego, jak tylko przywołuje wiele krótkich klipów, na których brytyjski kierowca zbliżał się do Ferrari. Jego deklaracje zawsze były słodkie, nawet jeśli podczas rozgrywania tytułu jego słowa były oczywiście wojownicze. To normalna rzecz, także dlatego, że celem jest zwycięstwo, a w tamtych czasach Mercedes był prawdziwym samochodem, który mógł to osiągnąć. Jedną z wielu scen, które przychodzą na myśl, jest ta z parku zamkniętego po wyścigu w Malezji 29 marca 2015 r. Dzień, w którym Sebastian Vettel wygrał swój pierwszy wyścig na Prancing Horse. Wielu powie: dlaczego ten moment? Ponieważ Lewis patrzył, jak Sebastian świętował, jakby zdobył tytuł.

Vettel wygrywał wyścigi i mistrzostwa świata, ale emocje, jakie odczuwał, gdy po raz pierwszy triumfował w Ferrari, były wyjątkowe. Ten dzień bardzo wstrząsnął Hamiltonem, który być może zrozumiał, że wygrana na czerwono ma zupełnie inny smak. Monza jest zatem matką pasji, a wraz z powrotem Imoli gdzie można znaleźć tak wspaniałe święto, jeśli nie w pięknym kraju? Kierowca zza kanału La Manche pomyśli także o tym, jak to jest być ubranym na czerwono podczas jednego z weekendów we Włoszech. Pasja i miłość fanów Prancing Horse jest wyjątkowa i być może nie do opisania. On, który uwielbia być w centrum uwagi i otrzymywać uczucia, nie mógł pozostać obojętny w obliczu tego, czego doświadczyli chorąży Ferrari podczas włoskich weekendów.

Ta wspaniała więź z Nikim Laudą

Historia opowiada o austriackim kierowcy, który wygrał, ale Enzo Ferrari go nie lubił. Nazywał się Niki Lauda i był kimś, kto mówił ci wszystko prosto w oczy i nie bał się powiedzieć Drake’owi, gdy jego samochody nie były na stanie, by rywalizować o mistrzostwo świata. Lauda jednak nigdy nie porzucił więzi uczuciowej z Maranello, nawet w najtrudniejszych chwilach swojego życia. Więź między nim a stajnią Enzo pozostała niemal identyczna, do tego stopnia, że ​​na pochówek poprosił tylko o jedną rzecz. Niki poprosił jako życzenie, aby został pochowany w kombinezonach Ferrari, w których zdobył dwa ze swoich trzech tytułów mistrza świata w Formule 1.

Austriak i Lewis Hamilton pracowali razem w złotych latach Mercedesa. Lauda był honorowym prezesem niemieckiego zespołu, a także mniejszościowym udziałowcem. Niki zawsze podróżował z zespołem i pomagał angielskiemu kolarzowi wyjść z trudnych chwil. Ich więź staje się coraz bliższa do tego stopnia, że ​​Hamilton pojechał na GP Monte Carlo w 2019 r., tym, które odbyło się bezpośrednio po śmierci mistrza Austrii, z repliką kasku, aby złożyć mu hołd. Lauda z pewnością rozmawiał z Hamiltonem na temat pracy w Ferrari, być może pośrednio zachęcając go do zaangażowania się w sprawę włoskiego zespołu. Myślę, że z pewnością wyjaśnił mu, co to znaczy wygrywać na czerwono, gdzie nie wygrywa się dla drużyny, ale dla całego narodu.

