F1 USA, bilans: jak zwykle Max się śmieje, Ferrari wciąż żałuje

Test numer osiemnaście F1 został zarchiwizowany, pozostawiając po sobie coś pozytywnego i coś negatywnego. Ostatecznie, jak po każdej wizycie, są tacy, którzy się uśmiechają, i tacy, którzy wychodzą rozczarowani. Zobaczmy zatem wspólnie, kto z pewnością się uśmiecha, a kto zamiast tego opuszcza GP USA przygnębiony (raport i ranking tutaj)

Od uśmiechu Verstappena po uśmiech sierżanta

Uśmiech wielki jak dom nadal nosi Max Verstappen, który odniósł swoje pięćdziesiąte zwycięstwo na amerykańskiej ziemi. To bardzo prestiżowy sukces w sezonie, w którym zawsze znajdował się na szczycie. Lando Norris również na koniec się uśmiechnął, po tym, jak miał sporo problemów podczas wyścigu. Drugie miejsce zabrane do domu i wiara, że ​​wkrótce nadejdzie pierwsze zwycięstwo. Carlos Sainz dołączył do klubu uśmiechniętych dzięki karom pomeczowym. Hiszpan zajmuje trzecie miejsce, co podium podnosi morale tak samo, jak podnosi morale dotarcie do mety przed kolegą z drużyny.

Sergio Perez również tym razem się uśmiecha, stając na skraju podium, ale częściej utrzymując się przy piłce niż podczas swoich ostatnich występów. Oczywiście jest trzech kierowców, których się nie spodziewasz, a którzy zamiast tego uśmiechają się prawie tak samo jak Verstappen po GP USA. Pierwszym z nich jest Lance Stroll, który startował z Pit Lane i wspiął się na siódme miejsce. Drugi to Yuki Tsunoda, któremu po raz pierwszy w karierze udaje się uzyskać najszybsze okrążenie w wyścigu i jednocześnie zdobywa punkty. Ostatnim z nich jest sierżant Logan, któremu udaje się zdobyć u siebie swój pierwszy punkt w Formule 1. Miejmy nadzieję, że po wielu krytyce, jaką usłyszał, będzie to punkt wyjścia dla amerykańskiego kierowcy.

Najsilniejsze są żale Hamiltona i Leclerca

Z GP USA wyraźnie wynikają dwa żale. Pierwszą z nich jest Lewis Hamilton, któremu pod koniec wyścigu prawie udało się dogonić Maxa, a następstwa wyścigu były dla niego tragiczne, gdyż otrzymał karę za nieprawidłowości na parkiecie. Jego drugie miejsce zostaje anulowane i zostaje zdyskwalifikowany z wyścigu. Ten sam los spotkał Charlesa Leclerca, któremu anulowano jego szóste miejsce w wyścigu. Po niezwykle obiecującym piątku kierowca Ferrari zauważył, że jego weekend staje się coraz gorszy. Wyścig był katastrofą, a błędy strategiczne sprawiły, że Monako spadło z podium. Dyskwalifikacja po wyścigu była nieprzewidywalna, ale wyścig naznaczony żalem też nie był zabawą.

Kolejnym wielkim żalem jest Fernando Alonso, który podobnie jak jego kolega z drużyny znalazł się w wyścigu po starcie z alei serwisowej. Jednak Hiszpan musiał w końcu wycofać się z zawodów z powodu problemów technicznych w samochodzie. Pożegnanie z ósmym miejscem, które ze względu na kary zamieniłoby się na szóste. Do grona żalów zaliczałbym także Estebana Ocona i Oscara Piastriego, ponieważ zbyt wcześnie przeszli na emeryturę z powodu kontaktu między nimi. Patrząc na kolegów z drużyny, z pewnością mogli aspirować do punktów, ale tak się nie stało.

Meksyk to kolejny przystanek po GP USA

GP USA wchodzi zatem do albumu wspomnień i od czwartku skupimy się na Meksyku. Meksyk będzie gospodarzem dziewiętnastego etapu mistrzostw świata ze świadomością, że ci, którzy dzisiaj się uśmiechną, będą chcieli to kontynuować, a ci, którzy dzisiaj są smutni, będą chcieli znaleźć siłę na meksykańskiej ziemi.

