Okres jesienny oznacza koniec właśnie zakończonego sezonu motocyklowego i po Eicmie myślimy o sezonie 2024, z pierwszymi zimowymi testami. Targi w Mediolanie to doskonała okazja dla producentów motocykli, aby zwrócić uwagę na motocykle, które wzięły udział w mistrzostwach, jeszcze bardziej rzucając światło na bohaterów, którzy przywieźli do domu zwycięstwa i ważne wyniki. Na stoisku Yamahy można było podziwiać R6 Simone Corsi, zdobywcy tytułu włoskiego CIV Supersport NG, należącego do zespołu AltoGo.
Poza wyobraźnią
Dokładnie w tym momencie, gdy patrzyłem na to na piedestale w towarzystwie R1 Superbikes z Razgatlioglu, Rea, M1 z Quartararo i mistrza EWC R1 z zespołu Yart, nigdy bym nie przypuszczał, że przez kilka dni później miałbym okazję wypróbować to bezpośrednio na torze. Organizatorem tego testu był Giovanni Altomonte, właściciel Team AltoGo na nowym torze Circuito Tazio Nuvolari w Cervesina (PV). Pomimo pewnych zakłóceń, które miały miejsce w pobliżu, pogoda sprzyjała torowi, zanurzonemu w wiejskiej scenerii Pawii, w cichy jesienny dzień. Słońce chowało się za chmurami, prawie nieśmiałe, a temperatura wynosiła 11 stopni; nie mogę powstrzymać się od powrotu wspomnieniami do testu wykonanego latem w Imoli, kiedy było 38 stopni, a percepcja była bliska magmowej. Spotkanie z technikami przed testami odbyło się w odnowionym gospodarstwie, które stanowi tło w przeciwieństwie do nowo asfaltowanego terenu, gotowego do inauguracji na następny sezon.
R6 nigdy nie przestaje zadziwiać
Prawdziwym bohaterem tego dnia był tegoroczny mistrz CIV Supersport 600 Yamaha R6. Giovanni Altomonte bardzo chciał poddać się testom swojego roweru, miał tylko tyle czasu, aby założyć kask i kombinezon i jechać na tor! Już na pierwszy rzut oka możemy się spodziewać, że motocykl przygotowany na mistrzostwa będzie trudniejszy w prowadzeniu, eksploatacji i interpretacji niż oryginalna Yamaha R6 czy GYTR. Ilu „entuzjastów toru” dokonuje tysiąca zmian w swoim rowerze, powodując, że jest on zbyt „pchany”, a następnie decyduje się na cofnięcie kilku kroków i powrót do pierwotnej konfiguracji? Zapomnij o tym, ponieważ R6 Team AltoGo to rower, który rozwiewa wszystkie te uprzedzenia. Bycie częścią utytułowanego zespołu, przynajmniej przez jeden dzień, sprawiło, że dotknąłem nieba.
Symfonia czterocylindrowa
Zacznijmy najpierw od głównego bohatera, czyli silnika. Faktycznie daje się słyszeć i naprawdę krzyczy, jak potrafi tylko sześćset japońskich czterocylindrowych silników, bez wątpienia jednym z najpiękniejszych dźwięków w świecie motocykli. Na prostej nie wygląda to na sześćsetkę, taki jest moment obrotowy i moc, jakie generuje deklarowane przez zespół 139 koni mechanicznych. To R6 bardziej przypomina 750. Słowami trudno opisać emocje, jakie odczuwa się w siodle, gdy słyszy się wrzask silnika, maksymalna moc silnika jest w rzeczywistości bardzo wysoka. Wheelie na wyjściu z zakrętu jest zawsze gotowy do ucieczki, ale czy nie było to sześćset? Skoro już o zmianach mowa, elektroniczna skrzynia biegów z dwukierunkowym szybkozłączem jest równie delikatna co precyzyjna, wystarczy lekkie dotknięcie, żeby zredukować lub zwiększyć biegi (jak miło jest korzystać ze skrzyni biegów wstecznego). Różnica w stosunku do pierwowzoru jest naprawdę kolosalna i pozwala pilotowi nie stracić nawet ułamka sekundy.
