MotoGP, komisarze na celowniku, ale poważnym błędem jest umieszczenie ich tam

MotoGP, Steward Panel

MotoGP coraz częściej kwestionuje decyzje podejmowane przez FIM Steward Panel, komisję trzech sędziów powołaną do monitorowania i karania nieprawidłowości popełnianych przez zawodników podczas treningów i wyścigów w dwóch najważniejszych mistrzostwach motocyklowych. Oprócz najwyższej klasy, podobna organizacja działa również w Mistrzostwach Świata Superbike. Decyzje od jakiegoś czasu budzą pytania i kontrowersje, w GP Hiszpanii osiągnięto dno. Fabio Quartararo został ukarany m.in „Kara za długie okrążenie” za wypadek wywołany przy pierwszym starcie, w którym uczestniczył także Miguel Oliveira. Kara wiąże się ze stratą 3-4 sekund, więc jest to poważny handicap w ekonomii wyścigu MotoGP, gdzie dziesiątki i detale robią dużą różnicę.

Bezsensowne decyzje

W tym samym GP Jerez Francesco Bagnaia został zmuszony do wyprzedzenia przez Jacka Millera, ponieważ poprzedni atak na Australijczyka został uznany za zbyt decydujący. Na szczęście dla Ducati, ich przeciwnik wciąż był w kontakcie z kolegą z drużyny, Bradem Binderem, który wówczas prowadził. Gdyby tracił 3-4 sekundy, oddając pozycję, Bagnaia straciłby zwycięstwo, które wtedy zdobył.

Obie decyzje bez logiki, które nie mają wytłumaczenia”technika“, ale przede wszystkim są sprzeczne z “zdrowy rozsądek” motocyklowych. Oznacza to, że jest to sport pełen ryzyka, w którym zawieszanie się między walecznością a błędem jest częścią gry. Fabio Quartararo jest mistrzem, mistrzem świata w MotoGP w ’21 i podobnie jak jego przeciwnicy pędzi w kierunku drugiego zakrętu GP, ryzykując na maksa. Mają refleks i umiejętność radzenia sobie z niebezpieczeństwem, a to prawie zawsze jest w porządku. Czasami nie, ale o co chodzi?nieodpowiedzialny”? Chyba że kwestionujesz całą grę: “odpowiedzialny”na granicy, byłoby to już nie biegać.

Twardy i czysty

Decyzja przeciwko Bagnaia była jeszcze bardziej absurdalna. Jasne, wszedł silny, twardy. W przestrzeni była dziura, Miller był zmuszony wstać i przepuścić go, aby uniknąć kontaktu. Australijczyk wysłał swojego byłego kolegę z drużyny do piekła, Bagnaia przeprosił. Pomiędzy pilotami, to się kończy. Nadal było pół GP, aby Miller mógł odpowiedzieć ciosem lub, jeśli chcesz, afrontem. Nie lubisz? To motocykl, kochanie. Zamiast tego nie było to dobre dla panelu stewardów FIM: szalone. Gdyby miara zawsze była taka, epicki Superbike”staromodny” umrze w kołysce.

Agresywni jeźdźcy, tacy jak Troy Bayliss czy Noriyuki Haga, zaryzykowaliby aresztowanie, nie staliby się potulni, a my nie tęsknilibyśmy za żadnym zwycięstwem decydującym o ramieniu. Zamiast tego podobne wyczyny wzbudziły w nas entuzjazm do tego stopnia, że ​​Superbike stał się nawet nawykiem, oryginalnym sposobem ścigania się i rozumienia tego sportu. Wyzwanie między zagorzałymi pilotami, którzy potem zawarli pokój przy wieczornym piwie lub w nocnym klubie. Teraz jednak nie jest to już możliwe. Wszystko jest “odnotowany”, czyli opatrzone adnotacjami przez Sędziów, poddane wiwisekcji, ukarane, omówione. Rezultatem jest znalezienie się na końcu GP w morzu kontrowersji.

