Wydaje się, że weekend Le Mans MotoGP zadecydował o przyszłości Enei Bastianiniego w Ducati. Pomimo doskonałego występu, który zakończył się na 4. miejscu, linię mety dotarli przed nim Jorge Martin, Marc Marquez i Pecco Bagnaia. Dwóch pretendentów do jego miejsca w oficjalnym Ducati i jego kolega z drużyny w aktualnym mistrzu. Gorzka porażka kolarza z Romagny, który będzie teraz musiał przeanalizować ruchy rynku przed kolejną MotoGP.
Kontakt z Espargaro
Wyraźnie sfrustrowana Enea Bastianini pojawiła się w mediach MotoGP po Grand Prix Francji. W normalnym okresie czwarte miejsce byłoby znakomitym wynikiem, ale w przededniu ważnych decyzji transferowych to cios w brzuch. Na osiągi miało wpływ nieśmiałe dziesiąte miejsce na starcie, które mocno wpłynęło na weekend Le Mans. Kara za długie okrążenie w połowie wyścigu uniemożliwiła mu osiągnięcie celu na podium. Próbując dodzwonić się do Aleixa Espagaro, „La Bestia” okazała się zbyt agresywna. Obaj kierowcy minęli właściwy punkt wjazdu przed zakrętem nr 9.
Kierownictwo wyścigu nałożyło odpowiednią sankcję na Bastianiniego. „Chciałem spowolnić Aleixa. Straciłem przyczepność na tylnym kole tak bardzo, że nie byłem już w stanie dojechać do wjazdu, w związku z czym Aleix również nie był w stanie wjechać w zakręt. Odwróciłem się i zwolniłem, żeby mieć pewność, że nie zyskam przewagi. Ale to chyba nie wystarczyło i kierunek wyścigu mnie ukarał„, powiedział Bastianini. Wyścig pełen wzlotów i upadków dla zawodnika Ducati, który rozpoczął mocno, ale później został zatrzymany przez epizod z weteranem Aprilii. „Nic więcej nie było możliwe. To bardzo frustrujące, ponieważ moim jasnym celem było dzisiaj zwycięstwo w wyścigu i pokazałem, że jestem wystarczająco szybki, aby to zrobić„.
Przyszłość Eneasza
Enea Bastianini zakończyła rundę MotoGP różnicą zaledwie 2,2 cala do zwycięzcy, co stanowi oczywisty wynik kpiny. Niestety liczą się wyniki, a wynik GP Le Mans może mocno wpłynąć na kolejne decyzje Borgo Panigale. Enea jest trzecia w klasyfikacji generalnej, zrównana punktowo z Markiem Marquezem. Na następnym przystanku w Barcelonie wszystko się rozegra. „Oczywiście, że nie jestem szczęśliwy po takim dniu. To porażka. Ducati wie, co mogę zrobić, ale Jorge wygrał wyścig i Ducati też to widziało. W takich sytuacjach czasami potrzeba tylko odrobiny szczęścia, którego dzisiaj z pewnością zabrakło„.
Foto: Facebook Enea Bastianini