Luca Marconi: minimotocykle, MotoGP i WSS „Wszystko za szybko”

Luca Marconi

Luca Marconi mówi o motocyklach i jest szczęśliwy. Motocykle były jego największą pasją od dziecka, kiedy jeździł na mini motocyklach po torach Romanii, swojej ziemi. Ma 33 lata, odnoszący sukcesy przedsiębiorca i od pewnego czasu były kierowca wyścigowy.

Jako dzieciak był uważany za prawdziwy talent, jeden z najbardziej obiecujących młodych zawodników na arenie międzynarodowej. W swojej karierze dwukrotnie wygrał Mistrzostwa Europy Minimoto, przez dwa lata brał udział w Mistrzostwach Świata, przez cztery lata w Mistrzostwach Świata Supersport, a także ścigał się w Długodystansowych Mistrzostwach Świata. Niestety nie udało mu się wystartować, tak jak zrobił to Michele Pirro, jego najlepszy przyjaciel od dzieciństwa.

„Zacząłem startować w minibike’ach w 2001 roku – Luca Marconi mówi Corsedimoto – Wygrałem Mistrzostwa Europy zarówno w 2006, jak iw 2007 roku, w którym zadebiutowałem w Honda Trophy. Brałem udział w CIV 125, aw 2009 roku byłem już w mistrzostwach świata MotoGP w zespole CBC razem z Lucą Vitali na Aprilii”.

Posuwałeś się naprzód.

„Prawdopodobnie przybyłem na mistrzostwa świata za wcześnie: powinienem zostać dłużej w mistrzostwach Włoch. Wtedy zespół zawsze miał Hondy, w tym roku przeszedł na Aprilię i miał dwóch debiutantów. To wszystko było zbyt nowe dla wszystkich. W następnym roku zostałem w Mistrzostwach Świata i ścigałem się z Ongettą. Poziom Mistrzostw Świata 125 w tamtych latach był bardzo wysoki z zawodnikami takimi jak Marquez, Rabat, Zarco… Wtedy była ogromna różnica między motocyklami oficjalnymi i prywatnymi. Nie poszło po mojej myśli, więc zmieniłem kategorię”.

Czy dotarłeś do Mistrzostw Świata 600 Supersport?

„Tak i musiałem zacząć od nowa. Przejście ze 125 do 600 było naprawdę skomplikowane. Rywalizowałem w World Supersport przez 4 lata z prywatnymi zespołami i trudno było się wybić. W 2013 roku wziąłem też udział w kilku wyścigach BSB, potem w 2014 wylądowałem na Stock 1000 i od razu poczułem się tam swobodnie”.

Czy odzyskałeś uśmiech dzięki 1000?

„W Pucharze Świata rywalizowałem z zespołem Trasimeno na Yamaha w Pucharze Świata i naprawdę dobrze się bawiłem, zdobywając dobre lokaty. Ścigałem się też w Endurance World Championship i było pięknie. Stanąłem na trzecim stopniu podium w Bol D’Or z moimi kolegami z zespołu z Yamaha Motor France i jest to doświadczenie, które zachowuję w sercu ze względu na klimat panujący w tych mistrzostwach, przyjaźń, współudział w zespół. Między innymi wygrałem też 200 Miglia”.

Czy podium w Bol d’Or to najlepsze wspomnienie z Twojej kariery?

„Najlepszymi doświadczeniami były dwa: podium w Bol D’Or, ale także sezon 2017 z zespołem Black Sheep. Wiem, że wydaje się to dziwne, biorąc pod uwagę, że w tamtym roku zraniłem się podczas europejskiego wyścigu STK 1000 w Imoli, ale tak dobrze bawiłem się z ekipą Marco Frisona, że ​​mam wspaniałe wspomnienia. Dzień przed wypadkiem pojechałem dobrze w kwalifikacjach i mogłem dobrze pojechać w wyścigu, ale wielki huk przy 280 km/h i obudziłem się w szpitalu. Po wypadku Marco Frison był blisko mnie, podobnie jak reszta zespołu. W rzeczywistości nie byłem bardzo ranny, ale ten wypadek pozostawił po sobie ślad i postanowiłem przestać”.

Miałeś zaledwie 28 lat.

„Tak, byłem młody, ale moja córka już się urodziła, a mój ojciec właśnie zmarł. Musiałem zająć się rodzinnym biznesem: to było i jest moim priorytetem. Jestem właścicielem i prezesem Legnami Srl, z 75-letnią historią i 50 pracownikami”.

Luca Marconi z ojcem

Tęsknisz za konkursami?

„Naprawdę tęsknię za adrenaliną wyścigów. Próbowałem innych sportów, robiłem też triathlony, ale nie czułem tych samych wrażeń. Wciąż codziennie trenuję z Lorenzo Savadorim, Samuelem Cavalierim, Matteo Ferrarim i Michele Pirro. Dla mnie to bodziec i sposób na pozostanie w kontakcie ze światem motocykli”.

Michele Pirro jest twoim najlepszym przyjacielem.

„Tak, widujemy się codziennie, jeździmy razem na wakacje i utrzymujemy kontakt. Jest świetnym sportowcem, ale przede wszystkim wspaniałym człowiekiem. Kto wie, czy w przyszłości z naszej przyjaźni nie zrodzi się jakiś wspólny projekt w świecie silników. Zobaczmy, chciałbym zrobić coś z motocyklami”.

Dziękujemy, że przeczytałeś cały artykuł. Jak go oceniasz?