Moto2, Mattia Casadei „Brakowało mi poczucia, że ​​mogę wyrazić siebie na 100%”

Świeży numer 1 w Mistrzostwach Świata MotoE gotowy na powtórzenie wyzwania. Wczoraj przyszła wiadomość, że Mattia Casadei będzie ścigał się z zespołem LCR E-Team w 2024 roku, równolegle z jego zaangażowaniem w Mistrzostwa Europy Moto2 (z kim jeszcze nie zostało to oficjalnie ujawnione). Jednak Casadei, który nie ma numeru 1 na swoim Ducati, kontynuuje swój sezon z numerem 40, także w roku obrony tytułu. Jednak w kończącym się właśnie sezonie 2023 zawodnik z Rimini miał także okazję sprawdzić się w Moto2 z Fanticem, co było trudnym wyzwaniem, któremu trzeba było stawić czoła pomimo problemów fizycznych, jakie nabawił się podczas wyścigu. Mieliśmy okazję podsumować sytuację, oto co nam powiedział.

Rimini świętuje Mattię Casadei, Matteo Ferrari i Marco Bezzecchiego

Mattia Casadei, w 2024 roku nadal będziesz w MotoE. Jak doszło do porozumienia z LCR?

Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę dołączyć do zespołu Cecchinello, to będzie wspaniała przygoda. Lucio interesował się mną już od jakiegoś czasu, gdy tylko usłyszałem, że jest możliwość dołączenia do jego zespołu, skorzystałem z niej i doszliśmy do porozumienia. Dlatego będę nadal ścigał się w MotoE, zawsze ze swoim numerem, który bardzo lubię i który wygrałem w zeszłym roku. Ja też będę w CEV Moto2, ale wciąż rozmawiam z różnymi zespołami i nie ma nic oficjalnego.

To będzie nowa sytuacja, trzeba obronić tytuł. Czy oznacza to również większą presję?

Dla mnie będzie to lepsza sytuacja, presja na koniec będzie taka sama jak co roku. Musimy spisać się dobrze, spróbujemy i zobaczymy, co się stanie.

Mattia Casadei, spójrzmy na rozdział Moto2: jak tam Twoje plecy?

Doznałem kontuzji, lekkiego złamania kręgu L5, ale mogłem biegać, więc nic poważnego. Nadal odczuwam ból, ale powiedziałbym, że już minął.

Czy miało to na ciebie wpływ podczas ostatnich lekarzy pierwszego kontaktu w tym roku?

Trochę, w tym sensie, że nadal bolało, ale mimo to zawsze dawałem z siebie wszystko. Jednak mieliśmy trudności i nie mogliśmy znaleźć odpowiedniego sposobu, aby jak najlepiej wyrazić siebie. Wiedziałem, że nie będzie łatwo, ale na pewno będę tego bardzo potrzebować w przyszłym roku w mistrzostwach Europy, więc i tak jestem szczęśliwy.

Co było najtrudniejsze w tych wyścigach?

Wszystkie stoki mi się podobały, nie były trudne. Miałem jednak trudności z zapewnieniem dobrego samopoczucia z oponami i trochę z ustawieniem motocykla. Konkretnie brakowało mi odpowiedniego uczucia, które pozwoliłoby mi przycisnąć jeszcze trochę, przez co nigdy nie potrafiłem wyrazić siebie na 100% i byłem zawiedziony. To trudna kategoria, daliśmy z siebie wszystko. Ale nie martwię się o przyszły rok: wiem, że jeśli dobrze poradzę sobie w CEV, będę silny.

Mattia Casadei, czy jest coś szczególnego, czego się nauczyłeś?

Aby wygrywać, ważne jest, aby być w dobrej formie i mieć dobre relacje ze swoim zespołem. Zwłaszcza te dwa aspekty.

Ścigałeś się z Dunlopami, w przyszłym roku Pirellis będą także obecne w Mistrzostwach Europy Moto2. Jak widzisz tę zmianę?

Nie próbowałem jeszcze nowych opon, ale wiem, jak działają Pirelli, bardzo je lubię i szczerze nie mogę się doczekać, aby się na nich ścigać.

Mattia Casadei, jakie masz teraz plany?

Zrobiłem sobie prawie dwutygodniową przerwę, teraz już wróciłem do treningów. Na razie jestem trochę bardziej zrelaksowany, ale od przyszłego tygodnia zacznę od nowa na 100%, żeby móc jeść na Święta!

Zdjęcie: Valter Magatti

Dziękujemy, że przeczytałeś cały artykuł. Jak go oceniasz?