W minibike’ach uznano to za fenomen. Davide Ciavatta dorastał w Romanii, w krainie silników, aw CEV walczył z Pedrosą, Stonerem, Lorenzo… Wielu myślało, że zostanie zawodowym kolarzem i wyląduje w mistrzostwach MotoGP, ale jego kariera szybko utknęła w martwym punkcie. Dziś Davide Ciavatta wrócił na padoki, ale jako specjalista od opon: pracuje dla serwisu Pirelli i czasami jest obecny na wyścigach CIV.
„Kiedy byłem młody, byłem dobrym pilotem, potem niestety było mało pieniędzy – Davide Ciavatta mówi Corsedimoto – W latach 1999-2001 przez dwa lata brałem udział w mistrzostwach Hiszpanii i jeden w mistrzostwach Włoch 125 z zespołami takimi jak Matteoni Racing i Fontana. Potem przestałem i ponownie wystartowałem w Pucharze R6 w 2005. W CEV stanąłem na podium w moim drugim wyścigu razem ze Scalvinim i Arauco, którzy obaj byli w Mistrzostwach Świata. Ścigałem się z zawodnikami takimi jak Jorge Lorenzo, Dani Perdrosa, Casey Stoner: skorzystaliśmy na tym. Ale oni koncertowali co tydzień, a ja raz na półtora miesiąca, kiedy były zawody. Potem musiałem zrezygnować, częściowo z powodów finansowych, a częściowo dlatego, że śledzili mnie niewłaściwi ludzie”.
Co zrobiłeś po?
„Najpierw montowałem płytę gipsowo-kartonową z ojcem, który to robił, potem on zmarł i poszedłem do pracy w warsztacie. Założyłem opony wtedy przez Pirelli mogłem ponownie zadebiutować w tym świecie pracując w serwisie CIV. Nie byłem jeszcze na wielu wyścigach, ale lubię tę pracę. Może w przyszłym roku będą jakieś nowości i najprawdopodobniej już zawsze będę z Pirelli”.
Za czym szczególnie tęskniłeś podczas swojej kariery jako kierowca?
„Kilku dobrych ludzi wokół mnie. Był dobry kierownik, ale ja byłem otoczony przez dwie, trzy niewłaściwe postacie i nie zgadzałem się z tym”.
Davide Ciavatta, czego najbardziej żałujesz?
„Miał nieco słaby charakter. Widziałem kilka rzeczy, które mi się nie podobały, więc zrezygnowałem”.
