Davide Bulega „Opowiem Ci o Nicolò: mistrzu świata i moim synu”

Nie ma nic piękniejszego i bardziej wciągającego niż dzielenie się swoimi pasjami z dziećmi. To nie jest, i nie tylko, kwestia DNA, ale jest to miłość. Davide Bulega, ojciec Nicolò Bulega, opowiada nam swoją historię. Nie trzeba żadnego wstępu, jest miejsce na autentyczne emocje człowieka, który doświadczył jazdy na motocyklu w każdej roli: kierowcy, menadżera zespołu i ojca. Dziś świętuje tytuł mistrza świata Nicolò Bulega po prostu… jako tata.

Davide Bulega, pilot

Zacząłem ścigać się w wieku 18 lat, czyli znacznie później niż pokolenie mojego syna, a nawet Valentino Rossiego. Już wtedy uważano mnie za bardzo młodego. Zrobiłem produkcję sportową i wygrałem w pierwszym roku. Następnie przeniosłem się do Gilera i Cagiva, gdzie pracowałem również jako kierowca testowy. Potem pojechałem na European 250 z Team Italia. Następnie ścigałem się w mistrzostwach świata MotoGP, a w 1997 wygrałem European 250. Był to pierwszy rok jazdy na benzynie bezołowiowej i było to wielkie zwycięstwo, ponieważ wszyscy przeciwnicy byli na najwyższym poziomie. W Mistrzostwach Świata byłem zawodnikiem środka tabeli, ale w tamtych latach było 12 oficjalnych zawodników, w tym Rossi, Capirossi, Laconi, Harada… Kiedy na rowerze z zestawem awansowałeś z miejsca dziesiątego na piętnaste, było tak, jakbyś wygrałeś swój wyścig. Między rowerami fabrycznymi a prywatnymi istniały ogromne różnice.

Jego kariera kierowcy zakończyła się w wieku 30 lat

Przez jakiś czas ścigałem się także w klasie Supersport. W tamtych latach byłem jednak tak zniesmaczony faktem, że mogę mieć oficjalny motocykl, że zdecydowałem się zaprzestać ścigania się, także ze względu na narodziny Nicolò. Kiedy zobaczyłam to dziecko ze smoczkiem w ustach, nie mogłam powstrzymać się od ekscytacji. Nie należałem do tych ojców-pilotów, którzy jeżdżą równie szybko. Zdałem sobie sprawę, że moje występy nie są już takie same i zdecydowałem się przestać.

Narodziny zespołu Lightspeed

Pasja mojego ojca i moja były tak wielkie, że postanowiliśmy stworzyć zespół: Lightspeed. Urodził się na palcach, ale tworzony z wielką pasją, nie oszczędzając nas we wszystkich aspektach, w tym ekonomicznych, aby stać się oficjalnym zespołem Kawasaki Motor Europe. Kawasaki wspierało nas od 2003 do 2007 roku, kiedy byliśmy w Mistrzostwach Świata z Davide Giugliano i Cristiano Migliorati. Mój ojciec zmarł nagle. Byłem jego prawą ręką i podjąłem decyzję o zamknięciu zespołu, aby na kilka lat poświęcić się rodzinnemu biznesowi. W 2004 roku Nicolò zaczął jeździć na minibike’u. My z Reggio Emilia przyjechaliśmy do Romagna, żeby na nim pojeździć, a w 2007 roku, w którym opuścił nas ojciec, mój syn zadebiutował we włoskim Minimoto. Pamiętam, że w pierwszym meczu o mistrzostwo zajął ostatnie miejsce i patrząc na dzieci odbierające nagrody na podium, zapytał mnie z płaczem, czy on też kiedyś zdobył puchar. Odpowiedziałem: „tak, dużo wygrasz”. Potem PreGP, MiniGP, gdzie kilkakrotnie wygrywał Mistrzostwa Włoch i Europy… Historia Nicolò jest teraz dobrze znana.