Parametr oceny

Zawodnicy MotoGP mają intuicję, że nie będzie w stanie tak dalej jechać. „Porozmawiamy o tym w Le Mans, bo miara nie jest jednoznaczna, niektóre działania uchodzą bezkarnie, inne surowo oceniane” powiedzieli jednogłośnie. Ale to nie jest kwestiamiernik sędziowski”. Jakkolwiek to obrócą, komisarze będą popełniać błędy, wzniecać kłopoty i kontrowersje. Nie kwestionuje się indywidualnych decyzji, ale samą rolę „przetargowy sąd” bezużyteczne i szkodliwe. Praca nie tylko godzi w interesy poszczególnych kierowców, którzy potem w końcu – jak w piłce nożnej – może wszystko zostanie zrekompensowane. Ale rujnuje to wizerunek sportu, który nie toleruje najmniejszego westchnienia kierowców, które są badane i interpretowane na tysiące różnych sposobów.

Zadanie… niewykonalne

Panel stewardów FIM składa się z trzech sędziów: jednym z nich jest Freddie Spencer, super mistrz z lat 80., zwycięzca trzech mistrzostw świata i jeden z największych talentów, jakie kiedykolwiek widziano. Nie można powiedzieć, że jest ignorantem w tej sprawie. Spencer został nominowany przez IRTA, stowarzyszenie testujące MotoGP: tak jakby zespoły Serie A nominowały szefa sędziów, ale zostawmy to w spokoju. Pozostali dwaj są mianowani przez FIM (International Motorcycle Federation): Andrès Somolinos i Tamara Matko.

Są to więc urzędnicy wyścigowi, którzy w przeszłości pełnili różne role na różnych stanowiskach. Kompetentni ludzie, przede wszystkim. Problem polega na tym, że są proszeni o odgrywanie niemożliwej roli, zawsze podważalnej, bez względu na to, co zdecydują. Rola, która prawie zawsze szkodzi duchowi samego motocykla, sportu o „prostej” duszy: ruszasz i próbujesz jechać szybciej niż inni. Podejmujesz ryzyko i próbujesz ich wszystkich wyrolować zręcznością i przebiegłością. Punkt. Rzadko zachodzi potrzeba osądzania i karania. Zawsze tak było, zanim wymyślono te niesławne Panele.

Ale kto je tam umieścił?

Przez dziesięciolecia wystarczało „Kierunek wyścigu”, niegdyś utworzona przez… jedną osobę, budzącego postrach Dyrektora Wyścigu. Potem, w nowszych czasach, dołączyło do niego dwóch współpracowników, którzy oglądali monitory serwisowe iw razie potrzeby decydowali o kilku rzadkich karach. Zarówno GP, jak i Superbike były kontrolowane przez to proste nadwozie, a ponieważ przez dziesięciolecia dwa główne Mistrzostwa Świata były zdominowane przez promotora Dornę, wszystko było w rękach Hiszpanów. FIM Steward Panel został dodany, ponieważ od kilku lat Federmoto Internazionale pod wodzą Jorge Viegasa postanowiło odzyskać kontrolę nad głównymi mistrzostwami. Sprawy nie można więc sprowadzić do jednej decyzji, ale należy ją rozpatrywać w znacznie szerszym kontekście: toczącego się starcia dwóch wielkich potęg, komercyjnej (Dorna) i sportowej (FIM).

Dorna i FIM nałożyli na to łatkę

Te zawody nie są obce kierowcom, więc w Le Mans będą rozmawiać z wiatrem. Okaże się nawet, czy Panele Stewardów FIM przeprowadzą przesłuchanie, co do tej pory nie miało miejsca. Włączenie hamulców zależy raczej od Dorny i FIM. Mogą interweniować, ograniczając w jak największym stopniu działania sędziów do prawdziwie wyścigowych wydarzeń”Zwróć uwagę“, a nie jakieś bzdury, jak to ma miejsce dzisiaj. Wiarygodność nie tylko MotoGP jest zagrożona, ale całego naszego sportu na najwyższym poziomie. “Dzięki takim wybrykom koniec jest coraz bliżej” skomentował wczoraj oficjalny zawodnik, który rywalizuje w Mistrzostwach Świata Superbike dla dużej marki. Ktokolwiek dzierży prawdziwą władzę, będzie musiał dopilnować, aby tak się nie stało.

„Jak zaprojektowałem moje marzenie” biografię Adriana Neweya, największego inżyniera F1, dostępną na Amazon

Dziękujemy, że przeczytałeś cały artykuł. Jak go oceniasz?