Te mistrzostwa MotoGP nie zakończyły się dobrze dla Marco Bezzecchiego, który po kilku zakrętach wycofał się z wyścigu w Walencji z powodu kontaktu spowodowanego przez Marca Marqueza. Wielka szkoda, bo chciał dobrze zakończyć sezon 2023, co było bardzo pozytywne dla niego i zespołu Mooney VR46. Trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej to niezwykły wynik.
MotoGP Walencja, Bezzecchi o wyścigu i sezonie
Zawodnik z Romagny wyraził ubolewanie z powodu niedzielnego przebiegu wydarzeń i zrzucił winę na Marqueza: „Niestety dla mnie – powiedział Motosan.es – było bardzo krótko. Marc zdecydował się zakończyć mój wyścig na trzecim zakręcie. Zrobił to samo, co w Tajlandii: uderzył mnie od tyłu. Problem w tym, że tym razem uderzył mnie trochę mocniej i sprawił, że bardzo szybko upadłem. Poza tym zostałem ranny. Bolała mnie lewa stopa i ramię. Nie ma nic innego do powiedzenia„.
Ogólnie rzecz biorąc, jest jednak zadowolenie z sezonu: „Jestem naprawdę szczęśliwy. Trzecie miejsce to świetny wynik zarówno dla mnie, jak i dla zespołu. Chciałem zakończyć pozytywnie, niestety Marc odebrał mi tę szansę. Jestem jednak zadowolony z pracy, którą wykonaliśmy. Trzy zwycięstwa w wyścigach, jedno w sprincie, trzynaście podium. Nie mogę narzekać. Współpracuje ze mną fantastyczna grupa ludzi„.
Krytyka Marqueza i komisarzy
Bezzecchi ostro skrytykował przyszłego zawodnika zespołu Gresini: „Jego styl jazdy to coś, czego nie trzeba wyjaśniać. Co ciekawe, nie pokazali nawet powtórki zdarzenia. Było bardzo brudno. Ale to Marquez, nikt nie jest przeciwko niemu. Jest najbrudniejszym zawodnikiem w MotoGP„.
Ma to także swoje zdanie w panelu stewardów, który nie nałożył żadnych sankcji na Marqueza: „Zbadali – wyjaśnia – ale jak zwykle nic nie zrobili. Dla nich jest to zawsze posunięcie konkurencyjne. Problem w tym, że to Marquez. Widzieliśmy to w sobotę z Jorge i podczas wyścigu ze mną, a także w Tajlandii. Jeśli rozbijesz innego zawodnika, będziesz potrzebować kary. Wyścig trwa 27 okrążeń i przez ciebie upadłem na trzecim zakręcie. Myślę, że zasługujesz na karę. Próbowałem rozmawiać z komisarzami, ale oni nie chcieli ze mną rozmawiać. Próbowałem rozmawiać z Carlosem Ezpeletą, ale on też nie chciał ze mną rozmawiać. Więc poszedłem szukać Marca„.
Marquez w pełni dołączy do rodziny Ducati w 2024 roku, a Bezzecchi nie oczekuje od niego wszystkiego, co najlepsze, jeśli chodzi o zachowanie: „Nie będzie szanował zawodników Ducati. Ale zrobię to samo„.
Zdjęcie: Zespół wyścigowy VR46