Historia przyjaźni dwojga dzieci, które spotkały się na minirowerkach, miały różne kariery, ale pozostały zjednoczone. Alessandro Brannetti i Valentino Rossi byli nierozłączni jako dzieci. Branna ze skuterami była silniejsza od Vale’a, który żywił do niego swego rodzaju szacunek, podziw. Tak narodził się piękny związek silniejszy niż czas i światowy sukces Valentino Rossi.

„Jeśli zacząłem ścigać się na motocyklach, zawdzięczam wszystko Vale’owi i jego ojcu – Alessandro Brannetti mówi Corsedimoto – Kiedyś jeździłem na mini-rowerku, ale mój ojciec nie miał pieniędzy na utrzymanie mnie i nie miał koneksji. Kiedy Vale opuścił Cagiva, który był jedynym producentem motocykli, który nie prosił o pieniądze na wyścigi, pozwolił mi odejść w jego miejsce. Nie pomogło mi to ekonomicznie, ale merytorycznie, radą. W tamtym czasie Akademia była jeszcze daleko, ale Valentino i jego ojciec niemal pełnili rolę mojego menadżera. Myślę, że byłem pierwszym protegowanym Vale’a, ale potem logicznie rzecz biorąc wsiadłem na siodło”.
Jak poszło?
„Zająłem trzecie miejsce w GP Europy 125, a potem ścigałem się przez trzy lata w Mistrzostwach Świata, wielokrotnie trafiając do strefy punktowej i pierwszej dziesiątki. Niestety nigdy nie miałem fabrycznego motocykla i zdarzały się raczej niefortunne epizody, nawet gdy byłem Ścigałem się w Stock 1000. Potem wylądowałem w Supersport z ekipą Stefano Morri i byli wśród najlepszych, bo walczyłem o tytuł Włocha, często stawałem na podium i dobrze się bawiłem. Między innymi w tym okresie miał miejsce ciekawy epizod związany z Valentino”.
Który?
„W wywiadzie Vale powiedział, że najsilniejszym przeciwnikiem, jakiego miał, byłem ja, pamiętający czasy mini motocykli. Byłem nieznanym pilotem i wszyscy szukali mnie, aby dowiedzieć się, kim jestem. To wszystko: wszystko, czego dotknie Vale, zamienia się w złoto i tak będzie przez wiele lat”.
Jak wtedy potoczyła się twoja kariera?
„W 2010 roku przypadkowo spróbowałem motocykla elektrycznego i spodobał mi się. MotoE oczywiście nie istniało, ale wciąż były Mistrzostwa Europy, które wygrałem, i Mistrzostwa Świata, w których zająłem drugie miejsce. Następnie zostałem kierowcą testowym Energica i pracowałem nad rozwojem MotoE, jeżdżąc po wszystkich torach. Nadal jestem pracownikiem i testerem Energicy, wykonuję pracę, którą bardzo lubię i nie żałuję szczególnie swojej przeszłości. Miałem trochę pecha jako kierowca, ale potem przekształciłem swoją pasję w zawód. Jestem również technikiem MFW i podążam za niebieskimi Talentami w CIV”.

Nadal spotykasz się z Valentino Rossim?
„On i ja znamy się od lat jako przyjaciele, spędziliśmy razem sylwestra, on przyjechał do mnie, a ja do niego, poszliśmy razem na obiad… Kiedy miałem wypadek w zeszłym roku, był blisko mnie i gdybym dzisiaj do niego zadzwoniła, jestem pewna, że by mi odpowiedział. Nadal od czasu do czasu się widujemy: jesteśmy przyjaciółmi, po prostu przyjaciółmi. Nasz związek jest dużo bardziej ludzki niż sportowy i trwa latami”.

