Od mechanika do szefa zespołu MotoZoo w World Supersport. Historia Fabio Uccelli jest koncentracją pasji, poświęcenia, wytrwałości i marzeń. Marzenia chłopca, który w wieku 17 lat rzucił wszystko, aby wyjechać do Belgii, aby pracować jako asystent mechanika w zespole Alstare i od kilku lat jest szefem Motozoo Racing Junior Team Kawasaki. W tym roku wystartuje w europejskich wyścigach Supersport World Championship z Anglikiem Tomem Booth-Amosem i młodym Australijczykiem Luke Power. Zespół ma swój dział wyścigowy w Mercate, niedaleko Monzy.
„Naprawdę zaczynałem od zera – mówi Fabio Uccelli do Corsedimoto – Zawsze pasjonowałem się motocyklami. Chodziłem do szkoły zawodowej, ale moim marzeniem była praca w warsztacie i jeżdżenie na wyścigi jako mechanik. Miałem to szczęście, że mogłem uczyć się zawodu od Peppo Russo, historycznego trenera Suzuki Alstare. Pewnego dnia, gdy miałem 17 lat, pracowałem w warsztacie Russo i z Belgii przyjechali liderzy zespołu Suzuki, czołowego zespołu w Mistrzostwach Świata Superbike”.
A decydujący mecz?
„Pracowałem po cichu, kiedy zobaczyli mnie przy pracy i zapytali, czy nie chcę pojechać do Belgii, żeby dla nich pracować. Nie znałam ani słowa po angielsku ani francusku, nigdy nie mieszkałam sama, ale od razu się zgodziłam. I tak poszedłem do pracy w zespole Alstare. Byłem asystentem mechanika Lavilli i mechanikiem Michela Fabrizio, który zdobył tytuł Stocka. Między innymi Pirovano dał mi dużą rękę, którą wspominam z wielkim sentymentem”.
Więc co zrobiłeś?
„Przez trzy lata pracowałem w Belgii, zostając jednocześnie inżynierem i głównym technikiem. Było to niezwykle formatywne doświadczenie, które nauczyło mnie metody pracy, a ponadto nauczyłam się kilku języków. W Belgii natomiast byłem sam w domu, pogoda była kiepska: nie podobało mi się. Wróciłem do domu i zacząłem pracować dla różnych włoskich zespołów, takich jak Celani, DFX i inne. W 2011 roku rzuciłem wszystko i otworzyłem sklep z odzieżą motocyklową wraz z małym warsztatem. W 2015 roku biorę Kawasaki i umieszczam je na Facebooku. Jeździec-amator zaprasza mnie do ścigania się z nim i namawia do powrotu do pracy na torze, zaczynając od Motoestate”.
Czy kiedykolwiek myślałeś o założeniu zespołu?
“Absolutnie. Motozoo to po prostu nazwa mojego sklepu. Kiedyś jeździłem na wyścigi moim osobistym kamperem, który miał za sobą stojak na motocykle. W 2018 roku przyjechałem do CIV Superbike z Claudio Cortim, potem wziąłem udział w Pucharze R1 z Perottim i Massei, wystawiłem 6 Japończyków w CIV, a następnie z Motozoo zajęliśmy drugie miejsce w National Trophy 1000 z Perottim i własnoręcznie wykonanym motocyklem… Zebraliśmy kilka wspaniałych satysfakcji. Po jakimś czasie zmęczyły mnie wyścigi we Włoszech i chciałem przenieść się do World Supersport i zrobiłem to z Kawasaki. Na początek postawiłem na Michela Fabrizio, bo chciałem bardzo doświadczonego jeźdźca plus Japończyka. Niestety w zeszłym roku nie mieliśmy czołowych zawodników i wyniki nie były najlepsze. Pod koniec sezonu postanowiłem postawić na Bohater Booth-Amos w ostatnich trzech rundach sezonu, zakończony ósmym miejscem w Australii na Phillip Island„.
Cele na 2023 rok?
„Próba zdobycia europejskiego tytułu z Booth-Amosem mi pomóż rozwijać Luke’owi Powerowi, australijskiemu chłopcu z doświadczeniem w Motoamerica”.