Małe hamowanie silnikiem
Na końcu prostej, jakby niespodzianek było mało, w grę wchodzą hamulce. Zwykle nie spodziewasz się tak szybkiego i zdecydowanego hamowania. Niewiarygodne jest uświadomienie sobie, jak bardzo ten rower może hamować. Mechanik z zespołu AltoGo wyjaśnił mi, że elektronika tego roweru wyścigowego, podobnie jak innych, nie ingeruje zbytnio w hamowanie silnikiem, a wręcz pozwala na jak największy poślizg, aby ułatwić pokonywanie zakrętów.
Daj się ponieść entuzjazmowi
Możliwość jazdy na tym torze włoskiej mistrzyni Yamahy jest ekscytująca. Układ Cervesina idealnie wpasowuje się w ten XVII wiek, dlatego łatwo nabrać pewności. Chociaż w dwóch ostatnich testach (patrz tutaj) stwierdziłem, że R6 z pakietem GYTR jest zbyt obciążony z przodu, tym razem postawa w siodle była bardziej zrównoważona, być może także dzięki temu, że jestem mniej więcej wysoki jak Simone Corsi. Krótko mówiąc, to, co wcześniej przypisywałem R6, zostało wywrócone do góry nogami przez R6 Campione d’Italia, to dwa zupełnie różne motocykle. Silnik, który pcha nawet na niskich obrotach, precyzyjna i delikatna skrzynia biegów, łatwiejsza pozycja do jazdy, nie wspominając o mocy hamulców i całego podwozia, sprawiają, że wszystko jest prostsze i przyjemniejsze.
Cervesina, tor, który Cię zaskakuje
Ten nowy 8-zakrętowy tor, choć może wydawać się krótki, jest torem nadającym się do dobrego treningu zarówno z siedemnastymi, jak i tysięcznymi, tor jest naprawdę szeroki i na niektórych odcinkach może przypominać Misano (krzywa zachodu słońca). Nie męczy i nie chce się już więcej wychodzić, cały projekt jest naprawdę ciekawy i przemyślany, w rzeczywistości na padoku ustawiono baldachim (niezbędny przed palącym letnim słońcem) wyposażony w kolumny elektryczne.
Zespół AltoGo patrzy daleko w przyszłość
Giovanni Altomonte oprócz tego, że jest właścicielem tego zespołu Yamahy, jest jego prawdziwą esencją. Udostępnienie roweru mistrza Włoch nam, zwykłym śmiertelnikom, do testu, wcale nie jest oczywiste. Ale Giovanni nie traci czasu na rozmowy, wie, że jedynym sposobem na wykazanie ważności jego pojazdu jest jazda na torze. Podczas konferencji prasowej na sezon 2024 zaprezentowano Lorenzo Dalla Porta. Z jednej strony jest to prywatny zespół, który chce rzucić wyzwanie oficjalnym drużynom w mistrzostwach świata Supersport, z drugiej strony kolarz, który ma wielką chęć odkupienia. Zespół Altogo pokazał już, że potrafi dotrzeć na sam szczyt, pamiętamy Kevina Manfrediego, który wraz z zespołem Altomonte został mistrzem World Supersport Challenge. Z boku toru Giovanni wyglądał, jakby jechał razem z byłym mistrzem Moto3, tuż po przejęciu R6. To naprawdę niesamowite, ile pasji wkłada w tę pracę. Może lepiej byłoby powiedzieć coś przeciwnego, przecież niczego innego nie mogliśmy się spodziewać, skoro my, pasjonaci, mamy w żyłach więcej paliwa niż krwi.
Niech żyje sześćset!
Moim zdaniem, mimo że te sześćset zniknęły niemal całkowicie z cenników włoskich dealerów, to nadal mają sporo do powiedzenia w wyścigowym świecie. Byłoby mi naprawdę trudno i było by wielkim rozczarowaniem pozbawianie się pewnych dźwięków w linii prostej. Nie wspominając już o doskonałym prowadzeniu tego typu motocykli w porównaniu do motocykli o większej pojemności skokowej. To Cię nie męczy, a sprawia frajdę i nie będziesz chciał już zsiadać. Kto wie, czy w przyszłym roku nadal będę go podziwiać wśród Yamah, które liczą się na targach Eicma; Mam nadzieję. Jedyne, co muszę zrobić, to podziękować Giovanniemu Altomonte i całemu personelowi AltoGo za to wspaniałe i niezapomniane przeżycie. Do następnego razu!
Obrazy
‘
‘