Ferrari było krokiem, którego brakowało Lewisowi Hamiltonowi

Jak powiedzieliśmy, Lauda zdobył dwa tytuły z włoską firmą, a drugi z McLarenem. Hamilton zdobył jeden ze swoich siedmiu tytułów mistrza świata z domem Woking; dlatego brakuje mu tego z Prancing Horse, który miałby „podobną historię” do historii Niki. Kolejnym momentem, który przychodzi mi na myśl z wczoraj, jest stary wywiad z Michaelem Schumacherem. Mistrz krzyżacki powiedział, że jego rekordy zostaną pobite i widział w Hamilton kierowcę zdolnego do takiego wyczynu. Dziś Lewis jest kierowcą odnoszącym największe sukcesy w historii, ale podobnie jak Michael ma siedem koron i goni ósmą. Najbardziej utytułowany kierowca w historii w najbardziej utytułowanym zespole w historii, ten nowy rozdział pisze się sam. Fani Ferrari marzą, że Czarny Król spróbuje w misji. To zacznie się jednak w 2025 roku, teraz trzeba już myśleć o roku 2024, który rozpocznie się dokładnie za miesiąc. Zespół będzie musiał, jeśli to możliwe, przewidzieć powrót do tytułu wraz z Charlesem Leclercem i odchodzącym Carlosem Sainzem. Rok czekania, zanim zobaczyłem jedną z najbardziej niesamowitych par w historii Formuły 1.

FOTO: społeczna Formuła 1

Urok Ferrari i silna więź z Nikim Laudą

Czwartek, 1 lutego, był pełen wrażeń, wraz z oficjalnym ogłoszeniem jednego z największych ślubów w historii Formuły 1. Przybycie Lewisa Hamiltona do Ferrari począwszy od 2025 roku jest jednym z tych, które robią hałas i pokazują, że urok rudowłosej nigdy się nie kończy. Projekt Maranello nie jest obecnie najlepszy, ale kiedy zadzwoni, kierowcy raczej nie będą mogli odmówić. Hamilton mógł zostać w Mercedesie i być może spróbować przywrócić w centrum uwagi samochód, który uczynił go fenomenem, ale zdecydował się jechać tam, gdzie jego oczy nigdy nie przestały patrzeć. Oprócz tego istnieje więź, którą stworzył z Nikim Laudą, co z pewnością pomogło w jego wyborze.

Miodowe słowa do Ferrari

Od wczoraj umysł nie robi nic innego, jak tylko przywołuje wiele krótkich klipów, na których brytyjski kierowca zbliżał się do Ferrari. Jego deklaracje zawsze były słodkie, nawet jeśli podczas rozgrywania tytułu jego słowa były oczywiście wojownicze. To normalna rzecz, także dlatego, że celem jest zwycięstwo, a w tamtych czasach Mercedes był prawdziwym samochodem, który mógł to osiągnąć. Jedną z wielu scen, które przychodzą na myśl, jest ta z parku zamkniętego po wyścigu w Malezji 29 marca 2015 r. Dzień, w którym Sebastian Vettel wygrał swój pierwszy wyścig na Prancing Horse. Wielu powie: dlaczego ten moment? Ponieważ Lewis patrzył, jak Sebastian świętował, jakby zdobył tytuł.

Vettel wygrywał wyścigi i mistrzostwa świata, ale emocje, jakie odczuwał, gdy po raz pierwszy triumfował w Ferrari, były wyjątkowe. Ten dzień bardzo wstrząsnął Hamiltonem, który być może zrozumiał, że wygrana na czerwono ma zupełnie inny smak. Monza jest zatem matką pasji, a wraz z powrotem Imoli gdzie można znaleźć tak wspaniałe święto, jeśli nie w pięknym kraju? Kierowca zza kanału La Manche pomyśli także o tym, jak to jest być ubranym na czerwono podczas jednego z weekendów we Włoszech. Pasja i miłość fanów Prancing Horse jest wyjątkowa i być może nie do opisania. On, który uwielbia być w centrum uwagi i otrzymywać uczucia, nie mógł pozostać obojętny w obliczu tego, czego doświadczyli chorąży Ferrari podczas włoskich weekendów.

Ta wspaniała więź z Nikim Laudą

Historia opowiada o austriackim kierowcy, który wygrał, ale Enzo Ferrari go nie lubił. Nazywał się Niki Lauda i był kimś, kto mówił ci wszystko prosto w oczy i nie bał się powiedzieć Drake’owi, gdy jego samochody nie były na stanie, by rywalizować o mistrzostwo świata. Lauda jednak nigdy nie porzucił więzi uczuciowej z Maranello, nawet w najtrudniejszych chwilach swojego życia. Więź między nim a stajnią Enzo pozostała niemal identyczna, do tego stopnia, że ​​na pochówek poprosił tylko o jedną rzecz. Niki poprosił jako życzenie, aby został pochowany w kombinezonach Ferrari, w których zdobył dwa ze swoich trzech tytułów mistrza świata w Formule 1.

