Decyzja Suzuki o opuszczeniu MotoGP była dla wielu szokiem, biorąc pod uwagę, że fabryka w Hamamatsu była konkurencyjna. W 2020 roku zdobył tytuł wraz z Joan Mir, która w 2021 roku zajęła trzecie miejsce. W 2022 r. pod koniec mistrzostw Alex Rins odniósł dwa zwycięstwa, potwierdzając dobroć GSX-RR. Ostateczne pożegnanie? Kto wie. To nie pierwszy raz, kiedy marka znika i pojawia się ponownie w MotoGP.
Dorna Sports ma nadzieję na powrót w przyszłości i większą liczbę producentów rywalizujących na torze. Wiele może zależeć od przepisów technicznych, które zostaną wprowadzone na okres pięciu lat 2027–2031. Nowe zasady mogą skłonić innych producentów do ponownego rozważenia zaangażowania w najwyższą klasę. Czasami pojawiały się pogłoski o BMW lub Kawasaki, ale na razie nie ma nic konkretnego.
Stoner krytykuje MotoGP
Casey Stoner powiedział, że krytycznie odnosi się do przepisów przyjętych w ostatnich latach w MotoGP, ponieważ nastąpił nadmierny rozwój technologiczny i poszedł on w kierunku podobnym do F1. Obecnie kierowcy mają problemy z podążaniem za pojazdami z przodu, a także z wyprzedzaniem. Są tacy, którzy głośno powołują się na zmniejszenie aerodynamiki prototypów mistrzowskich, co jest tematem szeroko dyskutowanym.
Dwukrotny mistrz świata ponownie wyraził swoje przemyślenia w wywiadzie dla TNT Sports: „Nadal uważamy, że nie możemy zatrzymać tego postępu technologicznego, ale możemy, szczególnie w mistrzostwach prototypów. Nie potrzebujemy ich na ulicach, więc to, co robimy, można regulować. Potrzebujemy przepisów, które będą ważne przez dziesięć lat„.
Czy Suzuki i Kawasaki mogą zmienić zdanie?
Stoner jest przekonany, że przy stabilnych, długoterminowych regulacjach istnieje możliwość przyciągnięcia do sieci innych producentów: „Wiedząc, że zasady będą takie same przez dziesięć lat, budowniczowie będą mogli ustalić realistyczny budżet, nie będąc bez niego. Możesz więc sprowadzić Suzuki, Kawasaki i inne„.
Były kierowca Ducati i Hondy uważa, że najwyższe kierownictwo MotoGP i producenci muszą interweniować, aby zmienić sytuację: „Wszyscy myślą, że MotoGP idzie do przodu, a zamiast tego musi zwolnić. W tym roku nie widzieliśmy żadnych wyścigów, w których wszyscy jeźdźcy byliby na siodełkach. To oznacza, że dzieje się za dużo. Emulują F1, ale z dużo większą elektroniką. Nie musimy naśladować F1, nie musimy kopiować jej wyścigów sprinterskich. Dzięki temu kierowcy byliby na swoim miejscu w każdy weekend„.
Zdjęcie: MotoGP