Wyniki dwóch pierwszych Grand Prix mistrzostw MotoGP potwierdzają, że Marc Marquez może być jednym z pretendentów do tytułu mistrza świata. Gdyby nie wypadek w Portimao, gdzie uległ kolizji z Pecco Bagnaią, byłby trzeci w tabeli (zamiast szóstego) ze stratą 20 punktów do Jorge Martina. Po ponad dziesięciu latach bycia symbolem Hondy czeka go pierwszy sezon jako pilot zespołu satelitarnego, ale presja nie zmienia się.
Sprint Marca Marqueza
Podpisując kontrakt z zespołem Gresini Racing, Marc Marquez zgodził się ścigać się na najnowszej wersji mistrzowskiego motocykla Ducati GP23. Zgodnie z umową ten motocykl nie będzie podlegał żadnym zmianom i będzie musiał maksymalnie go wykorzystać, zmieniając ustawienia i dając z siebie 100%, jak zawsze. Jak dotąd nie ma sobie równych w porównaniu z kierowcami fabrycznymi, którzy korzystają z GP24, roweru, który jest lepszy na papierze, chociaż głównym problemem nowej wersji pozostaje gadanie. Czerpie maksimum z Desmosedici GP23 i jest najlepszy w bezpośrednim starciu ze swoim bratem Alexem Marquezem oraz zawodnikami VR46 Marco Bezzecchi i Fabio di Giannantonio. Potencjał wzrostu sześciokrotnego mistrza MotoGP jest nadal dość duży, biorąc pod uwagę, że nie udało mu się jeszcze idealnie dostosować swojego stylu jazdy do Reda.
Trzy z czterech wypadków, do których doszło w Portimao, były automatycznymi błędami Ducati: zbyt wczesnym włączeniem tylnego urządzenia lub utratą stopy na podnóżku z powodu braku koncentracji. W każdym razie podczas GP Kataru Marc Marquez był najlepszym z zawodników z GP23 w 1., 2., Q2, sprincie i wyścigu. W GP Portugalii najlepszy w 1. treningu, treningu wolnym, 2. treningu i sprincie. Nawet w wyścigu w Portimao pozostawiłby wszystkie GP23 w tyle, gdyby nie wypadek z Pecco Bagnaią. A za kilka dni wrócimy na tor, na tor w Austin, gdzie w przeszłości fenomen Cervery dominował wszędzie…
Zespół satelitarny i presja
Krążą pogłoski o możliwym przejściu do fabrycznego zespołu Ducati lub pozostaniu w zespole Gresini na oficjalnym motocyklu. W każdym razie, według Marca Marqueza: „Presja w Gresini jest teraz taka sama, jak wtedy, gdy byłem w oficjalnym zespole Hondy– przyznał po wyścigu na ziemi iberyjskiej. “(Presja) jest tak samo, ponieważ kierowcy i zespoły są szczęśliwi, jeśli dostaną się na podium, a celem tego zespołu jest zdobycie podium. Bycie na podium jest lepsze niż bycie w pierwszej piątce, a wygranie wyścigu jest lepsze niż bycie na podium. Zatem to, że mam dobrą atmosferę i opowiadam kilka dowcipów, nie oznacza, że nie mam presji ani ambicji„.
Najstarszy z braci Marquez wie, że ma przed sobą ważną szansę na powrót do rywalizacji w Mistrzostwach Świata MotoGP. W grę wchodzi także krótkoterminowa przyszłość, ponieważ negocjacje na przyszły rok już trwają i wkrótce będzie musiał wybrać, w którym kierunku pójść. Wszystkie składniki są po to, aby mocno poczuć napięcie. „Ambicje są takie same, jak oficjalnego zespołu, ponieważ jesteśmy tutaj, aby walczyć o jak najlepszy wynik, nawet jeśli jest mniej ludzi i jest bardziej swojsko. Bardzo pomaga dobra atmosfera w zespole„, podsumował wielokrotny mistrz drużyny Gresini..