Supersport, Yari Montella pokonany, ale szczęśliwy „Myślę o mistrzostwach świata”

Czy Mistrzostwa Świata Supersport będą dwukierunkowym wyzwaniem pomiędzy Huertasem i Montellą? Jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić. Pewne jest, że w Misano dwóch zawodników na pokładzie Ducati miało znacznie więcej niż wszyscy pozostali. W sobotę wyścig był bardzo wyrównany, w niedzielę odszedł Huertas i jedynym, któremu udało się nieco zmniejszyć przewagę, był Kampańczyk z ekipy Barni, drugi w mistrzostwach ze stratą 11 punktów do Hiszpana. Stefano Manzi traci pozycję, trzeci, ze stratą 22 punktów do lidera.

„W sobotę przegraliśmy wyścig i to mnie wkurza, w niedzielę dałem z siebie wszystko i było to drugie miejsce – komentuje Yari Montella – Jestem zadowolony z weekendu, ponieważ wróciłem do domu z pole position i dwoma drugimi miejscami, co z punktu widzenia mistrzostw świata jest więcej niż dobre. W drugim wyścigu nie mieliśmy czasu, aby pozostać przy Adrianie Huertasie: on jechał szybciej, a może my byliśmy wolniejsi. Jeśli zakończymy trudny wyścig na drugim miejscu, to będzie więcej niż w porządku.”

Jak oceniasz swój weekend?

„Ósemka w weekend w Misano. Gdybym wygrał pierwszy wyścig, byłoby ich dziewięć. W niedzielę po prostu nie byłem w stanie walczyć z Adrianem, próbować go zdenerwować: nie miałem żadnych. Musimy po prostu zrozumieć, co straciliśmy, być gotowym na Donington i walczyć o zwycięstwo.

Czy Mistrzostwa Świata Supersport będą wyzwaniem dwukierunkowym?

„Nie, nie wykluczam Manziego ani Schroettera z wyścigu o tytuł. Przed nami jeszcze osiem podwójnych wyścigów, czyli szesnaście, dopiero zaczynamy. Manzi z pewnością miał problemy. Spodziewałem się, że będzie bardziej konkurencyjny, ale będzie walczył o mistrzostwo świata do samego końca, podobnie jak Schrotter: to będzie walka czterech stron”.

Kolejne stoki są Twoimi przyjaciółmi?

„Lubię Donington: w zeszłym roku byłem na podium. Potem jest Most i Portimao: kolejne trzy utwory sprzyjają mnie i mojemu stylowi. Ale kiedy uda nam się znaleźć odpowiednią równowagę, wszędzie jesteśmy szybcy: zdarzyło się to w Australii i tutaj, a to zupełnie inne tory. Nadal naciskamy i rozumiemy, gdzie należy się poprawić.”

Fot. Marco Lanfranchi

Dziękujemy, że przeczytałeś cały artykuł. Jak go oceniasz?