Za dobre by było prawdziwe. Bruno Ieraci wygrał dwa wyścigi Mistrzostw Świata Supersport 300 w Misano, gdzie był obecny jako dzika karta, a teraz jest w Vallelunga na trzecią rundę Mistrzostw Włoch. W tym roku jego celem jest zdobycie tricoloru, ale sukcesy w mistrzostwach świata na zawsze pozostaną w jego najlepszych wspomnieniach. Dziesięć dni później wraca myślami do tamtych chwil i uśmiecha się. Bruno Ieraci nie miał łatwo, daleko mu do tego, ale nigdy się nie poddał i teraz dobrze się bawi.
“Przez pierwsze dwa dni musiałam się zorientować, czy kubki na półce w domu są naprawdę moje – mówi Bruno Ieraci do Corsedimoto – To były bardzo silne emocje, szczególnie w sobotę, bo było to nieoczekiwane i zaraz po mecie zalałem się łzami wyzwolenia. W niedzielę wyjeżdżałem już ze świadomością, że dam radę, biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się dzień wcześniej, jednak kiedy dotarłem pod namiot i wszyscy mnie oklaskiwali, nie cofnąłem się. Nie wstydzę się tego powiedzieć, płakałem za obydwoma zwycięstwami”.
Jak świętowałeś?
“Świętowałem wraz z zespołem wznoszącym toast Prosecco, które dostałem na podium. Zwycięstwo w Pucharze Świata to coś fantastycznego, pewnego dnia do opowiedzenia moim dzieciom, nawet jeśli mam nadzieję powtórzyć to w przyszłości. Byłem pierwszym Włochem, który zdobył dublet w Mistrzostwach Świata Supersport 300 i kiedy o tym myślę, uśmiecham się. Chciałem zadedykować ten sukces mojemu ojcu, którego nie było już kilka lat, bo był moim mentorem, to on wsadził mnie na motocykl, kiedy byłem mały. Myślę, że byłby bardzo zadowolony z tego, co zrobiłem.”
Po dwóch zwycięstwach wielu Ci gratulowało, ale czy jakiś komplement sprawił Ci szczególną radość?
“W niedzielę, po drugim wyścigu, spotkałem Danilo Petrucciego w strefie wywiadów. Właśnie skończył rozmawiać z dziennikarzami, a ja czekałem. Zbliżałem się do niego, żeby powiedzieć „Wielki Petrux”, ale on podszedł do mnie pierwszy i uścisnął mi dłoń. Danilo Petrucci jest bardzo silnym zawodnikiem, super mistrzem i byłem bardzo zadowolony z jego komplementów. To był bardzo miły gest z jego strony”.
A teraz CIV w Vallelunga. Jak sobie z tym radzisz?
„Z takim samym duchem jak pierwsza runda sezonu w Misano. Moim celem na ten rok jest zdobycie mistrzostwa Włoch Supersport 300. Jak mówią „wygrywanie pomaga wygrywać”, więc dam z siebie wszystko. Vallelunga to domowy tor mojego zespołu, jest piękny, jeździłem i nie mogę się doczekać konkurować”.
Fotka WorldSBK

