MotoGP, Marc Marquez: jest kilka opcji na przyszłość

MotoGP, Marc Marquez

Po nowej rezygnacji Marca Marqueza klasyfikacja zaczyna być ciężarem. Mistrz Repsol Honda już ubolewa nad stratą 43 punktów do lidera Marco Bezzecchiego i 34 punktów do swojego bezpośredniego rywala Francesco Bagnaia. Pod koniec weekendu w Teksasie różnica jeszcze się zwiększy, aw przypadku odbycia przez niego kary za długie okrążenie w Jerez droga na podium będzie wykluczona. Trudna sytuacja, która również sprawia, że ​​ten sezon MotoGP jest pod górkę, po różnych postojach i kontuzjach po wypadku w 2020 roku. A krótkoterminowa przyszłość wcale nie wygląda na łatwą.

Sezon MotoGP już skomplikowany

Sezon 2023 nie rozpoczął się tak, jak oczekiwali Honda i Marc Marquez. Kontuzja w pierwszym wyścigu komplikuje i tak już trudny stan, ponieważ inżynierowie Hondy nie byli w stanie skonfigurować zwycięskiego RC-V przez kilka lat. Bez komentarza na temat nowej ramy Kalexa, ale podobno wszystko zostało przełożone do powrotu mistrza i cudu nie należy się spodziewać. Brak zwycięstwa w mistrzostwach świata może skomplikować plany na przyszłość: kataloński jeździec z pewnością ma cechy, by powrócić i nie ma co do tego wątpliwości. Dopiero okaże się, czy prototyp Golden Winga, który znajdzie w Jerez i zaraz po oficjalnych testach, będzie w stanie spełnić jego życzenia.

Rynek kierowców 2025

Kontrakt wygasa z końcem 2024 roku i wcześniej będzie musiał się rozejrzeć. Nie będzie łatwo znaleźć innego budowniczego, biorąc pod uwagę jego zaangażowanie i wiek, który zaczyna dawać o sobie znać (32 lata na początku 2025 r.). Lin Jarvis z Yamahy wielokrotnie powtarzał, że nie widzi dla siebie żadnych przebłysków na M1. Ducati stawiało już na wielkich mistrzów, takich jak Jorge Lorenzo i Valentino Rossi, bez konkretnych rezultatów. Massimo Rivola (Aprilia) wyraźnie stwierdził, że podpisywanie kontraktu z mistrzem takim jak Marc Marquez nie jest w jego stylu i że chce dać maksymalną pewność zawodnikom, którzy są obecnie w kolejce, przede wszystkim Miguelowi Oliveirze. Ostatnio mówiono o możliwym ataku KTM-Red Bull, ale Stefan Pierer, dyrektor generalny Pierer Mobility AG, nie uważa, że ​​to dobry pomysł: „Jeśli wygra, to tylko dzięki niemu, w przeciwnym razie będzie to wina naszego motocykla„.

Zdjęcie: MotoGP.com

Dziękujemy, że przeczytałeś cały artykuł. Jak go oceniasz?