F1 GP Baku: Sergio Perez wygrywa wszystko, Ferrari wreszcie na podium

Sergio Perez, Formula 1

Tor uliczny w Baku był idealnym terenem do zasadzki na Red Bulla. Ferrari zrobiło furorę w kwalifikacjach, katapultując Charlesa Leclerca na podium, ale 51 okrążeń na piekielnym i bardzo szybkim torze saneczkowym w stolicy Azerbejdżanu znów było polowaniem na RB19 zaprojektowane przez magika Adriana Neveya. Zwyczajową równowagę zachwiał niesamowity Sergio Perez, latający Meksykanin, któremu udało się pokonać dwukrotnego mistrza świata Maxa Verstappena w napiętej bezpośredniej konfrontacji w rodzinie. „Checo” to furia natury na tego typu torze: to piąty triumf na torach ulicznych. Verstappen walczył do samego końca, ale tym razem nie miał szans na pokonanie kolegi z drużyny, dokładnie tak, jak to miało miejsce w sobotnim wyścigu sprinterskim.

Ferrari rośnie, ale to nie wystarczy

Na starcie Charles Leclerc bronił najlepszej pozycji, ale krótko. Nawet na torze o niewielkiej sile docisku, Red Bulle wykorzystały superszybkość maksymalną gwarantowaną przez nowe sztuczki opracowane przez Neweya, które gwarantują znaczną przewagę DRS. Najpierw Verstappen, a potem Perez rzucili się na Czerwonego, biorąc jeden kęs. Wydawało się, że to kolejny magiczny dzień dla Holendra, ale samochód bezpieczeństwa, który wjechał na 15. okrążeniu z powodu wypadku De Vriesa, zmienił karty na stole. Max został odwołany tuż przed neutralizacją, która następnie wynagrodziła Pereza, który wyskoczył na prowadzenie. Kiedy działania wojenne wznowiły się, Verstappen wznowił polowanie z trzeciej pozycji. Wyprzedził Leclerca, ale Perez miał już 2-3 sekundy przewagi, która pozostała nie do pokonania. „To też jest w porządku” – filozofował Max.

Zdjęcie: Instagram