To, co zapowiadało się jako bajkowy powrót, zamieniło się w sportowy dramat. Po powrocie na scenę międzynarodową jako dominator IDM Supersport 300 2023, Inigo Iglesias odniósł ciężko zasłużone zwycięstwo w pierwszym wyścigu Mistrzostw Świata Supersport 300 na torze Circuit de Barcelona-Catalunya, a 3 kierowców ukończyło wyścig z czasem zaledwie 70 tysięcznych sekunda. Jednak pierwszy triumf w jego karierze przyćmił się po rzuceniu flagi w szachownicę z powodu 3-sekundowej kary, w wyniku której spadł na smutne 13. miejsce w finale. W tym wszystkim panujący mistrz świata Jeffrey Buis wykorzystał okazję, aby się ujawnić “przy stole” pierwsze hurra z Freudenberg KTM-PALIGO Racing.
Kpiąc z Inigo Iglesiasa
Na kulminacyjnym etapie 12 rund w czystym stylu “Royal Rumble”Inigo Iglesiasowi udało się być na mecie Jeffreya Buisa i Aldiego Satyi Mahendry (Team BrCorse Yamaha). Już na starcie Mistrzostw Świata Supersport 300 w trzyletnim okresie 2020-22 z 4 podium na koncie, przechodząc przez (pozorny) sezon „czyśćcowy” w niemieckich mistrzostwach IDM, świętowanie zawodnika Fusport-RT Motorsport by SKM Kawasaki zostało przerwane z powodu kary nałożonej przez kierownictwo wyścigu za spowodowanie kolizji pomiędzy naszym Matteo Vannuccim (wówczas 14.) a Galangiem Hendrą Pratamą podczas „ostatniego okrążenie.
Vince’a Jeffreya Buisa
Gorzka pigułka do przełknięcia dla Inigo Iglesiasa, który już spodziewał się swojego osobistego sukcesu na pierwszym świecie. Dar niebios dla Jeffreya Buisa, pokonanego na boisku przez Hiszpana, ale automatycznie awansującego na pierwsze miejsce, z numerem 1 wyraźnie widocznym na owiewce jego Freudenberg PALIGO Racing KTM. Z Aldim Satyą Mahendrą na drugim miejscu (3. na mecie) potrafiącym wściekle odrobić straty z 12. pozycji startowej, Samuel Di Sora (zespół ARCO SASH Motor University Yamaha) stanął na podium tego śmiałego pierwszego wyścigu, wyprzedzając Petra Svobodę w kolejności i Lorisa Venemana.
Mirko Gennai lepszy od Włochów
W dużej grupie wiodącej, składającej się czasami z prawie 20 jednostek, Mirko Gennai oszczędzał dla sprawy włoskiej to, co można było zaoszczędzić. W swoim debiucie w MTM Kawasaki Toskańczyk musiał odsiedzieć karę jednego miejsca za nieodpowiedzialną jazdę, zajmując szóste miejsce. Grad sankcji, w które wplątany był m.in. debiutant Elia Bartolini (11. miejsce ukarany o jedno miejsce ze względu na ograniczenia toru). Marco Gaggi (9.) i dzika karta za pośrednictwem CIV Emanuele Cazzaniga (10.) również zdobyli kilka punktów. Pozostali nasi nosiciele standardów mają mniej szczęścia. A skoro już mowa o Vannuccim, Bruno Ieraci i Kevin Sabatucci lądowali na ziemi w różnych fazach wyścigu, podczas gdy toczyła się walka o czołowe pozycje.
Sobota do zapomnienia dla Julio Garcii Gonzaleza
Julio Garcia Gonzalez w ciągu zaledwie 24 godzin zmienia się z bogactwa w szmatę. Słusznie zapisał się w annałach motocykli dzięki oddaniu wczoraj pierwszego historycznego bieguna chińskiemu producentowi KOVE, dziś przeżył dzień, delikatnie mówiąc, katastrofalny. Zmuszony do cofnięcia się o 3 pozycje na starcie z powodu nieodpowiedzialnej jazdy podczas porannej rozgrzewki, w pierwszym wyścigu musiał wycofać się wcześniej z powodu problemów ze swoim 321RR. Hiszpański motocyklista będzie miał okazję zrehabilitować się jutro w drugim wyścigu, którego wyjazd zaplanowano na godzinę 12:45 czasu lokalnego. Kiedy kolega z drużyny Marc Garcia wystartuje przed wszystkimi z najszybszym okrążeniem ustawionym na 1’54″764.
