Moto2, Tony Arbolino udaje się do Portugalii, aby wymazać koszmar

Włoskim kierowcą, w którym pokładano największe nadzieje w Katarze, był Tony Arbolino. Opiera się to na drugim rzędzie osiągniętym na koniec kwalifikacji, co stanowi doskonały punkt wyjścia, aby spróbować wystartować w najlepszy możliwy sposób. Jednak ta nadzieja wkrótce zniknęła: po kilku okrążeniach przyczepność tylna zaczęła się pogarszać, co dotknęło niejednego kierowcę Moto2. Arbolino wkrótce zaczął tracić pozycje, zajmując miejsce poza pierwszą dziesiątką, a ostatecznie nawet poza punktami. 20. miejsce nie jest dokładnie takim startem, jakiego oczekiwano, ale zawodnik Marca VDS z Lombardii będzie miał okazję to nadrobić w przyszłym tygodniu na torze w Portimao, na którym przeprowadzono już prywatne testy nowych Pirellis.

Przejdź do drugiej rundy Moto2

Pomyśleć, że początek GP Kataru był optymalny, biorąc pod uwagę, że Arbolino natychmiast wszedł na podium. Jak jednak wspomniałem, trwało to bardzo krótko. „Nie byłem w stanie wystartować w wyścigu, jaki chciałem” – brzmiała gorzka uwaga pod koniec pierwszego GP Moto2 w sezonie. Jednak chorąży Marc VDS jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu poczuł, że coś jest nie tak. „Nawet nie naciskałem na pierwszych okrążeniach, ale odczucia z oponą zaczęły się pogarszać od ostatniego okrążenia. Wiedziałem, że to będzie dla mnie najgorszy wyścig: straciłem przyczepność, pojechałem szeroko, nie mogłem wyprzedzić. Tak to poszło.” Arbolino od razu skupił się na wyścigu w Portugalii zaplanowanym na weekend 22–24 marca.

Foto: Zespół Elf Marc VDS Racing