Austriak i Lewis Hamilton pracowali razem w złotych latach Mercedesa. Lauda był honorowym prezesem niemieckiego zespołu, a także mniejszościowym udziałowcem. Niki zawsze podróżował z zespołem i pomagał angielskiemu kolarzowi wyjść z trudnych chwil. Ich więź staje się coraz bliższa do tego stopnia, że ​​Hamilton pojechał na GP Monte Carlo w 2019 r., tym, które odbyło się bezpośrednio po śmierci mistrza Austrii, z repliką kasku, aby złożyć mu hołd. Lauda z pewnością rozmawiał z Hamiltonem na temat pracy w Ferrari, być może pośrednio zachęcając go do zaangażowania się w sprawę włoskiego zespołu. Myślę, że z pewnością wyjaśnił mu, co to znaczy wygrywać na czerwono, gdzie nie wygrywa się dla drużyny, ale dla całego narodu.

Ferrari było krokiem, którego brakowało Lewisowi Hamiltonowi

Jak powiedzieliśmy, Lauda zdobył dwa tytuły z włoską firmą, a drugi z McLarenem. Hamilton zdobył jeden ze swoich siedmiu tytułów mistrza świata z domem Woking; dlatego brakuje mu tego z Prancing Horse, który miałby „podobną historię” do historii Niki. Kolejnym momentem, który przychodzi mi na myśl z wczoraj, jest stary wywiad z Michaelem Schumacherem. Mistrz krzyżacki powiedział, że jego rekordy zostaną pobite i widział w Hamilton kierowcę zdolnego do takiego wyczynu. Dziś Lewis jest kierowcą odnoszącym największe sukcesy w historii, ale podobnie jak Michael ma siedem koron i goni ósmą. Najbardziej utytułowany kierowca w historii w najbardziej utytułowanym zespole w historii, ten nowy rozdział pisze się sam. Fani Ferrari marzą, że Czarny Król spróbuje w misji. To zacznie się jednak w 2025 roku, teraz trzeba już myśleć o roku 2024, który rozpocznie się dokładnie za miesiąc. Zespół będzie musiał, jeśli to możliwe, przewidzieć powrót do tytułu wraz z Charlesem Leclercem i odchodzącym Carlosem Sainzem. Rok czekania, zanim zobaczyłem jedną z najbardziej niesamowitych par w historii Formuły 1.

FOTO: społeczna Formuła 1

Urok Ferrari i silna więź z Nikim Laudą

Czwartek, 1 lutego, był pełen wrażeń, wraz z oficjalnym ogłoszeniem jednego z największych ślubów w historii Formuły 1. Przybycie Lewisa Hamiltona do Ferrari począwszy od 2025 roku jest jednym z tych, które robią hałas i pokazują, że urok rudowłosej nigdy się nie kończy. Projekt Maranello nie jest obecnie najlepszy, ale kiedy zadzwoni, kierowcy raczej nie będą mogli odmówić. Hamilton mógł zostać w Mercedesie i być może spróbować przywrócić w centrum uwagi samochód, który uczynił go fenomenem, ale zdecydował się jechać tam, gdzie jego oczy nigdy nie przestały patrzeć. Oprócz tego istnieje więź, którą stworzył z Nikim Laudą, co z pewnością pomogło w jego wyborze.

Miodowe słowa do Ferrari

Od wczoraj umysł nie robi nic innego, jak tylko przywołuje wiele krótkich klipów, na których brytyjski kierowca zbliżał się do Ferrari. Jego deklaracje zawsze były słodkie, nawet jeśli podczas rozgrywania tytułu jego słowa były oczywiście wojownicze. To normalna rzecz, także dlatego, że celem jest zwycięstwo, a w tamtych czasach Mercedes był prawdziwym samochodem, który mógł to osiągnąć. Jedną z wielu scen, które przychodzą na myśl, jest ta z parku zamkniętego po wyścigu w Malezji 29 marca 2015 r. Dzień, w którym Sebastian Vettel wygrał swój pierwszy wyścig na Prancing Horse. Wielu powie: dlaczego ten moment? Ponieważ Lewis patrzył, jak Sebastian świętował, jakby zdobył tytuł.

