Lorenzo Baldassarri pożegnał się z Mistrzostwami Świata Supersport pod koniec 2022 roku jako wicemistrz świata. Jego sezon był wspaniały – szesnaście razy stawał na podium, w tym kilka zwycięstw i wiele drugich miejsc. Po pechowym roku w Superbike kolarz z regionu Marche wrócił do WorldSSP, ale droga od razu była pod górę. Wyobrażał sobie, że nie będzie to łatwe, mówił to nawet przed weekendem. Jednak imponujące jest widzieć go po pierwszej rundzie na trzynastym miejscu w światowych rankingach, mając na swoim koncie zaledwie dziewiąte miejsce w drugim wyścigu. Teoretycznie powinien znaleźć się w gronie zawodników rywalizujących o tytuł mistrza świata na pokładzie Ducati zespołu Orelac Racing. Z pewnością nie brakuje mu jakości, wręcz przeciwnie, jest absolutnie jednym z najlepszych w swojej kategorii, ale poszczególne elementy układanki muszą wpaść na swoje miejsca.
„Początek sezonu był nieco skomplikowany – Lorenzo Baldassarri mówi Corsedimoto – Podczas zimowych testów zdaliśmy sobie sprawę, że nie jesteśmy jeszcze gotowi na walkę o zwycięstwo. Szkoda jednak tego, jak poszło na Phillip Island. Mogliśmy zabrać do domu o wiele więcej, niż dostaliśmy. Mieliśmy problem techniczny, który w sobotę odebrał nam pierwszą piątkę, a także możliwość wykonania ataku czasowego na drugiej oponie, przy mniejszym zużyciu paliwa w drugim przejeździe, aby w niedzielę spróbować wystartować w dwóch pierwszych rzędach. Wyścig przybrałby inny obrót. Niestety tak to się potoczyło. Starałem się wyciągnąć z tego jak najwięcej„.
Już za trzy tygodnie w Barcelonie odbędzie się druga runda Mistrzostw Świata Supersport.
„Jedziemy do Barcelony ze świadomością, że zarówno zespół, jak i ja jesteśmy konkurencyjni. Pakiet jest dobry i mam nadzieję, że będę mógł jak najszybciej powalczyć o ważne pozycje. Z pewnością możemy walczyć o mistrzostwo, ale musimy zrobić krok naprzód tak szybko, jak to możliwe. ”
Zdjęcie społecznościowe