Galliano Park „Czas się zatrzymał 16 maja, ale nie poddajemy się”

Galliano Park, Manuel Fantini

W Parku Galliano zaczynasz dostrzegać krawężniki, trochę asfaltu, ale droga jest wciąż długa i cały czas pod górę. Właściciel Manuel Fantini i jego zespół pracują niestrudzenie od czterdziestu dni, pogrążeni w różnego rodzaju problemach. Ich dom został zniszczony (nasze wideo), a tor wciąż jest pokryty zaschniętym błotem. Manuel wydaje się wypróbowany na poziomie fizycznym, ale na poziomie psychologicznym wykazuje wielką siłę. Przywiązanie okazywane mu przez wielką rodzinę sportów motorowych było i jest dla niego bardzo ważne. Wróciliśmy do Parku Galliano, aby zademonstrować naszą bliskość i zobaczyć, jak postępuje rekonstrukcja.

„Ciężko pracujemy, oczyszczając tor metr po metrze – Manuel Fantini mówi Corsedimoto – Dzięki interwencji Straży Pożarnej możemy liczyć na fachowców i każdego dnia oszczędzamy od 300 do 400 euro oleju napędowego, który w innym przypadku zużylibyśmy do naszych pojazdów. Dzięki ich interwencji od 32 dnia możemy trochę odetchnąć, odłożyć pieniądze, które pozostały z datków, aby jak najszybciej spróbować przerobić ogrodzenie”.

Spodziewałeś się takiej bliskości?

„Poniekąd się tego spodziewałem, ponieważ w sporcie motorowym jesteśmy wielką rodziną, ale to była niesamowita rzecz: wspierały mnie nawet realia, których bym sobie nie wyobrażał. Otrzymałem trochę pomocy od rajdów, slalomu, crossa, minibike’ów, gokartów… We wszystkich regionach są tacy, którzy nam pomagają, organizując dla nas akcje charytatywne”.

Wśród najaktywniejszych Loris Reggiani z inicjatywą „SOS Galliano”.

Loris Reggiani jest bratem mojej mamy i zawsze udziela się społecznie, wtedy będąc krewnym byłam tego pewna jak wielu innych kolarzy. Nie spodziewałem się w zamian wsparcia stowarzyszeń. Na przykład slalom Coppa-Romania bardzo nam pomógł, nawet zdobył czapki, z których dochód został nam przekazany. Dzięki nim zapłaciliśmy za wiele dni benzyny za pojazdy, a to nie jest nasz sektor. Potem są tory, które organizują imprezy, sprzedają koszulki. Tor w Turynie „Mini Speed” lata temu kupił od nas kilka używanych motocykli i zrobił koszulkę z ich i naszych motocykli oraz serca. Severino Hospitality zorganizowało padok z aperitifami w solidarności z Mugello i wieloma innymi.

Gdyby nie media społecznościowe, nie miałbym siły ekonomicznej, ale przede wszystkim psychicznej. Władze działają bardzo wolno. Nie jesteśmy priorytetem, tylko trzyosobową rodziną”.

Czy czułeś się trochę opuszczony przez instytucje?

„Mówię tylko tyle, że nie jesteśmy boiskiem do piłki nożnej. Dziesięć dni temu oczyścili boisko piłkarskie, na którym największą trenującą drużyną jest Roncadello, ułamek Forlì. Gdyby nie mieli tego boiska, mogliby trenować na innych polach, tutaj uchodzimy za obiekt dla sportu mało dobrego. Nie widzą w nas rzeczywistości do uratowania, ale która musi ratować się sama. Robimy to dzięki Straży Pożarnej i lokalnym władzom”.

Śledź postępy prac każdego dnia za pośrednictwem mediów społecznościowych. Jak znaleźć chęć i siłę?

Staram się pokazać, co mój umysł może zracjonalizować. Potem czasami daję upust, bo ciągle przychodzą ciekawscy, z nieskazitelnymi maszynami, którzy zjeżdżają się, żeby tracić czas na blokowanie pracy, nie pomagają w żaden sposób i czasem się do nich wydzieram”.

Licz dni, cytując kierowcę, który konkuruje z tym numerem. 39 dzień to Dzień Grama, na cześć Gramigniego. Jak zapamiętujesz numery startowe?

„Zaczynaliśmy od sezonu letniego. Czas się dla mnie zatrzymał 16 maja. 17 maja to dla mnie bardzo długi dzień, w którym muszę śledzić, ile razy zachodzi słońce. Przez kilka pierwszych dni panował bardzo ciężki klimat, ale już od pierwszego dnia myślałem, że to dzień Wayne’a Raineya, mojego numeru jeden z czasów, gdy był dzieckiem. Do tego dochodzi jego osobista historia, fakt, że pomimo tragedii, która dotknęła go w Misano, nie poddał się i pozwolił dzieciakom ścigać się w Motoamerica, z powrotem na swoim 500. Byłem też bardzo dobry z matematyki i liczby rzeczy, które mnie interesują, pamiętam je. Może nie pamiętam imion moich byłych lub ich urodzin, ale pamiętam numery startowe, są natychmiastowe.

Potrzebuję tego, aby zracjonalizować i zrozumieć, jaki jest dzień, ponieważ nie liczę ich w kalendarzu. To pomaga mi zrozumieć, ile już minęło zachodów słońca i dodaje mi niesamowitego kopa. Dla mnie piloci to nadludzie. Udało im się to, o czym marzyłem, ale nie udało się.

Jeśli dają nam gaz, to mają w środku ogień, od najmniejszego do największego, jeśli widziałem ich z numerem na kadłubie robiących piękne rzeczy, to wyryli się w mojej pamięci. To pasja, ogromna pasja”.

Kiedy wrócimy do ścigania się w Galliano Park?

Nie wiem, nie mam pojęcia o czasach, ponieważ dopóki nie oczyścimy toru i nie jedziemy nim, nawet nie wiem, czy kiedykolwiek ponownie się otworzymy i czy będę miał pracę bo siedem metrów wody z całym błotem i robotami. Jeśli tor będzie miał jakieś wyboje i będzie wymagał przerobienia, będę musiał porzucić wszystko. Naprawdę dajemy z siebie wszystko i jeszcze więcej. Dobrze jest to zrobić, abyś wrócił do treningów i ścigania się w Galliano Park”.

Dziękujemy, że przeczytałeś cały artykuł. Jak go oceniasz?