Pewnie gdyby na początku roku ktoś go uprzedził, że w pierwszej rundzie CIV Superbike 2024 w grę wchodzi najwyższy stopień podium, podpisałby go z zamkniętymi oczami. Jednocześnie jednak narasta żal z powodu ogromnej kraksy, która w pierwszym wyścigu przedwcześnie wykluczyła go z rywalizacji gry zwycięstwa. Podczas spotkania ze swoją nową Yamahą DMR Alessandro Delbianco dał Michele Pirro trudne chwile w drugim wyścigu w Misano (wiadomość TUTAJ). I tylko błąd w Tramonto na 4 okrążenia przed końcem uniemożliwił mu ostateczny atak na prowadzenie. W zwykłej wizji „szklanka do połowy pełna, do połowy pusta”, DB52 opuszcza Santamonikę z nieśmiałym uśmiechem na twarzy. Oczywiście sobotni błąd waży jak głaz. Chociaż biorąc pod uwagę obietnice, wydaje się, że nowe małżeństwo pomiędzy DMR Racing i Yamahą (dzięki oficjalnemu wsparciu włoskiego oddziału Iwata) narodziło się pod szczęśliwą gwiazdą.
Delbianco wywiera presję na Pirro w drugim meczu
„Najpierw pomyślałem, żeby nie popełniać błędów, jak w pierwszym wyścigu, kiedy dotknąłem desek podłogowych. Naprawiliśmy trochę rower i wszystko poszło lepiej. Zacząłem, aby nie wysłać Pirro do ucieczki, w przeciwnym razie nie byłoby możliwe wyprzedzenie kierowcy jego kalibru. Do 12-13 okrążenia pozostawałem za nim, próbowałem znaleźć sobie przewagę, ale po prostu… umarłem (ze zmęczenia; przyp. red.). Kilka miesięcy temu wzięłam udział w pierwszym maratonie w moim życiu, myślałam, że trening oddechu pomoże mi na dystansie startowym, ale to nic nie dało!”.
Wypadek w wyścigu 1
„Wczoraj na koniec przeprowadziliśmy pierwszy w tym roku naprawdę długi przejazd na suchej nawierzchni, biorąc pod uwagę systematycznie złą pogodę podczas testów przedsezonowych. To młodzieńcze błędy projektowe, które niestety mają wysoką cenę w trakcie wyścigu.”.
Połączenie DMR-Yamaha od razu przekonujące
Aby pozostać z Pirro przez cały czas, potrzeba czegoś więcej. Jednak tam jesteśmy, udowodniliśmy, że jesteśmy konkurencyjni, a zespół zapewnił mi R1, który jest bardzo elastyczny w zmianie kierunku. Myślę, że w sekcjach z przewodnikiem byliśmy najlepsi ze wszystkich. Musimy nalegać na dokończenie wyścigu, potrzebne będzie jeszcze trochę doświadczenia, ale ogólnie jestem zadowolony, bo powrót na podium z DMR to naprawdę wielka przyjemność.”.
Źródło zdjęcia: Dani Guazzetti