W Supersport 300 gwiazda, która wydawała się zaćmiona, znów świeci. Bruno Ieraci był o krok od opuszczenia motocykli dwa lata temu, dziś jest mistrzem Włoch z dziesięcioma miejscami na podium, w tym pięcioma zwycięstwami i dwoma w Misano w Mistrzostwach Świata. To był fantastyczny sezon dla 23-latki Giulianovej, który przekroczył najśmielsze oczekiwania. Zespół Prodiny zaufał mu, a on odwdzięczył się mu w najlepszy możliwy sposób triumfalnym sezonem na Kawasaki.
„Jak już mówiłem, przybyłem po dwóch bardzo trudnych latach (przeczytaj tutaj) – zaczyna Bruno Ieraci – Między innymi w 2021 roku zacząłem pracować jako ratownik na plaży i już miałem zrezygnować z ścigania się, kiedy Prodina wezwała mnie na ostatnie wyścigi Mistrzostw Świata Supersport 300, aby zastąpić kontuzjowanego zawodnika. Rok 2022 również mnie potwierdził, ale rezultaty były mieszane. Nie szło mi zbyt dobrze, mógł mnie spokojnie zostawić na piechotę, zamiast tego zaproponował mi trzyletni kontrakt, zaczynając od CIV. Wszystko zawdzięczam Prodinie, która we mnie uwierzyła, chyba bardziej niż ja sama w siebie”.
Czy byłeś zniechęcony?
„Tak, w pewnym stopniu, w pewnym momencie straciłem świadomość, że mogę wygrywać mistrzostwa, ale wróciłem i była to wyjątkowa emocja, która napełniła mnie radością. Na początku roku myślałem, że poradzę sobie dobrze, ale nie aż tak bardzo, aby osiągnąć takie wyniki. Tytuł dedykuję mojej drużynie i serdecznie im dziękuję”.
Jaki był kluczowy moment mistrzostw?
„Pierwszy wyścig sezonu w Misano, podczas którego wygrałem oba wyścigi. Tam nabrałem pewności siebie, a on zrozumiał, że to mógł być doskonały sezon. Zaczęliśmy najlepiej jak to możliwe, z odpowiednią energią i to było bardzo ważne.
Co będziesz robić w 2024 roku?
„Z pewnością będę w Prodinie, z którą mam jeszcze 2 lata kontraktu i to daje mi spokój ducha. Wiem, że zespół ma wobec mnie dobre plany i na pewno zrobimy coś interesującego.
Zdjęcie: CIV