Zdjęcie: zaczerpnięte z mediów społecznościowych Maxa Verstappena

F1 USA, bilans: jak zwykle Max się śmieje, Ferrari wciąż żałuje

Test numer osiemnaście F1 został zarchiwizowany, pozostawiając po sobie coś pozytywnego i coś negatywnego. Ostatecznie, jak po każdej wizycie, są tacy, którzy się uśmiechają, i tacy, którzy wychodzą rozczarowani. Zobaczmy zatem wspólnie, kto z pewnością się uśmiecha, a kto zamiast tego opuszcza GP USA przygnębiony (raport i ranking tutaj)

Od uśmiechu Verstappena po uśmiech sierżanta

Uśmiech wielki jak dom nadal nosi Max Verstappen, który odniósł swoje pięćdziesiąte zwycięstwo na amerykańskiej ziemi. To bardzo prestiżowy sukces w sezonie, w którym zawsze znajdował się na szczycie. Lando Norris również na koniec się uśmiechnął, po tym, jak miał sporo problemów podczas wyścigu. Drugie miejsce zabrane do domu i wiara, że ​​wkrótce nadejdzie pierwsze zwycięstwo. Carlos Sainz dołączył do klubu uśmiechniętych dzięki karom pomeczowym. Hiszpan zajmuje trzecie miejsce, co podium podnosi morale tak samo, jak podnosi morale dotarcie do mety przed kolegą z drużyny.

Sergio Perez również tym razem się uśmiecha, stając na skraju podium, ale częściej utrzymując się przy piłce niż podczas swoich ostatnich występów. Oczywiście jest trzech kierowców, których się nie spodziewasz, a którzy zamiast tego uśmiechają się prawie tak samo jak Verstappen po GP USA. Pierwszym z nich jest Lance Stroll, który startował z Pit Lane i wspiął się na siódme miejsce. Drugi to Yuki Tsunoda, któremu po raz pierwszy w karierze udaje się uzyskać najszybsze okrążenie w wyścigu i jednocześnie zdobywa punkty. Ostatnim z nich jest sierżant Logan, któremu udaje się zdobyć u siebie swój pierwszy punkt w Formule 1. Miejmy nadzieję, że po wielu krytyce, jaką usłyszał, będzie to punkt wyjścia dla amerykańskiego kierowcy.

Najsilniejsze są żale Hamiltona i Leclerca

Z GP USA wyraźnie wynikają dwa żale. Pierwszą z nich jest Lewis Hamilton, któremu pod koniec wyścigu prawie udało się dogonić Maxa, a następstwa wyścigu były dla niego tragiczne, gdyż otrzymał karę za nieprawidłowości na parkiecie. Jego drugie miejsce zostaje anulowane i zostaje zdyskwalifikowany z wyścigu. Ten sam los spotkał Charlesa Leclerca, któremu anulowano jego szóste miejsce w wyścigu. Po niezwykle obiecującym piątku kierowca Ferrari zauważył, że jego weekend staje się coraz gorszy. Wyścig był katastrofą, a błędy strategiczne sprawiły, że Monako spadło z podium. Dyskwalifikacja po wyścigu była nieprzewidywalna, ale wyścig naznaczony żalem też nie był zabawą.

Kolejnym wielkim żalem jest Fernando Alonso, który podobnie jak jego kolega z drużyny znalazł się w wyścigu po starcie z alei serwisowej. Jednak Hiszpan musiał w końcu wycofać się z zawodów z powodu problemów technicznych w samochodzie. Pożegnanie z ósmym miejscem, które ze względu na kary zamieniłoby się na szóste. Do grona żalów zaliczałbym także Estebana Ocona i Oscara Piastriego, ponieważ zbyt wcześnie przeszli na emeryturę z powodu kontaktu między nimi. Patrząc na kolegów z drużyny, z pewnością mogli aspirować do punktów, ale tak się nie stało.

Meksyk to kolejny przystanek po GP USA

GP USA wchodzi zatem do albumu wspomnień i od czwartku skupimy się na Meksyku. Meksyk będzie gospodarzem dziewiętnastego etapu mistrzostw świata ze świadomością, że ci, którzy dzisiaj się uśmiechną, będą chcieli to kontynuować, a ci, którzy dzisiaj są smutni, będą chcieli znaleźć siłę na meksykańskiej ziemi.

Zdjęcie: zaczerpnięte z mediów społecznościowych Maxa Verstappena