Ponieważ Honda wciąż odczuwa nieobecność Marca Marqueza, widok Alexa Rinsa na podium ma pewien wpływ. Pilot zespołu satelitarnego LCR Honda był autorem mistrzowskiego występu, zdobywając swoją pierwszą trójkę z logo Golden Wing. Dobre uderzenie w twarz dla zespołu Repsol Honda, który w teksański weekend wystawił Joan Mir (12.) i Stefana Bradla (18.).
Podium Alexa Rinsa
Pewne wyrzuty sumienia musiały ogarnąć Marca Marqueza, który oglądał wyścig Austin Sprint Race ze swojego domu w Madrycie. Bez kontuzji prawego kciuka odniesionej w Portimao mógłby być tutaj jednym z bohaterów, jeśli nie zwycięzcą. Alex Rins zajął drugie miejsce w kwalifikacjach i to samo miejsce w wyścigu, po dobrym pojedynku z Aleixem Espargaro i Jorge Martinem. Dziesięć okrążeń wyścigu sprinterskiego tym razem nie było szczególnie entuzjastyczne, z monologiem Pecco Bagnaia i kilkoma wyprzedzaniami na podium.
Chorąży zespołu Lucio Cecchinello nie czuje się jeszcze najlepiej z RC-V i skarży się, że został odsunięty na drugi plan w ewolucji motocykla. Mimo to potrafił czerpać wielką satysfakcję: „Już wczoraj powiedziałem, że jestem bardzo pewny siebie – skomentował Alex Rins na koniec kwalifikacji. Krok po kroku poprawiam swój styl z Hondą i szczerze mówiąc, znaleźliśmy coś w ostatnim sektorze na dzisiaj, co pomaga mi być trochę szybszym i tak się stało. Drugie miejsce w wyścigu sprinterskim, a także w wyścigu głównym to bardzo dobra pozycja, więc jedziemy dalej„.
Brak Marca Marqueza
Na razie Sąd Apelacyjny zawiesił podwójną karę za długie okrążenie, którą Marc Marquez powinien odsiedzieć w następnym Grand Prix. Wreszcie mądra decyzja ze strony decyzyjnych liderów, która otwiera przebłyski debat i ulepszeń. W Jerez ośmiokrotny mistrz świata z pewnością pojawi się na starcie i po raz kolejny będzie mógł walczyć o zwycięstwo. Przypomnijmy, że w GP Portugalii wywalczył pole position i podium przed tym manewrem poza limitem na trzecim okrążeniu niedzielnego wyścigu. Dziś wieczorem będzie miał dużo do przemyślenia po tym, jak zobaczył swojego kolegę z Hondy na 2. miejscu. Z Markiem na torze zwycięstwo Pecco Bagnaia mogło nie być tak oczywiste.
Zdjęcie: MotoGP.com
