MotoGP, Pecco Bagnaia: analiza mistrza, który marzy o „potrójnej koronie”

Pecco Bagnaia rozpoczął nowy sezon MotoGP zwycięstwem, zajmując 19. miejsce w najwyższej klasie. Zaczyna od nowa jako aktualny mistrz, a po zarchiwizowaniu pierwszego triumfu nie mógł trafić lepiej. Po sobotnim sprincie w Losail wydawało się, że jest skazany na ściganie Jorge Martina przez weekend w Katarze, ale zamiast tego wraz ze swoim zespołem był w stanie dokonać decydujących zmian w swoim Ducati GP24, aby wykonać kolejny krok.

Mocne strony mistrza

Piemoncki zawodnik zespołu Lenovo Ducati z pewnością znacznie się rozwinął pod względem osobistym, zwłaszcza na okrążeniu w powietrzu i pod względem strategii. Na Losail od razu narzucił swoje tempo, wskakując na prowadzenie już po pierwszych zakrętach i nie dając szans rywalom. Wbrew wszystkim przewidywaniom z wieczoru, które po sobotnim sukcesie niemal uznały bis Jorge Martina za pewnik. Pecco Bagnaia po raz kolejny odpycha szare chmury, które nad nim szaleją, gotowe pojawić się ponownie, gdy tylko zacznie wydawać się, że ma kłopoty. I jak zwykle słońce znów świeci w kącie jego garażu, przypominając sobie, że nadal jest bez cienia wątpliwości wielkim faworytem do tytułu MotoGP.

Chorąży z Chivasso zasługuje na uznanie nie tylko za zwycięstwo w dwóch Mistrzostwach Świata, ale także za znaczący wkład w ewolucję Ducati Desmosedici GP. Rower, którym jak dotąd nikt nie jest w stanie jeździć z takim zyskiem i konsekwencją jak on, pomimo kilku pojedynczych przebłysków jego kolegów z marki podczas mistrzostw. Co więcej, ma wyjątkową umiejętność zarządzania oponami bez ich niszczenia, co zrobiło różnicę pod koniec sezonu 2023 i na początku sezonu 2024. Wreszcie cichy, ale imponujący rozwój charakteru, wiara w siebie nawet wtedy, gdy te blisko niego zaczynają w niego wątpić.

Jego mocnymi stronami jest także rodzina, Akademia VR46, jego dziewczyna Domizia, jego siostra Carola, szef załogi Cristian Gabarrini, który podąża za nim od czasów, gdy pracował w Pramac. Dwa lata temu udało mu się odrobić 91-punktową różnicę w tabeli do Fabio Quartararo, zapewniając sobie tym samym swój pierwszy tron ​​​​mistrzostwa świata w MotoGP. Zdecydowanie konstruktywny upór, który czyni go legendą najwyższej klasy!

Komentarz Franco Unciniego

Mistrz świata z 1982 r. Franco Uncini, były menadżer ds. bezpieczeństwa toru, wcale nie jest zaskoczony poziomem osiągniętym przez Pecco Bagnaię. „Było po prostu fantastycznie, bo taka dominacja w pierwszym wyścigu wcale nie jest łatwa. W przeddzień meczu powiedziałem, że będzie człowiekiem, którego trzeba pokonać, i tak też było– mówi „La Gazzetta dello Sport”. Lista potencjalnych przeciwników wyścigu o Mistrzostwo Świata z pewnością jest długa i obejmuje także KTM Brada Bindera. Jednak obecny mistrz może nadal poprawić i powiększyć przewagę nad swoimi prześladowcami, zwłaszcza jeśli uda mu się natychmiast wydobyć pełny potencjał nowego GP24. „Ktoś, kto wygrał już dwa Puchary Świata, a trzeci zaczął od zwycięstwa, może tylko tak kontynuować. Nic nie można mu doradzić. Jeśli sytuacja ulegnie dalszej poprawie, powstanie zbyt duża luka…„.

Jonathan Rea, oficjalna biografia dostępna na Amazon

Zdjęcie Ducati Corse