Vettel wygrywał wyścigi i mistrzostwa świata, ale emocje, jakie odczuwał, gdy po raz pierwszy triumfował w Ferrari, były wyjątkowe. Ten dzień bardzo wstrząsnął Hamiltonem, który być może zrozumiał, że wygrana na czerwono ma zupełnie inny smak. Monza jest zatem matką pasji, a wraz z powrotem Imoli gdzie można znaleźć tak wspaniałe święto, jeśli nie w pięknym kraju? Kierowca zza kanału La Manche pomyśli także o tym, jak to jest być ubranym na czerwono podczas jednego z weekendów we Włoszech. Pasja i miłość fanów Prancing Horse jest wyjątkowa i być może nie do opisania. On, który uwielbia być w centrum uwagi i otrzymywać uczucia, nie mógł pozostać obojętny w obliczu tego, czego doświadczyli chorąży Ferrari podczas włoskich weekendów.

Ta wspaniała więź z Nikim Laudą

Historia opowiada o austriackim kierowcy, który wygrał, ale Enzo Ferrari go nie lubił. Nazywał się Niki Lauda i był kimś, kto mówił ci wszystko prosto w oczy i nie bał się powiedzieć Drake’owi, gdy jego samochody nie były na stanie, by rywalizować o mistrzostwo świata. Lauda jednak nigdy nie porzucił więzi uczuciowej z Maranello, nawet w najtrudniejszych chwilach swojego życia. Więź między nim a stajnią Enzo pozostała niemal identyczna, do tego stopnia, że ​​na pochówek poprosił tylko o jedną rzecz. Niki poprosił jako życzenie, aby został pochowany w kombinezonach Ferrari, w których zdobył dwa ze swoich trzech tytułów mistrza świata w Formule 1.

Austriak i Lewis Hamilton pracowali razem w złotych latach Mercedesa. Lauda był honorowym prezesem niemieckiego zespołu, a także mniejszościowym udziałowcem. Niki zawsze podróżował z zespołem i pomagał angielskiemu kolarzowi wyjść z trudnych chwil. Ich więź staje się coraz bliższa do tego stopnia, że ​​Hamilton pojechał na GP Monte Carlo w 2019 r., tym, które odbyło się bezpośrednio po śmierci mistrza Austrii, z repliką kasku, aby złożyć mu hołd. Lauda z pewnością rozmawiał z Hamiltonem na temat pracy w Ferrari, być może pośrednio zachęcając go do zaangażowania się w sprawę włoskiego zespołu. Myślę, że z pewnością wyjaśnił mu, co to znaczy wygrywać na czerwono, gdzie nie wygrywa się dla drużyny, ale dla całego narodu.

Ferrari było krokiem, którego brakowało Lewisowi Hamiltonowi

Jak powiedzieliśmy, Lauda zdobył dwa tytuły z włoską firmą, a drugi z McLarenem. Hamilton zdobył jeden ze swoich siedmiu tytułów mistrza świata z domem Woking; dlatego brakuje mu tego z Prancing Horse, który miałby „podobną historię” do historii Niki. Kolejnym momentem, który przychodzi mi na myśl z wczoraj, jest stary wywiad z Michaelem Schumacherem. Mistrz krzyżacki powiedział, że jego rekordy zostaną pobite i widział w Hamilton kierowcę zdolnego do takiego wyczynu. Dziś Lewis jest kierowcą odnoszącym największe sukcesy w historii, ale podobnie jak Michael ma siedem koron i goni ósmą. Najbardziej utytułowany kierowca w historii w najbardziej utytułowanym zespole w historii, ten nowy rozdział pisze się sam. Fani Ferrari marzą, że Czarny Król spróbuje w misji. To zacznie się jednak w 2025 roku, teraz trzeba już myśleć o roku 2024, który rozpocznie się dokładnie za miesiąc. Zespół będzie musiał, jeśli to możliwe, przewidzieć powrót do tytułu wraz z Charlesem Leclercem i odchodzącym Carlosem Sainzem. Rok czekania, zanim zobaczyłem jedną z najbardziej niesamowitych par w historii Formuły 1.

FOTO: społeczna Formuła 1