Sara Romboni nie poddaje się. Minęło dziewięć lat od dramatycznego 30 listopada 2013 roku, kiedy Doriano Romboni zmarł na torze „Il Sagittario” w Latinie, kiedy uczestniczył w imprezie charytatywnej poświęconej pamięci Marco Simoncellego. Były liguryjski kierowca poślizgnął się na końcu prostej, jego ciało przecięło drogę ucieczki i zaatakowało zakręt 12, podczas gdy inny zawodnik nadjeżdżał i uderzył w niego z całej siły.
Członkowie rodziny Doriano Romboni złożyli pozew cywilny. Prokuratura zażądała postawienia w stan oskarżenia trzech osób odpowiedzialnych za tragedię: prezesa i właściciela toru motocyklowego, inspektor i koordynator komisji instalacyjnej federacji motocyklowej oraz technik, który testował obwód. Cała trójka została oskarżona o współudział w zabójstwie i została postawiona w stan oskarżenia. W ostatnich dniach sporne przestępstwo uległo przedawnieniu. Brak konsekwencji dla nikogo, zatem na poziomie karnym.
Więc ten temat jest zamknięty? Absolutnie nie. Sary, wdowy po Doriano Rombonim i matki jego najmłodszych córek nie ma i walczy dalej. Teraz rodzina podjęła drogę do odszkodowania w postępowaniu cywilnym. To nie jest porażka, bo w każdym razie Sara Romboni powinna była wszcząć postępowanie cywilne w celu dokładnego ustalenia wysokości szkody, oprócz klauzuli, która jest ustalana na koniec procesu karnego w przypadku skazania oskarżonych. Przedawnienie, uchylając wyrok, wygasło tę możliwość.
„Żadna kurtyna nie opadła po śmierci Doriano, absolutnie… mówi Sara – Złożyłem pozew cywilny przeciwko wszystkim, w tym Włoskiej Federacji Motocyklowej. Zawsze idziemy do przodu iz siłą ”.
Zdjęcie z Facebooka Sara Romboni dla Doriano

