MotoE, Kevin Zannoni „Mistrzostwa Świata są długie, będziemy mieli co do powiedzenia”

Pierwszy weekend MotoE w barwach Aspar zaliczony. Kevin Zannoni, który ściga się już czwarty rok w klasie elektrycznej, nie jest szczególnie zadowolony z pierwszej rundy sezonu rozegranej w Portimao. Było kilka problemów do rozwiązania, począwszy od początkowych warunków na torze po mały problem w wyścigu, ale ostatecznie on chce patrzeć na szklankę do połowy pełną. Liczą się poczynione postępy i zdobyte punkty za 5. miejsce w wyścigu 1 i 7. w wyścigu 2. Ale to dopiero początek, Zannoni chce być bohaterem MotoE i już nie może doczekać się kolejnej rundy sezonu, nawet jeśli tak się stanie przyjechać za kilka tygodni. W międzyczasie podsumował start w mistrzostwach.

Kevin Zannoni, czy możesz nam opowiedzieć, jak przebiegła runda MotoE w Portimao? Zaczynamy od czwartkowego „testu”.

Przez weekend praktycznie nie nadawał się do użytku, bo padał deszcz. Jednak mi to pomogło, ponieważ jazda w takich warunkach zawsze jest dla mnie dobra, jeszcze bardziej poprawiłem swoje czucie w wodzie, więc kiedy można spróbować tego również w takich warunkach, zawsze jest to dla mnie dobre. Nawet jeśli nie w weekendy wyścigowe! Powiedzmy jednak, że Portimao to bardzo piękny i ciekawy tor, nie jest moim ulubionym, ale jest bardzo blisko torów MotoE. Kto wie, może gdybym wygrała, stałaby się moją ulubioną!

Na piątkowej porannej zmianie nie było dużo lepiej, wręcz przeciwnie.

W czwartek wraz z deszczem przyszedł piasek, przez co na torze panowały dość ekstremalne warunki. Dotarliśmy na dublowanie, a potem Moto3 zostało zatrzymane… Szczerze mówiąc, nie wiem, dlaczego nas wysłali. Najbardziej niebezpieczną rzeczą jest wjechanie na wyścig bez wiedzy, że zastaniesz takie warunki. Wiedzieliśmy o kilku mokrych plamach, ale nie spodziewaliśmy się tego. Na przykład ostatni zakręt był brązowy, już nie w kolorze asfaltu, więc było naprawdę skomplikowanie, czasy były wolniejsze niż wtedy, gdy jechaliśmy na mokrej nawierzchni. Ostatecznie jest to sesja weekendowa, więc musisz przyjechać i dać z siebie wszystko. Napotkaliśmy nowy stan, coś, co nigdy wcześniej mi się nie przydarzyło.

Czy ta mniejsza zmiana bardzo na ciebie wpłynęła?

Po przeprowadzeniu testów na tym torze ostatecznie nic się nie zmieniło. Mogliśmy pracować ciężej, ale ostatecznie wszyscy byli tacy sami. Jeśli zdarzyło się to na torze, który widujesz raz w roku, być może podczas mokrej sesji, to tak, zmienia to nieco grę, ale w tym przypadku nie sądzę, że miało to aż tak duży wpływ na pracę.

Później sytuacja się poprawiła.

Tor nie był w 100% sprawny, ale był czysty i w dobrym stanie. Natychmiast odbyliśmy dobrą sesję treningową i dotarliśmy do drugiej części wyścigu, co było naszym celem. Niestety popełniliśmy jednak błąd w kwalifikacjach: weszliśmy za późno i inny kierowca, szukając strumienia powietrza, stanął pomiędzy mną a moim kolegą z zespołu. Zatem strategia, którą zaplanowaliśmy, nie zadziałała i nie przejechałem dobrego okrążenia. Start z dziewiątej pozycji nie jest niemożliwy, ale z pewnością wszystko nieco utrudnia.

Jednak w dwóch wyścigach MotoE nie poszło aż tak źle, prawda?

Jestem bardziej zadowolony z drugiego wyścigu, nawet jeśli wynik był nieco gorszy. W pierwszym wyścigu miałem problem z hamulcami, nie mogłem się zatrzymać, więc dałem z siebie wszystko, także dzięki licznym wypadkom udało mi się zająć 5. miejsce. W drugim wyścigu byłem jednak w czołówce, okrążając jak najszybszy i rzeczywiście w końcówce nawet odrabiając straty do zwycięzcy, więc mogę uważać się za usatysfakcjonowanego.

Ale spójrzmy prawdzie w oczy: spodziewałeś się czegoś więcej, być może bycia bliżej obszaru podium.

Z pewnością taki był cel, ale weekendy zmieniają się wraz z postępem prac i musimy być w stanie w 100% wrócić do domu z sytuacji, która powstała w naszym przypadku po kwalifikacjach. Nie poszło nam najlepiej, ale przywieźliśmy do domu ważne punkty. Mistrzostwa są długie i dobrze czułem się na motocyklu, szczególnie w drugim wyścigu, my też będziemy mieli coś do powiedzenia.

Następny etap MotoE odbędzie się w Le Mans. Jak go widzisz?

Le Mans to tor, który bardzo lubię, jeden z moich ulubionych, a otoczenie jest również piękne. Jedynym problemem jest to, że to już za półtora miesiąca… Teraz mogę tylko starać się jak najwięcej jeździć na torze na rowerach treningowych, żeby nie stracić rytmu.