Nicolò Bulega Mistrz Świata Juniorów w klasie Moto3

Największe emocje przeżyłem, gdy wygrał Mistrzostwa Świata Juniorów w Moto3, ponieważ byłem szczególnie zaangażowany, co stanowiło integralną część jego kariery. Mimo że był już w Akademii Vr46, ja byłem bardzo obecny, towarzyszyłem mu, był młody i wysłuchał mnie w stu procentach. Poczułem ogromną satysfakcję: kiedy Twój syn zostaje mistrzem świata, wszystkie wyrzeczenia, kilometry i pieniądze wydane na dotarcie do mety wpływają na to. A potem ciesz się, że jest szczęśliwy.

Ciemne lata

Potem były mroczne lata, kontuzje, mnóstwo pecha i złe decyzje, takie jak zbyt długie trzymanie go w Moto3. W 2019 roku moim zdaniem nie spisał się źle w swoim debiucie w Moto2, bo miał drugie rzędy i różne miejsca od piątego do dziesiątego w bardzo trudnej kategorii i jak na 18-letniego debiutanta. Dobrze wykonał swoją pracę.

Potem doszło do nieporozumień z zarządem VR46. Doszliśmy do momentu, w którym musieliśmy rozmawiać o kontraktach nie z tymi, którzy rozumieli motocykle, ale z trenerem sportowym VR46 i był to jeden z głównych powodów, dla których Nicolò i ja pomyśleliśmy, że nie powinniśmy się już z nimi ścigać, być może błędnie. Według mnie rozmowy o kontraktach powinny odbywać się z tymi, którzy ścigali się na motocyklach lub w każdym razie pracują w tym zawodzie, dlatego wybraliśmy Gresini. Według Fausto w pierwszym roku były wszystkie warunki, aby dobrze sobie radzić, personel techniczny nie był na odpowiednim poziomie i zrobiono wiele głupich rzeczy, za które Nicolò zapłacił na torze. Fausto w Brnie w 2020 roku wezwał Nicolò i mnie do ciężarówki i powiedział nam, że chce przerobić zespół. Zapytał nas, jakich techników chcielibyśmy zatrudnić na przyszły rok. Sporządziliśmy krótką listę nazwisk, które Fausto zatrudnił, a następnie zmarł, a zespół umieścił techników wybranych dla Nicolò w Di Giannantonio. W tym samym czasie doszło do rozstania między mną a moją byłą żoną. Nicolò znalazł się w wirze problemów rodzinnych i dlatego nie miał sezonu poniżej oczekiwań.

Odrodzenie: Nicolò Bulega Mistrz Świata

Następnie przeniósł się do World Supersport ze swoim nowym menadżerem. Na początku byłem zawiedziony, bardzo zły, bo moim zdaniem był to zawodnik, który mógł dzisiaj wystąpić w MotoGP. Zamiast zrobić krok do przodu, zrobił trzy kroki w tył i to naprawdę mnie zabolało. To było tak, jakbym odrzuciła to, co udało mi się osiągnąć przez wiele lat wyrzeczeń. Zamiast tego muszę zmienić zdanie, ponieważ w Ducati stworzono bardzo ważną przestrzeń. Nicolò wrócił, aby wygrać Mistrzostwa Świata, jestem z niego bardzo szczęśliwy zarówno osobiście, jak i sportowo. Biorąc pod uwagę całe cierpienie, jakiego doświadczyłam, moim zdaniem jest to dobre zakończenie złej historii. Wraz z zdobyciem tytułu mistrza świata, sprawiedliwość została oddana za wszystko, co mu się przydarzyło.

Davide Bulega: dzisiejsze emocje

Oczywiście jestem trochę mniej zaangażowany, ponieważ nie byłem w Portimao, nie jestem już na torze, z wyjątkiem kilku rzadkich okazji, oczywiście on mi mówi, wyjaśnia, mówi mi, co się dzieje, spotykamy się przed wyjazdem na wyścigi i kiedy wrócę. Wróciliśmy do bycia ojcem i synem, może nawet lepiej niż wcześniej, mamy lepsze relacje niż wcześniej. Teraz Nicolò jedzie na mistrzostwa świata SBK z najlepszą drużyną w historii i jestem przekonany, że w przyszłym roku również może spisać się bardzo dobrze.