CIV SBK wyścig 1: Deszcz daje nam piękne opowieści o Zanettim i Saltarellim

CIV Superbike

Trzeba przyznać, że szczęście sprzyja odważnym. Pierwszy wyścig CIV Superbike odbył się w bardzo szczególnych warunkach, na torze częściowo suchym, a częściowo mokrym. Tak więc trzej doświadczeni jeźdźcy, którzy zawsze walczą jak lwy, błyszczeli: Lorenzo Zanetti na Ducati z zespołu Broncos, Kevin Manfredi z Suzuki Penta i Simone Saltarelli na Hondzie TCF.

Po pole position Samuele Cavalieri na Aprilii wszyscy spodziewali się sukcesu motocykla Noale czy dziewięciokrotnej włoskiej flagi Michele Pirro. Zamiast tego zaczął padać deszcz. Kierunek wyścigu zakładał, że kolarze startowali na slickach, ale po jednym okrążeniu czerwona flaga i wszyscy zjechali do boksów założyć mokre opony. Po jakimś czasie przestało padać. W tak trudnych warunkach przewagę miały te zespoły, które lepiej zinterpretowały sytuację. Lorenzo Zanetti dominował i utrzymywał prowadzenie od pierwszego do ostatniego okrążenia. Rok temu, ponownie w Misano, Brescian został przejechany: usunięto mu śledzionę, rekonwalescencja była bolesna i długa.

„Ważne jest, aby zacząć w ten sposób – mówi Lorenzo Zanetti – W zeszłym roku zakończyłem CIV zwycięstwem, a rozpoczęcie go kolejnym zwycięstwem jest cudowne. Mistrzostwa nie trwają zbyt długo, a zaczynanie od zwycięstwa jest najlepsze, trzeba optymalizować każdą okazję. Ścigam się od lat, ale tęsknię za tytułem Italian Superbike. W zawodach2 Postaram się stanąć na podium„.

Za nim przez cały wyścig Kevin Manfredi, jadący na jedynym obecnym Suzuki. Walka o trzecie miejsce między dwoma kolarzami jadącymi na Hondach była znakomita: Luca Vitali i Simone Saltarelli. Ten ostatni był bohaterem autentycznej baśni. Simone jest najstarszym zawodnikiem w CIV Superbike i wrócił po bardzo poważnej kontuzji w ostatniej rundzie National na torze Imola. Zrobił wielki powrót i awansował na trzecią pozycję, po czym poszedł prosto i stracił grunt, ale w końcu udało mu się dogonić Vitali i zdobyć podium. Rzeki łez w jego zespole, zespole z bardzo niewielkimi zasobami, ale z wielką pasją.

“Brak mi słów, jestem zbyt podekscytowany – mówi Simone Saltarelli – jeśli pomyślę o wszystkim, przez co przeszedłem zimą, to wejście na podium na premierze CIV to coś niesamowitego. Trochę przetestowaliśmy i na suchym wciąż jesteśmy trochę w tyle. Między innymi w ostatnich dniach mieliśmy też problem z silnikiem, który trochę wpłynął na weekend. W wyścigu 2 będzie ciężko, ale tymczasem cieszę się tą wspaniałą chwilą: było to potrzebne po tym, co wycierpiałem od października do marca”.

Czwarty zatem Luca Vitali na Hondzie, piąty Flavio Ferroni na Yamasze i szósty Nicola Chiarini na Hondzie, debiutant, którego warto mieć na oku. Siódmy Michele Pirro, który ścigał się na Ducati w całkowicie mokrej konfiguracji. Za nim Samuele Cavalieri, najlepszy z kolarzy Aprilii, który w tych warunkach znalazł się z tyłu. Alessandro Delbianco na Yamaha zamyka pierwszą dziesiątkę.

Zwycięstwo w Supersporcie dla dzikiej karty Yari Montelli, wielkiego faworyta od rana. Drugi Van Straleen i trzeci Simone Corsi.

Dziękujemy, że przeczytałeś cały artykuł. Jak go oceniasz?